Następny mecz:  Betis  -  Barcelona     ·  Dziś o 20:45  ·  20. kolejka La Liga Eleven Sports 1   ·  Kolejne mecze   ·  Terminarz

 13 grudnia 2017, 16:43

 14 komentarzy

Historia pojedynków z Chelsea vol. 2

Losowanie par fazy pucharowej Ligi Mistrzów połączyło ze sobą Barcelonę i Chelsea. Zespół z Katalonii zmierzy się z londyńską drużyną już po raz szesnasty. Jak wyglądały poprzednie pojedynki między Blaugraną a The Blues? Zapraszamy na drugą część błyskawicznej lekcji historii.

2006/07: Liga Mistrzów, faza grupowa

10# Decydujący Drogba

Chelsea 1:0 Barcelona
18.10.2006, Stamford Bridge

Kolejne wydanie corocznego maratonu z Chelsea. Tym razem drużyny wpadły na siebie jeszcze w fazie grupowej. Było to wyjątkowe spotkanie dla Eidura Gudjohnsena, któremu po sześciu latach spędzonych na Stamford Bridge przyszło wrócić tam w barwach Barcelony. Przed pierwszym gwizdkiem The Blues uczcili powrót Islandczyka.

W tym meczu Barça stała przed szansą na wyrównanie własnego rekordu. Katalończycy nie przegrali w Lidze Mistrzów od 8 marca 2005 roku, kiedy... ulegli gospodarzom na Stamford Bridge 2:4 (patrz: #7. przyp. red.). Od tego czasu w europejskich rozgrywkach Barcelona była niepokonana przez piętnaście spotkań, notując pięć remisów i dziesięć zwycięstw. Wygrana z Chelsea oznaczałaby wyrównanie osiągnięcia z sezonu 2002/03, gdy drużyna zaliczyła passę szesnastu spotkań bez porażki. Didier Drogba zadecydował jednak, że tak się nie stało. Iworyjczyk zdobył jedyną bramkę tego wieczora.

Szanse na wywiezienie punktów ze Stamford Bridge w końcowych minutach należały do Messiego. Argentyńczyk miał na głowie piłkę na miarę remisu, jednak minęła ona poprzeczkę. W Bremie, podczas grupowego meczu z Werderem, to właśnie Leo uratował w ten sposób bezcenny punkt. Tym razem zabrakło wykończenia La Pulgi.

Dzięki zwycięstwu w Londynie Chelsea prowadziła w grupowej tabeli z dziewięcioma punktami na koncie. Barcelona zajmowała drugie miejsce, mając cztery punkty – tyle samo co Werder.

1:0 Drogba 46'.

11# Horror w Halloween

Barcelona 2:2 Chelsea

31.10.2006, Camp Nou

Barcelona przyłączyła się do obchodów Halloween. To była noc horroru na Camp Nou – Barça dwukrotnie wychodziła na prowadzenie, by dwukrotnie je utracić. A w centrum tego widowiska po raz kolejny znalazł się sędzia.

Wydarzyło się niemal wszystko, co można sobie wyobrazić. Dynamiczna akcja, niewiarygodne parady Valdésa, kolejny błyskotliwy występ Messiego, Rafa Márquez zniesiony z boiska na noszach i Frank Rijkaard, który po ostatnim gwizdku stawia czoła arbitrowi. Co mogło wyprowadzić z równowagi zazwyczaj spokojnego Holendra? Stéfano Farina, prowadzący spotkanie, doliczył aż sześć minut do podstawowego czasu gry. Nie byłoby w tym nic dziwnego – przez 90 minut gra często była przerywana – jednak Włoch zdecydował się zakończyć spotkanie nie po sześciu, a pięciu minutach. W tym czasie Drogba zdołał strzelić gola na wagę remisu. Trzy minuty, które pozostały wówczas Barcelonie na wywalczenie trzech punktów, wydawały się wiecznością. Zamiast nich Barça otrzymała tylko dwie. Dla Franka Rijkaarda ta decyzja przelała czarę goryczy.

„Doliczenie sześciu minut było nagrodą dla drużyny, która faulowała i przedłużała czas gry” – komentował później Holender, który po zakończeniu meczu rzucił się z pretensjami do arbitra. Oprócz doliczonego czasu Rijkaard wspominał też o niezrozumiałej decyzji dotyczącej Ashley Cole'a. „Bardzo zaskoczyło mnie to, co wydarzyło się z Cole'em. Jestem pewien, że widziałem dwie żółte kartki”. Co innego widział z kolei Mourinho. „To było nieporozumienie. Arbiter wyjaśnił mi, że pierwsza kartka była dla Lamparda, druga dla Cole'a. Widziałem natomiast dwa nieodgwizdane karne dla nas. Nie wiem, na co oni narzekają. Mieli ogromne szczęście. Ich pierwsza bramka była wynikiem naszego błędu, a później całe spotkanie było już w naszych rękach”.

1:0 Deco 3'; 1:1 Lampard 52'; 2:1 Gudjohnsen 58'; 2:2 Drogba 93'.

REZULTAT: Porażka – 2:3 w dwumeczu
Barça zajęła drugie miejsce w grupowej tabeli, tuż za Chelsea. Katalończycy odpadli na pierwszym szczeblu fazy pucharowej, przegrywając z Liverpoolem, który dotarł później do finału. Chelsea zdołała pokonać Porto i Valencię. W półfinale wyeliminował ją również Liverpool, choć rozstrzygnięcie wymagało rzutów karnych. Ostatecznie pogromca Barçy i Chelsea przegrał finał z Milanem. Tymczasem Barcelona Franka Rijkaarda zaczynała chylić się ku końcowi.


2008/09: Liga Mistrzów, półfinał

12# Bezsilność

Barcelona 0:0 Chelsea
28.04.2009, Camp Nou

Barcelona okazała się bezsilna. Nie znalazła sposobu, by pokonać tego wieczora Petra Čecha i Chelsea, której celem było obronić się przed utratą bramki, niezależnie od sposobu. Najbardziej bezsilny okazał się jednak Wolfgang Stark, sędziujący spotkanie. Znów to arbiter wystąpił w roli głównej. Niemcowi mecz zupełnie wymknął się z rąk. Sędzia nie potrafił utemperować brutalnie grających zawodników The Blues. Nie kwapił się do pokazywania kartek – w ostateczności przy 20 faulach Chelsea i 7 Barcelony bilans żółtych kartek wynosił dwa do dwóch. W Katalonii rozlało się rozgoryczenie z powodu postawy arbitra. W pierwszej połowie Ballack wszedł w Henry'ego wyprostowanymi nogami, za co obejrzał żółtą kartkę. Nie zobaczył za to drugiej, gdy odepchnął uderzeniem w twarz wchodzącego w pole karne Iniestę. Zawodnik z Fuentealbilii stał się w tamtym meczu ogniskiem, skupiającym faule The Blues. Przed przewinieniem Ballacka otrzymał od Lamparda brutalny wjazd w nogi, od tyłu. Piłkarz gości otrzymał za to żółtą kartkę, co wydawało się bardzo łagodnym wymiarem kary. Stark nie odgwizdał także rzutu karnego w sytuacji, w której Bosingwa przytrzymywał Henry'ego w polu karnym. Przy tych decyzjach takie błędy jak odgwizdanie nieistniejącego spalonego w chwili, gdy Thierry Henry wychodził sam na sam z Cechem, wydawały się drobnostkami. Pep Guardiola nie ukrywał swoich emocji. „Nie może być tak, że drużyna, która chce grać, kończy mecz z taką samą liczbą kartek jak ekipa, która chce tylko faulować. […] Brak żółtej kartki dla Ballacka był skandaliczny”.

Bohaterem spotkania w drużynie gości okazał się Petr Cech, który siedmiokrotnie zatrzymywał strzały przeciwników. Víctor Valdés musiał zrobić to tylko raz, jednak była to spektakularna parada, w której obronił czyste konto, będąc sam na sam z Drogbą. Powiódł się plan Hiddinka, w którym Bosingwa odciął od gry Messiego. Świetnie zaprezentował się Piqué, wspaniale zagrał Iniesta, jednak to nie wystarczyło. Choć Chelsea mogła skończyć mecz w dziesiątkę, a nawet dziewiątkę, stało się odwrotnie. Rafa Márquez opuścił boisko na noszach po tym, jak doznał pęknięcia łąkotki. Puyol, który zastąpił go na placu gry, otrzymał żółtą kartkę, co skutkowało jego zawieszeniem podczas kolejnego meczu. Na Stamford Bridge Piqué miał znaleźć się osamotniony.

13# Iniestazo

Chelsea 1:1 Barcelona
06.05.2009, Stamford Bridge

„Do Rzymu!” - krzyczała okładka Mundo Deportivo, ukazując szarpiącego koszulkę Iniestę. Wbrew wszystkiemu Barça miała pojechać do Wiecznego Miasta na finał Ligi Mistrzów.

Bohaterem był Iniesta, a czarnym charakterem – znów sędzia, tym razem Hennig Ovrebo. Norweski arbiter prowadził rewanż tak samo skandalicznie jak Wolfgang Stark pierwszy mecz. „Arbiter nas okradł, nigdy czegoś takiego nie widziałem” – grzmiał na konferencji Hiddink. – „Gdyby dokonała się sprawiedliwość, bylibyśmy w finale. Cały czas jestem naładowany adrenaliną. Muszę się uspokoić i ocenić na zimno to, co się stało”. To, co trener Chelsea nazwał „najgorszym sędziowaniem, jakie widział w życiu”, Drogba streścił w dwóch słowach: „pieprzona hańba”. Zawodnicy The Blues reklamowali niepodyktowane karne za sytuacje takie jak piłka zatrzymana ręką przez Piqué w polu karnym i faul Touré na Anelce. Barceloniści mieli z kolei pretensje o żółtą kartkę dla Alvesa, która wykluczała go z finału w Rzymie, a zdaniem niektórych była karą na wyrost. Z kolei Essien, faulujący Iniestę kopnięciem w kostkę od tyłu, otrzymał jedynie żółtą kartkę, co według culés nie było wystarczające. Za podsumowanie postawy Ovrebo można uznać wyrzucenie z boiska Abidala w sytuacji, w której Anelka przewrócił się bez żadnego kontaktu z Francuzem. Pośród licznych polemik to właśnie najbardziej irracjonalną sytuację Norweg zakwalifikował na czerwoną kartkę.

To był także, tym razem w pozytywnym znaczeniu tego słowa, wieczór Víctora Valdésa. Bramkarz Barçy grał jak podczas pamiętnego finału w Paryżu. Nie zatrzymał tylko jednej sytuacji, gdy Essien przepięknym strzałem wpakował piłkę do bramki Katalończyków. Jego trafienie mógł przebić jedynie gol Iniesty w 93. minucie, gdy wydawało się, że Barcelonie wszystko wymknęło się już z rąk. Komentatorzy hiszpańskich stacji krzyczeli jednym głosem: „Kaiserslautern!”. Nad Stamford Bridge zawisł duch 1991 roku, gdy w cudownych okolicznościach Barça awansowała do finału na Wembley, po czym sięgnęła po pierwszy Puchar Europy. „Strzeliłem całą moją duszą” - wyznał Andrés. - „To mój najlepszy gol”.

1:0 Essien 9'; 1:1 Iniesta 93'.

REZULTAT: Zwycięstwo – 1:1 w dwumeczu (bramka na wyjeździe)
Barcelona awansuje do finału w Rzymie, gdzie pokonuje Manchester United 2:0. To ukoronowanie historycznego sezonu Guardioli i początek nowej ery Barcelony: sześć pucharów w pierwszym sezonie na ławce trenerskiej.


2011/12: Liga Mistrzów, półfinał

14# Głową w mur

Chelsea 1:0 Barcelona
18.04.2012, Stamford Bridge

W tej edycji Ligi Mistrzów Barça była niekwestionowanym mistrzem jednej statystyki: trafień w słupki. Katalończycy aż osiem razy obijali bramkę rywala, o cztery więcej niż drużyna, która plasowała się pod tym względem na drugim miejscu. Nie inaczej było na Stamford Bridge, gdzie trafienia w słupki zaliczyli Pedro i Alexis. Barça była o centymetry od goli, które mogły przynieść jej awans do finału. Tych centymetrów brakowało jednak za każdym razem, a piłkarze Guardioli walili głową w londyński mur.

Chelsea wykazała się stuprocentową skutecznością. Drogba wykorzystał jedyną okazję bramkową, czym ustalił wynik. Barcelona na bramkę The Blues strzelała 24 razy, jedenastokrotnie kierując piłkę w światło bramki lub ten przeklęty słupek. Petr Čech – w przenośni i dosłownie – miał ręce pełne roboty.

„Gdy strzelasz i zwyciężasz to dlatego, że na to zasłużyłeś” - podsumował spotkanie Roberto di Matteo. Guardiola nie oponował, deklarując jedynie, że jego zawodnicy jeszcze się podniosą. Tym razem obyło się bez sędziowskich skandali, które odbiłyby się echem w całej Europie. Nie oznacza to, że Felix Brych, prowadzący tamten mecz, uniknął błędów. Najpoważniejszym z nich było nie odgwizdanie faulu Cahilla na Inieście, kwalifikującego się na rzut karny. Media w Katalonii komentowały, że do 13 minuty piłkarze Chelsea zdążyli popełnić cztery faule, które powinny być ukarane żółtymi kartkami. Tak się jednak nie stało i bilans żółtych kartoników dla obu drużyn znów był taki sam: dwa do dwóch.

Drogba, strzelec jedynej bramki tamtego wieczora, dał się niestety zapamiętać z czego innego niż dokonania strzeleckie. Symulacje Iworyjczyka w meczu na Stamford Bridge Wayne Rooney podsumował wpisem na Twitterze: „Jesteś wspaniałym zawodnikiem, ale proszę, podnieś się z ziemi”.

1:0 Drogba 45'.

15# Futbol jest niesprawiedliwy

Barcelona 2:2 Chelsea
24.04.2009, Camp Nou

Zwyciężyła publiczność Camp Nou, która mimo porażki zgotowała drużynie gorącą owację. Pomimo przestrzelonego przez Messiego rzutu karnego oklaskiwała Argentyńczyka. Barcelona z nieba spadła wprost do piekła. 2:0 wywalczone w pierwszej połowie, straty z pierwszego meczu zostały odrobione i wydawało się, że remontada i finał są na wyciągnięcie ręki. Gol Ramiresa odmienił wszystko, a Torres odebrał resztki nadziei.

Rewanż zaskakująco przypominał scenariusz pierwszego meczu. Barça niemal przez cały czas prowadziła grę, przez ponad 80% spotkania utrzymywała się przy piłce. To „niemal” wystarczyło jednak, by Chelsea zdobyła dwie bramki. Nie pomogły 23 strzały Barcelony i kolejne trafienia w słupki. Supremacja Barçy nie została nagrodzona. Messi schodził z boiska ze łzami w oczach, ukrywając twarz w koszulce. To on mógł rozstrzygnąć losy półfinału, gdyby po faulu Drogby na Cesku zdobył bramkę z rzutu karnego. Można uznać, że w przewrotny sposób Piqué miał szczęście. W pierwszej połowie, po uderzeniu głową podczas walki w powietrzu z udziałem Drogby i Valdésa, trafił do szpitala z podejrzeniem urazu mózgu. Badania nie potwierdziły obaw, ale Katalończyk spędził noc na obserwacji. Uniknął patrzenia z płyty boiska na to, co culés przeżywali w drugiej połowie i po zakończeniu meczu.

Tym razem arbiter stanął na wysokości zadania. Cunyet Cakir prowadził spotkanie skutecznie, podejmując trafne decyzje. Słusznie pokazał czerwoną kartkę Terry'emu za kopnięcie kolanem Alexisa. Słusznie podyktował rzut karny po faulu Drogby. I słusznie anulował bramkę, którą w 82. minucie zdobył Alexis. Wówczas Dani Alves, który posłał ostatnie podanie do Chilijczyka, znajdował się na pozycji spalonej, przyjmując piłkę od Messiego. Był to spalony tak minimalny, że nawet na powtórkach mogło być trudno go dostrzec. Jednak był i Turek odgwizdał go sprawiedliwie.

Chelsea powędrowała do upragnionego finału, ale The Blues nie oszukiwali się względem tego, ile szczęścia mieli w dwumeczu. „Taki jest futbol” - stwierdził Torres. - „Czasem jest niesprawiedliwy i nie wygrywa najlepszy. My graliśmy z użyciem naszej broni i jesteśmy szczęśliwi, że znaleźliśmy się w finale. […] Barça to najlepsza drużyna na świecie. Spektakularna. Koniec cyklu? Oni mają przed sobą jeszcze piętnaście lat na szczycie”. Roberto di Matteo nie zaprzeczył słowom Hiszpana. „Barça nadal jest najlepsza na świecie” - przyznał trener Chelsea.

1:0 Busquets 35'; 2:0 Iniesta 43'; 2:1 Ramires 45'; 2:2 Torres 92'.

REZULTAT: Porażka - 2:3 w dwumeczu
Chelsea awansuje do finału Ligi Mistrzów, gdzie po serii rzutów karnych pokonuje Bayern i sięga po pierwszy Puchar Europy w historii klubu.

Udostępnij:

FC Barcelona w Lidze Mistrzów

Wyniki, tabele, statystyki, wszystko co musisz wiedzieć o Lidze Mistrzów!

Komentarze (14)

Gorące tematy