Następny mecz:  Barcelona  -  Girona     ·  Sobota, 24 lutego 20:45  ·  25. kolejka La Liga Eleven Sports 1   ·  Kolejne mecze   ·  Terminarz

Wiekowa laska

 30 listopada 2007, 18:46

 Bryl

 Brak komentarzy

Wiekowa laska.

Sto osiem lat temu, roku Pańskiego 1899, w miesiącu listopadzie, dnia 29, a dokładnie to w środę - założono, póki co mały, podrzędny ale jak się później okazało potężny, mistyczny klub piłkarski - Football Club Barcelona. Ojcem tego wszystkiego był Joan Gamper, Szwajcar z zabawnym wąsikiem i w stylowych brylach, pionier światowego piłkarstwa. Tak to wszystko się zaczęło, trwa nieprzerwanie od pamiętnej środy, pamiętnego 1899 i trwać będzie nadal.

Sędziwa jest ta Nasza Duma, oj sędziwa. Niejedno widziała, z niejednym walczyła, niejednego pokonała, wielu pokona. Dlatego też nazywamy ją Naszą Dumą. Barcelona to nie tylko sport, to ideologia, nacjonalizm, który w pewnych historycznych momentach był niezwykle niewygodny, wystawiony na ostrzał i skazany na zagładę. Tak postrzegano Barçę w Hiszpanii, w ten sposób robił to Franco. Zagorzały Madrysista chlubił się swoim faszyzmem i miłością do stołecznego klubu, a jednocześnie, pechowo dla FCB, był przywódcą Hiszpanii. Ten straszny człowiek pałał nienawiścią do Katalonii. Miał cel i instrumenty potrzebne do jego realizacji, czyli do zniszczenia Naszej Stulatki. Na całe szczęście nie udało mu się to, poległ podobnie jak ten jego faszyzm. Można by tu wspomnieć więcej o okropieństwach jakie wyrządzał w stosunku do Blaugrany (korupcja, terror, mordy) wyżej wymieniony pan, jednak jest to materiał na inny tekst - bardziej krytyczny i ogromnie subiektywny.

Przechodząc do meritum sprawy, a jednocześnie przy założeniach, że:
1. Barcelona jest pełną gracji kobietą,
2. FCB ma 108 lat,
można się pokusić "o małe co nie co" kuriozalnych, aczkolwiek ciekawych rozważań. Otóż, ja jako dwudziestoletni, przystojny, blondwłosy, niebieskooki młodzian (tak, tak dziewczyny - jest to kryptoreklama grubymi nićmi szyta) pałam dziką, niczym nieokiełznaną miłością do FC Barcelony, tej bardzo dobrze trzymającej się, ale jednak - stu ośmiolatki. Co prawda nie jest to miłość stricte jak do jakiejś ponętnej, uwodzicielskiej, o spojrzeniu a'la Beger kobiety, jednak nie jest to także uczucie jak do mojej babci. Czyli co? Jestem gerentofilem? A ksiądz tyle trąbił na lekcjach religii o zboczeniach, dawał do przeczytania Katechizm Kościoła Katolickiego! Ja czytałem... A tu kicha, jestem ‘inny'. Dobrze, że Hitler umarł, o i że rząd się zmienił, bo w przeciwnym razie miałbym ciężkie życie. Jestem ‘inny', to niepodważalny fakt, ale jestem bordowo-granatowy. A że kobietę mam trochę starszą od siebie - nic to, nigdy nie dbałem o różnicę wieku, więc co mi tam te 88 lat. Wśród sympatyków Naszej Solenizantki są również kobiety. Sądzę, że też kochają Wyżej Wymienioną. W takim razie one to katechezę musiały omijać szerokim łukiem! No bo niedosyć, że gerontofilia to jeszcze homoseksualizm. Co to kumulacja?! Chociaż muszę przyznać, że jest to godna pochwały ‘inność', bo Katalońska. Idąc dalej tym tropem, gdyby tak fanką FCB była...siostra zakonna (!!!). Nie, nie "co za dużo, to niezdrowo", tutaj jeszcze celibat wchodzi w grę, jako kolejna zmienna komplikująca wynik. Takich mixów nie będę rozważał, w ogóle to powinienem się spoliczkować za tak nieczystą myśl. Ot, to ze mnie diabelskie nasienie. Ostatnio dotarła do mnie wiadomość, że Donald Tusk kibicuje Realowi - temu młokosowi na europejskich salonach. No bo co Real może, zaledwie II wieki wegetuje, a Barça dominuje już III! Ale wracając do pana Prezesa Rady Ministrów, gdybym wiedział wcześniej o jego ‘zamiłowaniu', to sam bym sobie zabrał dowód, ba paszport też bym schował. I to bez udziału wnuczków, a nawet bez babci! Tak, tak bym właśnie uczynił. Choć myślę, że premier po prostu powiedział to żeby sprawić przyjemność Leo, że niby słyszał o nim wcześniej, zanim zaczął trenować polską kadrę. POwiedzmy, że wybaczam w imię słusznej sprawy. Głowo rządu - nie daj się peace...
A gdyby tak Nasza Sędziwa mogła mówić, myślę, że o sobie miałaby nie inne zdanie niż: "Ale ze mnie to jest buena chicka (w wolnym tłumaczeniu niezła sztuka)! No bo mam sto osiem na karku a tylu piłkarzy, przystojnych mężczyzn biegało, biega i będzie biegać ze mną na plecach, nosić na swoim torsie. No i te pełne trybuny gorącokrwistych Hiszpanów, chcących podziwiać moje wdzięki, reagujących na każde moje kaprysy, czekających aż się uśmiechnę, martwiących się o mnie bardziej niż o cokolwiek/kogokolwiek innego. Krótko kwitując ‘rozkochać' to dla mnie tak jak wygrać z Realem - bułka z masłem."

108 wiosen, toż to szmat czasu. Wielka liczba przeżyć, tych miłych i tych mniej. Chwil radości i łez smutku. To miliardy oczu wpatrzonych w 11 grajków w pasiastych koszulach. Tysiące bordowo-granatowych fal tsunami odwiedzających Camp Nou z dwutygodniową częstotliwością. Chciałbym zapytać czy zdajecie sobie sprawę z tego, ile to ton równo ściętego, dwubarwnego konfetti? A ile machnięć miotłą by to wszystko posprzątać? Mnie osobiście ciężko jest to sobie wyobrazić, ale dumny chcę rzec w końcu, że te 108 lat to czas pięknej miłości, miłości po wieczność.

Udostępnij:

Komentarze (0)

Gorące tematy