Następny mecz:  Chelsea  -  Barcelona     ·  Dziś o 20:45  ·  1. mecz 1/8 finału Liga Mistrzów Canal +   ·  Kolejne mecze   ·  Terminarz

Kilka słów od kibica. Być albo nie być zwycięzcą

 28 października 2013, 16:10

 rafkop8

Źródło: fot. AFP

 79 komentarzy

Koleżanki i koledzy, zadanie zostało wykonane. Po ciężkim i emocjonującym meczu komplet punktów pozostał w Katalonii. Bałem się tej bitwy.

Real nie grał do tej pory olśniewającej piłki, ale mimo wszystko wygrywał. Na dodatek w doskonałej formie strzeleckiej znajdował się najlepszy gracz Carlo Ancelottiego, Cristiano Ronaldo.

FC Barcelona przystępowała z kolei do batalii z „Królewskimi" po remisowym spotkaniu z Milanem. Wyjazd do Włoch przywołał w mojej głowie demony z ubiegłego sezonu. (Chodzi mi tutaj głównie o demony rozgrywek europejskich.)

Chcesz osiągnąć dobry wynik z Barceloną? Broń się całym zespołem. Allegri i jego podopieczni postanowili postawić zasieki przed polem karnym i udało im się wywalczyć zupełnie satysfakcjonujący ich w tym punkcie sezonu remis. Po meczu nie brakowało uzasadnionych przynajmniej w części opinii, że bliżej „pełnej puli" byli goście, nie gospodarze... Stąd też mój sobotni niepokój.

Wygraj z bardzo dobrym zespołem, a pokażę ci, w którym miejscu się znajdujesz. Pierwszy poważny ligowy sprawdzian. Na to czekałem. Nie zawiodłem się. Pokonaliśmy arcytrudnego rywala. Milowy krok ku mecie...

Na takie mecze jak te z Realem Madryt czeka się tygodniami. Kwintesencja futbolu i magnes, który wzywa każdego niemalże kibica na posterunek przed telewizorem. Klasyk nad klasykami, sól piłki nożnej. Historia, tradycja, zawirowania, piękno, brzydota, skandale lub transferowe zdrady - panie i panowie, Gran Derbi w całej swej okazałości.

To był bardzo dobry mecz. Do ideału trochę zabrakło, ale spotkania stojące na takim poziomie i tak są niezwykłą rzadkością.  Przed pojedynkiem zastanawialiśmy się wszyscy, na jakich zawodników postawi ostatecznie Gerardo Martino. Najwięcej niewiadomych było na pozycji ostatniej instancji przed bramkarzem. Oczekiwaliśmy występu Bartry, który prezentował się ostatnio najlepiej spośród stoperów Blaugrany. Wiele osób chciało ujrzeć Puyola, lidera i przywódcę naszej drużyny. „Tata" postawił jednak na inne karty. Podobnie jak w spotkaniu z Milanem, od pierwszych minut na murawie pojawili się Mascherano oraz Piqué. W wielu domach zapewne zawrzało, a przed oczami duszy mojej pojawił się Robinho i jego bramka przeciwko Dumie Katalonii...  

Nie lubię oceniać przed meczem. Nigdy tego nie robię, w przeciwieństwie do wielu osób, które komentują wydarzenia na tej zacnej stronie (krytykowanie trenera przed pierwszym gwizdkiem arbitra jest dla mnie nie tyle niepotrzebne, co niesprawiedliwe). Żałowałem jedynie, iż w wyjściowej jedenastce zabrakło Sáncheza. Nigdy nie ukrywałem, iż mam do chłopaka słabość. Odkąd przyszedł do naszego klubu, mocno mu dopingowałem, choć nie ukrywam - potrafił on czasami podnieść ciśnienie. Tym razem uczynił to w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Dziękuję!!!

Chilijczyk, jak się okazało, stał się jednym z głównych aktorów sobotniego widowiska. Bardzo mnie to cieszy. Zwycięska bramka strzelona przez Sáncheza była wyjątkowej urody. Precyzyjne uderzenie i zamrożona krew w żyłach. Takie strzały powinno się pokazywać młodym adeptom futbolu. Magia i oczekiwanie na jeszcze lepsze jutro. Sánchez rozgrywa  bowiem bardzo dobry sezon, z tygodnia na tydzień jego forma rośnie i mam nadzieję, że ta tendencja utrzyma się do samego końca. Mocno w to wierzę i trzymam za niego kciuki.

Zacnym trafieniem popisał się również Neymar. Spokojne i chytre wykończenie akcji zainicjowanej przez Iniestę. (Andrésie! Cieszę się, że wróciłeś. Oby na stałe.) Niezwykle ważny gol Brazylijczyka i gargantuiczny wzrost morale. Kibice oczekiwali od niego bramek, a on nie zawiódł. Chłopak po raz kolejny potwierdził, iż jego transfer był przysłowiowym strzałem w dziesiątkę.

Gracz z Kraju Kawy nie będzie gwiazdą na Camp Nou. On już nią tu jest. Najlepsze w nim jest dla mnie to, iż może grać jeszcze lepiej. Czapki z głów przed ludźmi, którzy namówili Neymara na transfer do Barcelony.

Real zdołał odpowiedzieć jedną bramką. To było tego dnia za mało. Piłkarze „Blancos" wracają do stolicy Hiszpanii z niczym. Kilka chwil po meczu rozpoczęło się szukanie winnych. Swój ogródek pominęli...

Zwycięstwo i tarcza zostają u nas. Gratulacje dla argentyńskiego trenera Blaugrany i jego podopiecznych. Cały zespół zasługuje na pochwały. Przegrywamy razem i wygrywamy razem. Tak budowane są wielkie zespoły. Barcelona, czy to się komuś podoba lub nie, wciąż jest wielkim zespołem. Sobotnie zwycięstwo to potwierdziło. Czekam na więcej. Ze spokojem...

Gdy emocje już opadną...

Za nami ciężka bitwa z odwiecznym rywalem. Tym razem to my byliśmy górą. Nie powinno nas to jednak uśpić. Przed nami jeszcze długa i kręta droga. Takie zwycięstwa jak te nad Realem pozwalają nam jednak optymistycznie patrzeć w przyszłość. Jesteśmy liderami na krajowym podwórku oraz w Lidze Mistrzów. Wciąż jest wiele rzeczy do poprawienia, ale najważniejsze jest to, iż zawodnicy oraz trener zdają sobie z tego sprawę. Jutro też jest dzień.

Wierzę w ten zespół i mam nadzieję, iż przysporzy on nam w tym sezonie wielu wzruszeń.
Wierzcie i Wy, moi drodzy. Ten klub dał nam wiele radości i zasługuje z naszej strony na wsparcie najwyższe.

Udostępnij:

Komentarze (79)

Gorące tematy