Następny mecz:  Deportivo  -  Barcelona     ·  Niedziela, 29 kwietnia 20:45  ·  35. kolejka La Liga Eleven Sports 1   ·  Kolejne mecze   ·  Terminarz

 23 grudnia 2017, 10:46

 ¡Olé! Magazyn

 4 komentarze

La Otra Liga: Z czterech perspektyw o jednym Benzemie

Cykl La Otra Liga współtworzymy we współpracy z portalem ¡Olé! Magazyn, na którym znajdziecie jeszcze więcej tekstów dla fanów La Liga.


Nie ulega wątpliwości, że faworytem pierwszego ligowego El Clásico w sezonie 2017/18 jest Barcelona. Wszyscy zdają sobie jednak sprawę z tego, że to mecz nieprzewidywalny, w którym może wydarzyć się tak naprawdę wszystko. By jednak Real był w stanie powalczyć o zwycięstwo, potrzebuje zawodników w dobrej formie. Czy można jeszcze wierzyć, że jednym z nich będzie Karim Benzema?

Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, więc spróbowałem rozłożyć sytuację Francuza na kilka perspektyw, mając do dyspozycji jego wypowiedzi czy też konferencje prasowe Zinédine’a Zidane’a. Ostatnia daje na to wszystko najpełniejszy pogląd, ale warto najpierw poznać trzy wcześniejsze. Zapraszam.

Perspektywa Zidane’a

Wielu fanów Los Blancos od dłuższego czasu zadaje sobie pytanie: „jakim cudem Zinédine Zidane nie widzi tego, co widzimy my w każdym meczu?”. Dlatego to właśnie od punktu widzenia francuskiego szkoleniowca należy zacząć rozważanie sytuacji Benzemy. Zresztą, ostatecznie i tak wszystko sprowadza się do tego, czy Zizou będzie wystarczająco zadowolony z postawy swojego rodaka.

Nie zgadzam się z tą krytyką. Nie interesują mnie tylko gole Karima. Nie patrzę tylko na bramki, to inny typ zawodnika. Nie zdobędzie 50-60 goli, ale i tak zaliczył mnóstwo trafień w tej koszulce. Bardzo podoba mi się to, co Karim robi dla drużyny. Ostatecznie futbol to gra zespołowa, a według mnie Karim jest jednym z najlepszych w takiej grze. Doceniam to. Będę go bronić do śmierci, jak każdego. Zawodnik czasem gra gorzej, ale ja będę ich bronić zawsze.

To cytat z jednej z konferencji szkoleniowca Realu. Oczywiście „obrona do śmierci”, o której rozpisało się kilka portali, jak zaznaczył sam Francuz, dotyczy wszystkich piłkarzy, których ma pod swoimi skrzydłami, ale i tak – zdaniem fanów – trudno znaleźć logiczne wytłumaczenie dla takiego postępowania.

Oczywiście, Benzema nie ma (w teorii) godnego zmiennika po odejściu Álvaro Moraty do Chelsea. Jest co prawda Borja Mayoral, ale to nie ten poziom. A przynajmniej takie jest zdanie większości o młodym Hiszpanie, bo prawdziwej szansy tak naprawdę jeszcze nie otrzymał. Tu tworzy się pytanie, czy nie powinno się sprowadzić do klubu napastnika z prawdziwego zdarzenia, takiego, który mógłby rywalizować z Karimem o miejsce w składzie. Logiczna odpowiedź brzmi: tak, zdecydowanie, rywalizacja jest dobra. Odpowiedź Zidane’a? Nieco inaczej.

Ostatnio pojawiły się bowiem pogłoski, że Zizou w prywatnych rozmowach z Florentino Pérezem zablokował próby sprowadzenia do klubu m.in. Mauro Icardiego, po którego w zimie chciał sięgnąć Real, twierdząc, że Królewskim nie jest potrzebny kolejny napastnik. Cóż… wypada zaufać osądowi trenera, ale cierpliwość fanów już teraz jest mocno nadwyrężona. Niemniej, w najbliższym czasie nie powinni się oni spodziewać niczego innego niż takich wypowiedzi (ta konkretna pochodzi z konferencji po półfinale Klubowych Mistrzostw Świata):

Z Karimem jest w porządku. Nie zdobył bramki, ale grał dobrze. Macie swoje zdanie, mówicie o golach, które ma zdobywać Karim, ale według mnie on rozegrał dobry mecz. Stworzył wiele okazji na zdobycie gola, razem z Cristiano i resztą zawodników z przodu, ale piłka nie chciała wpaść. Jestem tym trochę rozczarowany, ale nie trzeba się załamywać.

Perspektywa subiektywna

To kolej na to, bym wypowiedział się ja. Jako fan Realu. Choć zapewne już wcześniej dało się zauważyć nieco z mojej opinii, to tutaj napiszę wprost: Karim Benzema, prezentujący nie tyle obecną formę, co postawę na boisku, nie powinien wyjść na murawę w Klasyku. Sto razy bardziej wolałbym już rzucenie Borjy na głęboką wodę lub nawet ryzykowny wariant z Cristiano na pozycji typowej dziewiątki i dostawieniem do niego np. Marco Asensio czy Isco za plecami.

Oczywiście, jeśli wyjdzie na boisko, będę trzymać kciuki, by się przełamał na całego i pokazał, że wciąż może i potrafi. Problem w tym, że do tej pory nie widziałem tego, o czym niemal bez przerwy mówi Zidane. Nie widziałem zaangażowania, nie widziałem Benzemy, który by pomagał, nie widziałem Francuza dającego dodatkową jakość drużynie. Tak, ma kilka bramek i asyst, ale to naturalna konsekwencja tego, że gra na tej pozycji w takim zespole jak Real. A i tak jest ich zdecydowanie za mało.

Francuz nie jest sobą już niemal półtora roku. Większość poprzedniego sezonu to jego słaba forma, którą jednak potrafił zatuszować, choćby fenomenalną akcją z meczu z Atlético w Lidze Mistrzów. To były przebłyski tego Benzemy, który przez kilka sezonów konsekwentnie był niezwykle istotnym elementem w składzie Realu. Teraz tego brak.

Problemem Zidane’a jest nawet nie tyle to, że nie ma odpowiedniego zmiennika, ale fakt, że niesamowicie przywiązuje się do pewnych nazwisk. Borja faktycznie może nie być zawodnikiem na Real, ale, gdy do tej pory dostawał szansę, to pokazywał się z dobrej strony. Podobnie jak Dani Ceballos czy Marcos Llorente, których francuski trener też potrafi teraz ignorować.

Nadzieję dostrzegam w powrocie Bale’a. Może on będzie w stanie odciążyć nieco Karima, dać mu więcej swobody i popchnąć do lepszej gry. Jeśli nie, to za niedługo już tylko Zidane i sam Benzema będą uważać, że ten drugi powinien grać. A skoro o tym mowa…

Perspektywa Benzemy

Jeszcze jeden problem z Karimem Benzemą – czasem potrafi powiedzieć mądre rzeczy, ale generalnie lepiej nie dawać mu udzielać wywiadów. Dla jego własnego dobra. Bo może skończyć się to tak:

Nie chodzi o minuty, gdy nie zdobyłem bramek. Najważniejsze, żeby za każdym razem być na boisku. Wykonuję tu swoją pracę. Gram w najlepszym klubie na świecie i jestem prześwietnym piłkarzem. Jeśli komuś to nie odpowiada – to jego problem.

Faktycznie, jest tu pewien problem. Problem taki, że Karim zdaje się – przynajmniej publicznie – nie dostrzegać w jak głębokiej… dziurze się znalazł. To wywiad sprzed miesiąca, a do dziś nic w jego grze się nie zmieniło. I może mówić o tym, że futbol dąży do systemu NBA, co mu się nie podoba (bo tu akurat mogę się z nim zgodzić), ale problem polega na tym, że gdy grasz na pozycji napastnika, musisz zdobywać gole. Nawet, gdy obok siebie masz Cristiano Ronaldo.

(…) jestem napastnikiem, ale tu nie chodzi tylko o zdobywanie bramek. Wiem, że to bardzo istotne, ale jestem w stanie robić więcej niż tylko to. Oczywiście, że chcę ich strzelać dużo więcej, ale na murawie skupiam się na pomocy kolegom, podaniem czy odpowiednim ruchem.

Ja to doskonale rozumiem, panie Benzema, naprawdę. I doceniam. Bo piłka nożna to gra zespołowa i głównie o to w niej chodzi, by w odpowiedniej chwili pomóc koledze. Jednak, gdy napastnik nagminnie marnuje stuprocentowe sytuacje, coś jest nie tak. Nikt nie będzie wtedy mówić, że „ale za to w 15. minucie bardzo dobrze podał do Isco”.

Kluczowe jest tu stwierdzenie „jestem w stanie robić więcej niż to”. Jednak warunkiem pierwszym, niezbędnym, koniecznym jest zrobienie właśnie tego. Od bramek należy zacząć, później dokładać inne elementy. No chyba że Zizou planuje przeniesienie Karima do środka pola, a ten o tym wie. Ale to chyba nie to.

Perspektywa obiektywno-statystyczna

„Są trzy rodzaje kłamstwa: kłamstwa, kłamstwa bezczelne i statystyki”. Albo inaczej: statystyki źle używane, wybiórczo dobierane do tezy. Dlatego poprosiłem Artura Davtyana o stworzenie dziesięciokątów Francuza z ostatnich trzech sezonów – 15/16, 16/17 i trwającego obecnie. Analizują one tylko mecze ligowe, ale to i tak dobry materiał na przyjrzenie się „osiągom” Benzemy.

Jak widać, w sezonie 15/16 Benzema spełniał swoją rolę bardzo dobrze. Co prawda istotny problem sprawiały mu dryblingi, ale stosunkowo rzadko, jak na napastnika, tracił posiadanie, a zaledwie 0,5 odbioru na mecz można mu wybaczyć wobec wykreowanych szans (niemal dwie na 90 minut gry), asyst (0,3) i bramek (1,08, wynik, który nie mieści się na skali). Nieźle wyglądała też celność strzałów i ich przełożenie na zdobyte bramki. Pisząc krótko: napastnik z prawdziwego zdarzenia.

Kolejny sezon – ten, od którego, jak pisałem, zaczęły się moim zdaniem problemy Benzemy. Spada liczba oddawanych strzałów i gorzej jest również z liczbą bramek. Mimo utrzymania tej samej celności strzałów, zmniejsza się za to ich conversion rate. Na niezłym poziomie wciąż utrzymana jest celność podań, ale Francuz notuje mniej asyst. W dalszym ciągu mało jest dryblingów, stają się one jednak skuteczniejsze, minimalnie wzrasta też liczba odbiorów i przechwytów.

I w końcu obecnie trwająca kampania. Fatalnie wygląda statystyka bramek, zmniejsza się także znacznie liczba oddawanych strzałów oraz ich celność. Rośnie za to liczba asyst. Minimalnie więcej wykreowanych szans, ale w gruncie rzeczy utrzymują się wciąż na tym samym poziomie. Benzema częściej traci posiadanie, ale zdecydowanie więcej (i z lepszym skutkiem) drybluje. Celność podań spada poniżej 80%, jednak to niewielka zmiana w stosunku do poprzednich sezonów – fakt, jest trzecim najgorszym piłkarzem Realu pod tym względem (po dwójce bramkarzy), ale to częściowo wina jego pozycji. Często zmuszony jest grać w tłoku, pod presją obrońców, stąd łatwiej o błędy.

Najgorzej wygląda chyba przełożenie strzałów na bramkę. Oscyluje ono w granicach 10% – to wynik słabszy m.in. od Marco Asensio czy Borjy Mayorala. Często zresztą są to sytuacje bardzo klarowane, których Francuz zmarnował w tym sezonie stosunkowo sporo. Trafiają się też mecze takie jak derby Madrytu, w trakcie których mieliśmy sytuację wręcz odwrotną – Benzema na bramkę nie uderzył wtedy ANI RAZU. Inaczej w meczu z Valencią – siedem okazji do zdobycia gola, efektu żadnego.

Jakie można z tego wyciągnąć wnioski? Że racja leży po obu stronach – fanów (w tym mojej) i Zidane’a. Francuz faktycznie potrafi coś dać drużynie – przedryblować rywala, podać w odpowiednim momencie do partnera, zaliczyć asystę czy wykreować szansę. Jego przekleństwem jest jednak skuteczność. Gdyby grał obok Kroosa i Modricia, takie liczby byłyby usprawiedliwione. Na jego pozycji, niestety, jest całkiem inaczej.

 

Autor: SEBASTIAN WARZECHA
Twitter: @sebwarzecha

Udostępnij:

Komentarze (4)

Gorące tematy