Następny mecz:  Chelsea  -  Barcelona     ·  Dziś o 20:45  ·  1. mecz 1/8 finału Liga Mistrzów Canal +   ·  Kolejne mecze   ·  Terminarz

Kilka słów od kibica. Czas płynie nieubłaganie

 18 kwietnia 2014, 17:00

 Geble

 135 komentarzy

Recepta na sukces w piłce nożnej jest bardzo prosta - wystarczy umieścić łaciatą w siatce więcej razy aniżeli przeciwnik. Sposobów jest wiele, wykonawców także. Na przestrzeni lat każdy wypracowywał swoją formułę, a tylko najlepsi i najbardziej wytrwali potrafili utrzymywać się na szczycie dłużej niż rok czy dwa. Barcelona również jest tym klubem, z krótkimi przerwami, ale cały czas w czubie stawki. Jak to jednak zwykle w życiu bywa, wszystko ma swój kres i formuła, która sprawdzała się przez długi czas, powoli zaczyna tracić swój okres ważności i należy rozglądać się za nowymi elementami, które pozwolą przywrócić blask i pozwolić wspiąć się na piłkarski Mount Everest po raz kolejny.

Nie będę się tutaj rozpisywał nad tym, że zespół potrzebuje zmian i dlaczego tak jest, gdyż IceMan i Robertinho doskonale wszystko wyjaśnili. Postaram się skupić nad aspektem czysto sportowym, czyli tym, co widzą wszyscy kibice patrząc w ekran telewizora lub bezpośrednio na swoich ulubieńców z trybun Camp Nou.

Zespół piłkarski jest jak żywy organizm. Do prawidłowego funkcjonowania potrzebna jest dobra kondycja każdego z organów, bez wyjątków. Jeśli jeden element zaczyna szwankować, sypie się cała reszta, bez wyjątków. Nie można cały czas tuszować kiepskiej gry obronnej i udawać, że wszystko funkcjonuje jak należy. Otóż nie, nie funkcjonuje. Nie zmienią tego zapewnienia Martino ani nikogo innego. Na pewno nie zmienił tego transfer Neymara. To była właśnie taka próba zatuszowania braku prawdziwego lidera na newralgicznej pozycji, jaką jest środek obrony. To od solidnego bloku defensywnego rozpoczyna się budowanie prawdziwego piłkarskiego giganta. Klub stracił swojego lidera w momencie gdy problemy zdrowotne zaczęły nękać Puyola. Piqué to nie lider, tym bardziej nie zostanie nim defensywny pomocnik, czyli Mascherano. Dopóty, dopóki w tym klubie nie będzie stabilizacji na tyłach, nie będzie także triumfu w najbardziej elitarnych europejskich rozgrywkach.

Kandydatów na posadę „szefa” obrony jest wielu. Od Mangali zaczynając, na Hummelsie kończąc. Tutaj nie można oszczędzać. To musi być ktoś, kto z miejsca wejdzie do zespołu, zostanie partnerem Piqué i porozstawia resztę towarzystwa po kątach. Nie ma czasu na eksperymenty. Kolejnym problemem jest prawa strona obrony, na której hasa Dani Alves, znany wszystkim jako Diabeł Tasmański, a raczej będący nim kiedyś. Z pamiętnego Daniego „Trzy Płuca” Alvesa zostało chyba już tylko wspomnienie. Nie radzi sobie w obronie, a i w ataku jest coraz mniej pożyteczny. Jest Montoya, który w trakcie kontuzji Brazylijczyka prezentował się zdecydowanie lepiej niż jego starszy kolega. Zostaje kwestia zaufania młodemu Hiszpanowi i sprowadzenie mu równorzędnego rywala. Zakładam, że ważnym piłkarzem do odstrzału, o którym mówił zarząd – jest właśnie Alves.

Następna sprawa to środek pola, który potrzebuje silnego, nieustępliwego zawodnika, który przeciwstawi się wysokiemu pressingowi ze strony rywala. To właśnie tutaj przegrywamy ważne mecze. W środkowej części boiska nasi mali magicy nie mają wsparcia i przegrywają z bardziej rosłymi kolegami po fachu. Nie mają ochroniarza, którym swego czasu był Van Bommel, Touré czy Keita. Czasami trzeba „poskrobać marchewkę” najbardziej zaciekłym przeciwnikom żeby przywrócić ich do pionu. Ten, kto kontroluje środek – ten wygrywa mecze. Xavi młodszy już nie będzie, więc i biegać za rywalami nie może przez 90 minut. Busquets to najszybszy procesor w zespole, ale w słabej obudowie, w starciach z silnymi rywalami stosującymi agresywny pressing bardzo często traci swoje walory. Właśnie dlatego potrzeba kogoś, kto im pomoże, kto zaasekuruje, kto wygra kilka główek i przepchnie kilku rywali. Lista potencjalnych zawodników, którzy potrafią zarówno kapitalnie rozgrywać, a także walczyć w defensywie jest stosunkowo krótka i na jej czele stoi nikt inny jak reprezentacyjny kolega naszego chilijskiego skrzydłowego, Arturo Vidal. To kandydat idealny, ale jego transfer wydaje się skomplikowany i raczej ciężki do realizacji. Nic nie jest jednak niemożliwe.

Na sam koniec zostawiłem kwestię najbardziej sporną, czyli obsadę pozycji wysuniętego napastnika. Czy zespół potrzebuje wzmocnienia w tej części boiska, czy może dalej powinien brnąć w ustawianie tam Messiego? Według mnie nastąpił moment, w którym trzeba coś zmienić i tą najważniejszą zmianą powinien być powrót do gry z typową dziewiątką. Ten zespół największe sukcesy święcił właśnie w momencie gdy żądłem był snajper z krwi i kości. Ktoś, kto odnajdzie się w polu karnym, kto uprzedzi obrońcę, wybiegnie idealnie do podania, ale także ktoś kto w przypadku skomasowanej obrony rywala zrobi użytek z dośrodkowań. Powinien także grać dobrze tyłem do bramki, przytrzymać obrońcę na plecach, dać czas skrzydłowym na wejście za linię obrony. Jest taki jeden kandydat, który spełnia wszystkie opisane przeze mnie kryteria. Co więcej, jest naszym rodakiem. Niestety, on na pewno do nas nie trafi. Uprzedził nas Guardiola, który wie, że jego zespół będzie jeszcze lepszy mając „Lewego” na szpicy. Jeśli miałbym wskazywać kogoś, kto równie dobrze mógłby spełniać taką rolę, mój wybór padłby chyba na Romelu Lukaku, którego w swoim zespole nie chce Mourinho, a na którego nie stać Evertonu, gdzie jest obecnie wypożyczony.

Kierunek „do klubu” mamy już za sobą, przejdźmy więc do tego mniej lubianego. Istotnym aspektem zmian zachodzących w klubie jest sprzedaż piłkarzy, którzy powinni zrobić miejsce nowym nabytkom.

Tak jak wspominałem wcześniej, zarząd zakłada, że z klubem pożegna się jedna ważna postać. Osobiście obstawiam Alvesa. Zawodnik zaczyna otwarcie krytykować kibiców i kwestionować ich zaangażowanie w doping. Raczej mało prawdopodobne jest by ktoś, kto wiąże przyszłość ze swoim klubem odważał się na wejście na ścieżkę wojenna z sympatykami zespołu. Kto jeszcze odejdzie? Na pewno Cuenca, Tello i Afellay, czyli zawodnicy, na których trener praktycznie w ogóle nie stawia. Oczywistym jest także odejście Puyola oraz Valdésa. Mamy już szóstkę. Prawdopodobnie z zespołem pożegna się także Song, który więcej siedzi aniżeli gra, a na pewno nie tego oczekiwał. W jego miejsce „sprowadziłbym” Mascherano, który zostałby zastępcą Busquetsa. Sześć plus jeden daje nam już siedem, czyli pokaźną liczbę transferów „na zewnątrz”. Do zespołu dołącza bramkarz, prawy obrońca, środkowy, obrońca, środkowy pomocnik oraz dziewiątka. Bilans na pierwszy rzut oka wydaje się ujemny, jednak wcale takowy nie jest, gdyż z trójki Cuenca, Tello, Afellay, dwójka z reguły lądowała na trybunach.

W swoim tekście pominąłem kwestię obsady bramki, ponieważ pewnym wydaje się dołączenie do zespołu Ter Stegena, który zastąpi Víctora. Rafinha i Deulofeu to zawodnicy, którzy dla swojego dobra powinni kolejny sezon spędzić na wypożyczeniu. Szczególnie mam tu na myśli brata Thiago, który zanotował ogromny progres i szkoda byłoby go przyhamować włączając do zespołu, w którym o częste występy będzie mu bardzo ciężko. Pomijam także kwestię sankcji nałożonej przez FIFA, ponieważ jestem niemal przekonany, że skończy się na pokiwaniu palcem. Zarówno jedni, jak i drudzy nie pozwolą sobie na tak duże straty, jakimi dla obydwu instytucji byłaby blokada transferowa na Camp Nou.

Czy Martino to odpowiedni trener, który jest w stanie przeprowadzić czystkę w składzie i tchnąć nowego ducha w zespół? Czy może jeszcze sprawić, że po raz kolejny rywale przed wyjściem na murawę będą mieć dodatkowy balast w spodenkach? Może nic nie trzeba zmieniać? Zapraszam do dyskusji!

Udostępnij:

Komentarze (135)

Gorące tematy