Następny mecz:  Deportivo  -  Barcelona     ·  Niedziela, 29 kwietnia 20:45  ·  35. kolejka La Liga Eleven Sports 1   ·  Kolejne mecze   ·  Terminarz

Bramki, rekordy i szczypta magii: Barça - Girona 6:1

 24 lutego 2018, 19:44

 Eoren

 529 komentarzy

Sobota, 24 lutego 20:45, 25. kolejka La Liga, Miejsce: Camp Nou, Transmisja: Eleven Sports 1
FC Barcelona 6:1 Girona FC

Luis Suárez 5', 44', 76'

Lionel Messi 30', 36'

Philippe Coutinho 66'

Cristian Portugues 3'

Kolejny rekord Messiego, hat-trick Suáreza, premierowa bramka Coutinho w lidze, asysta Dembélé, trzy punkty, bramkarz rywali sześciokrotnie wyciągający piłkę z siatki... Wszystko przyprawione szczyptą argentyńsko-brazylijsko-urugwajskiej magii. Czy można chcieć czegoś więcej?

W sobotni wieczór Barcelona pokonała Gironę na Camp Nou 6:1. Na listę strzelców po stronie gospodarzy wpisali się Luis Suárez (5', 44', 76'), Leo Messi (30', 36') oraz Coutinho (66').

Ernesto Valverde zapowiadał, że jest możliwe, że Leo Messi i Luis Suárez odpoczną podczas tego meczu. Stało się zupełnie inaczej: obaj nie tylko wybiegli na boisko, ale też zanotowali odpowiednio trzy i dwa trafienia. Tym samym Messi, strzelając gola drużynie z Estadi Montilivi, pobił kolejny rekord w historii Primera División. Nikt nie pokonał tak wielu rywali w najwyższej klasie rozgrywkowej w Hiszpanii. Wraz z Gironą Argentyńczyk ma na swojej liście 36 ligowych ofiar, o jedną więcej niż Raúl oraz Aritz Aduriz.

Dzisiejsze spotkanie obfitowało w bezprecedensowe wydarzenia. Coutinho i Dembélé, bohaterowie dwóch najgłośniejszych transferów Barçy w ostatnim czasie, po raz pierwszy pojawili się razem w wyjściowej jedenastce. Niespodziewany był także początek spotkania, bowiem już w 3. minucie wynik otworzył Portu. Dla drużyny Pablo Machina to debiutancki sezon w LaLidze, do której Katalończycy wdarli się przebojem. Zespół z Montilivi znajduje się obecnie na ósmym miejscu w tabeli, tracąc jedynie cztery punkty do pozycji premiowanej grą w Lidze Europy. Mimo to dzisiejszy rywal Barçy miał za sobą passę pięciu spotkań bez zwycięstwa. Choć Girona zdołała już przekonać kibiców, że potrafi pokrzyżować szyki najlepszym, błyskawiczne trafienie Portu musiało stanowić zaskoczenie.

Gospodarze odpowiedzieli jeszcze szybciej niż Girona otworzyła wynik. Zaledwie dwie minuty były potrzebne Luisowi Suárezowi na pokonanie Bono w sytuacji sam na sam. Mimo dynamicznej gry ze strony obu drużyn Barça objęła prowadzenie dopiero 25 minut później; tym razem urugwajski snajper zaliczył asystę do Leo Messiego, który mocnym strzałem wpakował piłkę do siatki. Rekordowa bramka La Pulgi była dopiero zapowiedzią strzeleckiego festiwalu, jaki mieliśmy obejrzeć tego wieczora. Ledwie kilka minut później Argentyńczyk dał popis magii rodem z najlepszych czasów Ronaldinho. Jego uderzenie z rzutu wolnego, zamiast nad, powędrowało pod murem i bezbłędnie zmyliło Bono. Wynik w pierwszej połowie zamknął Suárez; piłkę rozprowadził Messi, zaś pięknym ostatnim podaniem popisał się Coutinho.

Choć w 45 minut piłkarze Ernesto Valverde zaaplikowali Gironie aż cztery trafienia, ta wcale nie dała się rozłożyć na łopatki i cały czas szukała swojej szansy. W ostatnich minutach pierwszej połowy ter Stegen musiał interweniować po celnej główce Lozano. Chwilę później groźny strzał oddał Granell, jednak nie trafił w światło bramki.

Druga odsłona gry rozpoczęła się od oblężenia słupków. Najpierw jeden z nich ledwie uchował się przed strzałem Lozano, potem drugi nie miał tego szczęścia i przyjął na siebie uderzenie Suáreza. Szczęścia nie miał także Gerard Piqué, a co za tym idzie cała drużyna. Stało się to, o co można było się martwić, widząc Katalończyka w podstawowym składzie, mimo braku optymalnej dyspozycji fizycznej. Stoper Barçy w 63. minucie musiał opuścić boisko z powodu urazu kolana, zaś na murawie zmienił go Thomas Vermaelen. Na pięć minut przed końcem podstawowego czasu linia defensywna Barçy otrzymała kolejny cios. Urazu doznał także Semedo, który musiał opuścić plac gry. Gospodarze kończyli mecz w dziesiątkę, ponieważ trener wykorzystał już trzy zmiany.

Tego wieczora kibice na Camp Nou zgromadzili się tłumnie. Barceloński stadion cieszył się dziś najlepszą frekwencją w tym sezonie ligowym. Ci, którzy postanowili obejrzeć dzisiejszy mecz z trybun, z pewnością nie żałowali swojego wyboru. W 66. minucie mieli okazję zobaczyć pierwsze trafienie Coutinho w lidze hiszpańskiej, a było to trafienie wyjątkowej urody. Kilka minut później Messi mógł jeszcze bardziej wyśrubować wynik. Tym razem Argentyńczyk wykonał rzut wolny, posyłając piłkę nad murem, jednak bramkarz Girony zdołał uratować swoją drużynę przed stratą kolejnego gola. To, czego nie dokonał Messi, zrobił Suárez. W 76. minucie Urugwajczyk zaliczył hat-trick, strzelając z bliska po asyście Dembélé. Blisko trafienia na 7:1 był Vermaelen. Po dośrodkowaniu od Coutinho Belg posłał piłkę w kierunku bramki Bono, jednak obiła ona poprzeczkę.

Piłkarze z Montilivi zadbali o to, by do ostatnich minut na Camp Nou toczyło się prawdziwe widowisko. Jeszcze w doliczonym czasie gry ter Stegen musiał dwukrotnie ratować Barçę przed stratą bramki, najpierw po strzale Aleixa Garcíi, a chwilę później po uderzeniu Espinosy.

Barcelona zagrała efektownie, ale też efektywnie, pokazując, że na szczycie tabeli LaLigi nie znalazła się przez przypadek.

Udostępnij:

Komentarze (529)

Gorące tematy