Następny mecz:  Chelsea  -  Barcelona     ·  Dziś o 20:45  ·  1. mecz 1/8 finału Liga Mistrzów Canal +   ·  Kolejne mecze   ·  Terminarz

Kilka słów od kibica. Neymar przybywa

 15 lipca 2013, 16:00

 rafkop8

 135 komentarzy

W nawiązaniu do felietonu red. challengera „Neymar da radę" pozwoliłem sobie na kilka refleksji związanych z tym piłkarzem oraz z pewnymi „smaczkami" czekającymi na nas już wkrótce. Porcja zdań od fana, który od lat związany jest z Dumą Katalonii. Czas zacząć.

Emocje związane z debiutem Neymara w Barcelonie powodują, iż staję się bezwzględny wobec piłkarzy Blaugrany. Choć to ludzie, którzy niedawno wrócili (pełni ran) z licznych frontów - zahaczając po drodze o Puchar Konfederacji i jego nieziemskie warunki pogodowe - mniejsza. Niech rozpoczną się już nowe igrzyska! Tak, chcę tego. Układam je już sobie w głowie. Mnóstwo pytań, wątpliwości, niewiadomych. Jak będzie grać Duma Katalonii, kto do nas dołączy, komu będziemy musieli podziękować? Ostatnia i najważniejsza kwestia: Jak poradzi sobie Tito...

"Do takiej wojny potrzebować będziemy arcywojownika!"

Nowy sezon, piękne wyzwania i kilka rachunków do wyrównania. Obrona tytułu najlepszej drużyny w kraju, wyjęcie z Madrytu Pucharu Króla i zatarcie złych wspomnień po ubiegłorocznym blamażu z Bayernem. Gargantuiczna ilość zadań i podtekstów.

Sierpniowe „intro" będzie tylko przedsmakiem tego, co nas czeka. Superpuchar Hiszpanii. Znowu z Madrytem. Tym razem nie będą to Gran Derbi. Może to i lepiej. Nawet najlepsza potrawa, podawana zbyt często, potrafi przyprawić o mdłości. Dodatkowy kontekst to spotkanie z Davidem Villą - już w jego nowych barwach klubowych.

Nasz największy rywal na krajowym podwórku również będzie szukał sportowej zemsty. Real, pomimo szumnych zapowiedzi, nic wartościowego w ubiegłym sezonie nie zdobył, a nowy trener w drużynie zawsze stanowi pewną niewiadomą. Na dodatek białą koszulkę już przywdział kolejny prawdziwy brylant hiszpańskiej piłki - Isco.

To samo dotyczy Bayernu. Ten potężny walec, który bez pardonu wgniótł w asfalt wszystkich napotkanych w zeszłym sezonie rywali, ma nowego kierowcę. Człowieka, który zdobył z Dumą Katalonii wszystko co mógł i jeszcze więcej. Odchodząc zostawił po sobie natomiast smutek tysięcy fanów Barcelony. Spotkać Pepa i spróbować zrewanżować się Bawarczykom - do diaska, jak to brzmi kusząco!

Kolejny „smaczek"? Służę. Do Londynu powraca José Mourinho. Londyńska Chelsea została w ubiegłym sezonie strasznie zraniona. Roman Abramowicz marzył, aby jego dzieci obroniły tytuł najlepszej drużyny w Europie. Nikt tego nie dokonał wcześniej, a Chelsea... nie zdołała nawet wyjść z grupy. Teraz, mając na ławce Portugalczyka, postarają się odzyskać utracony honor. Dlaczego piszę o angielskim zespole? Koleje losu FC Barcelony krzyżują się nad wyraz często z drogą The Special (One, 2, 3, 4... Five - "whatever"). Nie zapominam również o takich zespołach, jak Juventus, Milan, PSG, Borussia i oba zespoły z Manchesteru. Jeśli pominąłem jakąś drużynę, to z góry przepraszam. Upał wysysa okrutnie jasność niektórych myśli.

Bitew czeka nas sporo, a każda z nich wymagać będzie niezliczonej ilości krwi i potu. Łzy zostawiam innym drużynom. Szlachectwo zobowiązuje. Kolejny rok, w którym jesteśmy zobligowani do walki o wszystko i wszędzie. Do tego trzeba mieć jednak piłkarzy. Barça takowych ma. Iście solidny fundament. Nie uwierzę, że ta drużyna już się kompletnie wypaliła, choć wielu z was myśli inaczej. Trochę świeżej krwi zawsze się przyda, bo nie wszystko w naszym zespole było przez ostatni rok „w porządku". Takim ślepcem nie jestem.

W oczekiwaniu na (jeszcze) lepsze jutro

Świeża porcja krwinek przybywa prosto z Brazylii. Nowy tlen, jakże potrzebny całemu zespołowi. Neymar. Wróżbici wszelacy i zaklinacze ludowi wieszczą mu świetlaną przyszłość. To on ma się włączyć do walki o tytuł najlepszego gracza planety. Do licha, ma ku temu predyspozycje! Zakończony niedawno Puchar Konfederacji dobitnie to pokazał. Mniejsza o wszystkie jego bramki, notabene jedna ładniejsza od drugiej - patrząc na jego grę powiem wam koleżanki i koledzy, iż palec Tego Na Górze musiał kiedyś dotknąć Brazylijczyka. Chłopak jest potwornie ambitny. Kiedy ma piłkę przy nodze - wie, że żyje. Brzmi znajomo? Dlatego, moim skromnym zdaniem, Barcelona jest idealnym klubem dla Neymara. Bez piłki dusimy się, z nią odżywamy. Tak było od lat i nie widzę powodów do radykalnych zmian. Brakowało nam polotu w ubiegłym sezonie? Pozyskanie gracza z Kraju Kawy da nam wiele możliwości. Kryją Messiego - Neymar pozostanie wolny. I w odwrotną stronę będzie to samo. Dylemat obrońców drużyn przeciwnych będzie straszny.

A to nie koniec ich zmartwień. Za plecami Argentyńczyka i Brazylijczyka będzie biegał Iniesta, kolejny zaklinacz piłek. Andrés jako wolny elektron. Bez przydziału i konkretnych zadań. Drżyjcie narody. „Ney" zaimponował mi swoją grą podczas Pucharu Konfederacji. Mile widziany pressing. To było naszą wizytówką i doprowadziło nas na szczyt Olimpu. Rok temu zapomnieliśmy o tym, jakże istotnym, elemencie gry. Obrona zaczyna się od napastników. Święte słowa. Dzięki Pep!!! To widziałem w oczach Brazylijczyka. Głód piłki i pozytywna nienawiść wobec tych, którzy mu ją odebrali.
Czekam zatem na otwarcie sezonu, prosząc jednocześnie wszystkich o wyrozumiałość i cierpliwość (towar na tej stronie deficytowy). Może dojść do sytuacji, iż Neymar nie od razu wskoczy na najwyższe obroty. Dajmy mu więc trochę czasu. Nauczycieli ma wokół siebie przednich. Oni pokażą chłopakowi, co piszczy w europejskiej trawie. Po jakimś czasie ta bomba eksploduje z wielkim hukiem... chyba, że znowu mnie zaskoczy i z miejsca zacznie grać tak, jak najlepiej potrafi. Ujrzymy coś, co zdarzało się w filmach Alfreda Hitchcocka. Najpierw trzęsienie ziemi, a potem... wzrost napięcia.
Romario, Rivaldo i Ronaldinho. Chciałbym, aby za parę lat ktoś dopisał do tego zacnego grona Neymara. Czwórka do brydża. Czterech jeźdźców... i tak dalej, i tak dalej.

Nadzieja na jeszcze lepsze jutro. Z Neymarem w zespole możemy zapisać piękne rozdziały w opasłych księgach dotyczących futbolu. Na wszelki wypadek proszę zatem katalońskich bardów o wymyślanie nowych słów do chwalebnych pieśni związanych z Dumą Katalonii. Powtórka z debiutanckiego sezonu Pepa Guardioli? Nie ma rzeczy niemożliwych. Nie bójmy się marzeń.

Udostępnij:

Komentarze (135)

Gorące tematy