Następny mecz:  Chelsea  -  Barcelona     ·  Dziś o 20:45  ·  1. mecz 1/8 finału Liga Mistrzów Canal +   ·  Kolejne mecze   ·  Terminarz

Nowy dyrygent nosi na plecach numer '4'

 24 lipca 2013, 14:38

 Geble

 201 komentarzy

Zdecydowałem się napisać ten felieton, ponieważ odejście Alcântary do klubu z Monachium stało się faktem, a wydawać by się mogło, że to właśnie młody Hiszpan powinien być następcą Xaviego. Takie głosy bardzo często można było spotkać przebijając się przez stertę komentarzy pod coraz to nowymi newsami dotyczącymi jego exodusu z Camp Nou.  Moje zdanie jest zgoła odmienne i dlatego postanowiłem zabrać Wam trochę czasu na przedstawienie swojej wizji po odejściu Thiago.

Francesc Fàbregas Soler opuścił katalońską szkółkę mając zaledwie 16 lat. W 2003 roku za czasów Laporty młody Hiszpan został sprzedany za przysłowiowy worek piłek. Nikt nie widział dla niego miejsca w zespole, a swoją cegiełkę dołożył francuski szkoleniowiec Arsenalu, który zagwarantował mu częste występy. Nikt nie zdawał sobie jednak sprawy jak szybko potoczy się jego kariera. Rozwój pomocnika był dynamiczny, wręcz ekspresowy.  Po odejściu Vieiry, stworzył genialny duet z Gilbero Silvą, a jego nazwisko coraz częściej pojawiało się w mediach. Kilka kolejnych sezonów to ciągły rozwój i wspinanie się na szczyt hierarchii wśród pomocników. Od 2006 roku każdy kolejny sezon kończył z dwucyfrową liczbą asyst, a dwukrotnie także i bramek. To niebywałe osiągnięcie zważywszy na jego wiek. Wszystkie te czynniki spowodowały, że przez kilka lat byliśmy świadkami chyba najdłuższej sagi transferowej w historii Barcelony. Zawodnik w kilku wywiadach wspominał, że marzy o ponownym założeniu bordowo-granatowego trykotu, to wszystko jedynie podsycało każde kolejne plotki.

Gdy dwa lata temu cały świat obiegła informacja o wielkim powrocie Hiszpana do słonecznej Katalonii mojej radości nie dało opisać się słowami. Do domu wraca człowiek, który za kilka lat ma się stać naszym nowym liderem środka pola. Posiada wszystko to, co jest potrzebne na pozycji, na której obecnie występuje Xavi. Kiedy jak nie teraz powinno nastąpić symboliczne przekazanie batuty nowemu liderowi orkiestry? Czy mamy w obecnym zespole człowieka, który nadaje się do wyznaczania rytmu, nadawania odpowiedniego tempa naszym akcjom bardziej niż Cesc? Śmiem wątpić.

Thiago jest wirtuozem, zawodnikiem, który za wszelką cenę chce pokazać swoje ponadprzeciętne umiejętności w sytuacjach, które zupełnie tego nie wymagają. Poprzedni sezon obnażył jego wady aż nadto. Ogromna ilość prostych strat oraz kompletnie niezrozumiałych decyzji w momencie gdy wystarczyło zagrać prostą piłkę wewnętrzną częścią stopy. Alcântara to idealny materiał na ofensywnego pomocnika, czyli na następcę Iniesty, który gra podobnie do Thiago. Obu charakteryzuje niebywały ciąg na bramkę, ale żadnego z nich nie wyobrażam sobie w roli playmakera. Tutaj z pomocą przychodzi popularny Mister Fàbregas, czyli człowiek stworzony do bycia liderem środka pola. Może nie ma takiego dryblingu jak Thiago (choć potrafi zdobyć prawdziwe golazo), ani nie zagarnia efektownie piłki podeszwą, ale jak nikt inny potrafi dowodzić swoim zespołem w momencie gdy jest ustawiony na swojej ulubionej pozycji, czyli rozgrywającego. Piłki dogrywane na centymetry, kapitalny przegląd pola oraz umiejętność dostrzegania każdej wolnej przestrzeni były jego znakiem firmowym za czasów jego występów na Highbury, a potem The Emirates. Oprócz kapitalnego dogrywania potrafi odnaleźć się w pobliżu pola karnego i zdobyć bramkę, to bardzo ważna cecha, której trochę brakuje Xaviemu.

Jego dotychczasowy pobyt na Camp Nou jest dość specyficzny, zaczynał od gry jako fałszywa dziewiątka, by potem spróbować się trochę na pozycji Iniesty, kończąc na swojej ulubionej, czyli rozgrywającego. Ta sekwencja była nam doskonale znana przez cały jego dotychczasowy pobyt. Tak naprawdę nigdy nie dostał szansy zagrania kilkunastu meczów z rzędu tam gdzie dałby temu zespołowi najwięcej. Sam często wspominał, że za bardzo nie wie do końca czego chce od niego Guardiola. Rzucanie z pozycji na pozycję jeszcze nigdy nikomu nie wyszło na dobre, mimo to jego dorobek z ubiegłego sezonu jest godny pochwały. W klasyfikacji kanadyjskiej uplasował się tuż za człowiekiem będącym kompletnie poza konkurencją, czyli Leo Messim.

Henry, Van Persie, Walcott, każdy z nich przekonał się o tym, że Hiszpan potrafi zagrać genialną piłkę. Wenger obdarzył go zaufaniem, dał opaskę kapitańską, a także obiecał rolę lidera zespołu. To wszystko zaprocentowało, Fàbregas szybko zyskał zaufanie swoich dużo starszych kolegów, a piłki rozdawane przez niego wprawiały w osłupienie kibiców zgromadzonych na stadionie. Akcje napędzane były przez Cesca za każdym razem, piłka musiała uzyskać jego pieczęć, aby znaleźć się w kolejnym sektorze boiska. Był mózgiem, a zarazem sercem tego zespołu. Podobieństwo do gry Xaviego nie jest przypadkowe. To tylko pokazuje jak wiele daje stabilizacja, a także zaufanie jakim trener jest w stanie obdarzyć swojego podopiecznego. Pod skrzydłami Francuza, Fàbregas wyrósł na jednego z najlepszych pomocników na świecie, któremu do bycia tym jedynym brakowało w Arsenalu jedynie tytułów.

Wartym odnotowania jest także fakt, że Cesc królem środka pola w Arsenalu oraz, według wielu kibiców, całej PL został w momencie gdy owa liga była uważana za zdecydowanie najsilniejszą ligę na świecie. Kluby z PL przeżywały wtedy kosmiczny okres i szturmem brały rozgrywki Ligi Mistrzów, a także Pucharu UEFA. Jest to o tyle istotne, że Hiszpan wchodził do tego zespołu jako kompletny żółtodziób. Czy ktoś ma wątpliwości, że mając ze sobą tak pokaźny bagaż doświadczeń mógłby nie podołać zadaniu w swoim własnym domu, do którego tak uparcie pragnął wrócić?

Jeśli ktoś śledzi poczynania Arsenalu bez problemu wyłapie różnice, które pojawiły się w tym zespole po odejściu ich kapitana. To wszystko co opuściło deszczowy Londyn, może być teraz nasze, potrzeba jednak odpowiedniego ustawienia Hiszpana na boisku, a będziemy cieszyć nasze oczy jego geniuszem. Mamy teraz na skrzydłach Neymara oraz Sáncheza, a także Tello i Pedro, czyli ludzi, którzy genialne wychodzą na pozycję. W tym sezonie wielokrotnie mogliśmy zaobserwować sytuację, w której Alexis wychodzi na pozycję, ale Xavi woli zwolnić, zrobić dwa kółeczka i wycofać piłkę do tyłu lub zagrać w poprzek. Od przyszłego sezonu na przeciwległym skrzydle harcował będzie Neymar, czyli kolejny struś pędziwiatr, który wręcz pali się do gry. Takiego potencjału ofensywnego nie można zmarnować, dlatego chciałbym żeby piłkami dzielił i rządził Fàbregas, który niejednokrotnie pokazywał, że dużo lepiej czuje się w grze do przodu, aniżeli do boku.

Poprzedni sezon pokazał, że Xavi niestety, ale młodszy już nie będzie. Czuje w nogach każde kolejne spotkanie, które powoduje spadek jego formy w kluczowych momentach sezonu. Chciałbym żeby sezon 13/14 był tym przełomowym, w którym to Cesc weźmie na swoje barki ciężar kolejnych spotkań. Potrafi, pokazał to w Arsenalu, a także niejednokrotnie w Barcelonie. Potrzebuje zaufania, a przede wszystkim stabilizacji. Jestem przekonany, że jeśli te dwa czynniki zostaną spełnione to będziemy świadkami narodzin najlepszego rozgrywającego na świecie.

Udostępnij:

Komentarze (201)

Gorące tematy