Okiem kibica. Dwadzieścia lat z Barçą

Grzegorz Z

8 kwietnia 2015, 12:30

49 komentarzy

Zaczytanych w statystykach i siadających z nadzieją przed ekranami komputerów, dzierżących w dłoniach smartfony, tablety bądź inne wytwory nowoczesnej technologii – rozczaruję. Poniższy tekst nie jest monografią dotykającą zawiłości rozwiązań taktycznych współczesnej piłki.

Nie będzie to również analiza gruntownie porównawcza stylu Barçy z innym, równie wybitnym. Nie będzie także hymnem pochwalnym mającym wynieść Barçę pod niebiosa, ani rozprawką, która udowodni raz na zawsze jej wielkość. Tym, którzy czują się zawiedzeni, uznając tekst za błahy i w niektórych kręgach nazywany miałkim, sugeruję wstrzymać złośliwe, nic nie wnoszące, protekcjonalne komentarze. W zamian udać się do kuchni celem herbaty wyprodukowania, zgarnięcia kilku ciasteczek i pochłonięcia jednego z drugim w trakcie zaczytywania się w artykule sąsiednim, z pewnością dużo ciekawszym.

Będzie natomiast o mnie – osobie średnio imponującej, czterdziestoletniej – oraz mojej historii związania dwudziestoletniego, a nawet nieco dłuższego, z FC Barceloną.

Czterdzieści lat na garbie i rzekoma mądrość mędrca, a w pamięci finał pucharu Europy w roku 1986 i niesamowite wyczyny w bramce Duckadama. Doskonale pamiętam również finał 1992 roku na Wembley. Szczerze jednak jak czekista powiem, nie pamiętam komu kibicowałem w żadnym z wymienionych przypadków.

Początek mojego kibicowania Barcelonie nastąpił w sezonie 1993/94. Ale wtedy nie trudno było manifestować swoje przywiązanie do jej barw. Świadomym i wiernym jej kibicem wyrzeźbił mnie dopiero finał w Atenach. Dream team Cruyffa. Mój wykładowca „Prawa morskiego” zwykł był wtedy mówić: tej jesieni nie ma nic lepszego, niż rozkoszowanie się grą Barcelony przy dobrym piwie. Nic to, że kilka miesięcy później, skutecznie uwalił mnie na egzaminie, doprowadzając tym samym do naszej ponownej konfrontacji na poprawce. Nie wpłynęło to znacząco na moje odczucia, chłopa wspominam z sympatią.

Tego sezonu wydawało się, że nie ma mocnych na FC Barcelonę. Każdy chciał być jej kibicem. Późny Koeman, Bakero, Nadal, Beguiristain, Ferrer, rakiety w butach odpalał Stoiczkow, balet uprawiał Romario, a wszystkim zarządzał Guardiola. Najstarsi górale nie wiedzą, jak moje przywiązanie do Barcelony by się ukształtowało, gdyby nie ów felerny finał. Milan zagrał mecz sezonu, ociężała Barça została wypunktowana jak cieniawy bokser, a ja pozostałem z otwartą paszczą nie wierząc w to, co przed chwilą zobaczyłem. Kto wie, jak wypadki na boisku by się potoczyły, gdyby nie cudem wyrwane i świętowane trzy dni wcześniej mistrzostwo Hiszpanii, które na dekoncentrację zespołu podobno znacząco wtedy wpłynęło? Tak czy owak, Barça mecz przerżnęła, a ja nie wiedzieć czemu pozostałem jej wierny mimo to. I tak zaczęło się moje dwudziestoletnie, z niewielkim okładem, z Barceloną spotkanie.

Kolejnym wydarzeniem godnym odnotowania na mojej osi czasu związku z Barceloną, to rok 1999. 23 listopada Barcelona ląduje w Berlinie, na meczu drugiej fazy grupowej z Herthą. Mieszkałem wówczas w Szczecinie, czyli na dalekich przedmieściach Berlina. Grzechem byłoby nie jechać, ale jak zdobyć bilety? Nieświadomym wyjaśniam, rok 1999 to nie były jeszcze czasy wszechobecnego internetu i kupna biletu jednym kliknięciem. Zebrałem grupę kiboli-zapaleńców i wspólnie główkowaliśmy, w jaki sposób nabyć bilety. Jeden z nas, przez kuzyna ojca siostry znalazł dojście do dyrekcji prężnie działającego wtedy biura podróży, które kupiło te bilety dla nas. Zatem 23 listopada, pożyczonym Mercedesem Vito, w piątkę zapaleńców - tylko ja fan Barçy - mknęliśmy ku Berlinowi. Zimno było jak cholera, śnieg, ale my szczęśliwi, bo ujrzymy Barcelonę Kluivertem i Rivaldo kąsającą. Przed meczem zjedliśmy niemieckiego wursta i popiliśmy go piwem, i na trybuny. A tam kicha. Mgła na kilka metrów. Odwołają, nie odwołają – dywagowaliśmy, nie wiedząc co lepsze. W rezultacie mecz odbył się bez przeszkód. Gdy na drugi dzień śledziłem powtórkę w telewizji, z perspektywy boiska widoczność była bez zastrzeżeń. Barcelona mecz zremisowała, bramkę łupnął Lucho, a my mogliśmy się zachwycać grą na 1/4 boiska. Tyle bowiem widzieliśmy ze swoich miejsc. Nie przeszkadzało nam to jednak chwalić się przed szerokim audytorium, że na meczu Barcelony byliśmy.

W 2002 roku, tym samym co to nasza kadra boiska Korei wzięła szturmem, z ówczesną dziewczyną, dzisiejszą żoną, obraliśmy sobie Barcelonę jako cel wakacji. Nie docierało to do mnie, póki swojej nogi tam nie postawiłem. Na pierwszy ogień poszło zwiedzanie muzeum, Camp Nou i wizyta w stadionowej botidze. Bilety na mecz Ligi Mistrzów czym prędzej nabyłem. Całe 62 euro mnożone razy dwa, bo dzisiejsza żona, ówczesna dziewczyna również zapałała ochotą obejrzenia meczu. W środę o 19.00, by broń Boże się nie spóźnić, w nówce sztuce koszulce zameldowałem się pod stadionem. Byłem w kompletnym amoku. Moja żona zaś - czego nie wybaczyłem jej do dzisiaj, bo kosztowało mnie to 62 euro - zajęła się wypisywaniem kartek pocztowych, nieświadoma wielkości wydarzenia w jakim przyszło jej uczestniczyć. Niewielką dawkę emocji wywoływał u niej filigranowy Saviola będący stosunkowo najczęściej kopanym zawodnikiem, co wywoływało irytację ówczesnej dziewczyny, dzisiejszej żony. Czemu oni go tak kopią? - pytała.

Powiem szczerze, cud że zapamiętałem z kim Barcelona grała i jakim wynikiem zakończył się mecz. Otóż grała i nawet wygrała z Club Brugge 3:2. Zachowywałem się jak szaleniec bez leków. Marzenia nagle się urzeczywistniły. To co podziwiałem jedynie na ekranie telewizora, a czego nie mogłem dotknąć, teraz było moim udziałem. Nie bardzo wiedziałem na czym się skupić. Czas na meczu upłynął mi niepostrzeżenie i zdecydowanie zbyt szybko. A żona wypisywała te swoje karteczki przez cały czas trwania meczu, przerywając tylko od czasu do czasu pytaniem: Dlaczego nie ma powtórek?

Los był dla mnie życzliwy, a woo-doo, hoo-doo lub wszyscy naraz, czuwali. 11 marca 2003 roku, zupełnie nieoczekiwanie i w sprawie służbowej, ponownie znalazłem się w Barcelonie. W tym dniu Barça podejmowała Bayer Leverkusen. Cały dzień spędziłem jak na szpilach, nie mogąc się wyrwać, by nabyć bilet na mecz. Dopiero zahaczony w biurze kolega oświadczył, że on również na mecz się wybiera i chętnie mnie podrzuci, a jak da cynk znajomym, to kupią dla mnie wcześniej bilet. Jezu, jaki ja byłem mu wdzięczny. Gotów byłem bycze genitalia schrupać na ostro w najbliższym barze. Jak się rzekło, mecz numer dwa na Camp Nou obejrzałem. Barcelona wygrała 2:0, a ja wraz z kolegą, który pomoc mi okazał, czciliśmy to do późnych godzin, a może były to już wczesne, by do samolotu o poranku wkraczać z potwornym bólem głowy.

I tak sobie mijał czas bajecznym tik-tak, a mój stan majętności przesuwał mnie klasowo coraz to wyżej, pozwalając zastąpić wino marki Sophia winem nieco wybitniejszym. Dorobiłem się w tym czasie trzech telewizorów, Bóg wie ilu telefonów, ekspresu do kawy, dwóch samochodów, dwójki upierdliwych bachorów (oddam), kredytu we frankach, siwych włosów, posiadłem umiejętność porozumiewania się w pięknej kastylijskiej mowie. Cały ten mój stan posiadania pozwala mi corocznie wykupywać członkostwo klubowe i być kilka razy do roku na meczach Barcelony i ku irytacji żony, koszulkę z każdego zwozić. Choć najcenniejsza oczywiście jest ta pierwsza. Każdy taki mecz to dla mnie wydarzenie. Nic się nie zmieniło przez lata. Wciąż, gdy zbliżam się do Camp Nou, dostaję gęsiej skórki. Uwielbiam całodzienną ekscytację i oczekiwanie. Tłumy powolnie i dostojnie przemierzające Les Corts, zbliżające się do stadionu. Zapchane bary, gdzie można przegryźć kanapkę z szynką, zapić piwem, podyskutować o meczu z mieszkańcami. Nic się nie zmieniło. Mam czterdzieści lat, a w tych chwilach czuje się jak nastolatek. Duże dziecko.

Obecnie, po przemierzeniu Europy wzdłuż i wszerz, od trzech lat rezyduję na kontynencie azjatyckim. Od trzech lat nie oglądałem Barçy z bliska. Miarą mojego przywiązania do Barcelony są nocne pobudki - 2.45 czasem letnim; 3.45 czasem zimowym - by potyczki Barcelony w Lidze Mistrzów śledzić. Żadnego meczu jeszcze nie odpuściłem. Zaznaczam, że o poranku muszę stawiać się w biurze i świecić przykładem. Mecze La Liga nie stanowią już takiego wyzwania, bowiem zwykle jest czas, by je odespać. Za jakiś czas kończy się moja uciążliwość i wracamy wraz z rodziną na kontynent europejski. Dobrze poinformowane źródła doniosły mi, że żona - ta sama, co to te kartki wypisywała - oraz przyjaciele, po cichu przygotowują prezent dla mnie. Fiestę na wiosnę szykują i bilet na jeden z meczów. Moje powitanie Europy. Znów będę mógł poczuć magię.

---

Powyższy artykuł odzwierciedla wyłącznie opinie jego autora.

„Okiem kibica” to dział FCBarca.com stworzony dla Was i współtworzony przez Was. Każdy z Czytelników FCBarca.com może podzielić się swoją opinią z Redakcją i Czytelnikami.

Serdecznie zapraszamy do nadsyłania Waszych tekstów na adres:
okiemkibica@fcbarca.com

Więcej informacji tutaj.

Powiązane artykuły

barcelona Camp Nou Muzeum FC Barcelony Okiem Kibica Puchar Europy

Komentarze (49)

0

ajajajajaj ja tez jestem kibicem Barcy od sezonu 1993/1994 to byl niesamowity sezon oprocz tego przegranego meczu w finale z Milanem.Wspominam te lata z sentymentem.Do tej pory pamietam cala 11 - stke Barcy na pamiec.

Odpowiadasz użytkownikowi Pawlak1992.

Czy na pewno chcesz zgłosić komentarz do moderacji?

Dziękujemy za pomoc. Zgłoszenie zostanie podpisane Twoją nazwą użytkownika.

0

ja kibicuje Barcelonie od niepamiętnych czasów

Odpowiadasz użytkownikowi Pawlak1992.

Czy na pewno chcesz zgłosić komentarz do moderacji?

Dziękujemy za pomoc. Zgłoszenie zostanie podpisane Twoją nazwą użytkownika.

0

ja zacząłem kibicować barcelonie przez wujka, kiedy w 2011 roku akurat oglądał mecz barca getafe, spytałem się go, co za klub gra w tych pięknych granatowo- czerwonych strojach ( te kolory były akurat moimi ulubionymi), a on odpowiedział że to barca. I tak siedziałem obok niego i z zafascynowaniem oglądałem mecz. chrzest kibica przeszedłem w 2013 roku, byłem na ostatnim meczu sezonu barca- malaga. Mam dopiero 11 lat i ta miłość trwa do dziś.

Odpowiadasz użytkownikowi Pawlak1992.

Czy na pewno chcesz zgłosić komentarz do moderacji?

Dziękujemy za pomoc. Zgłoszenie zostanie podpisane Twoją nazwą użytkownika.

1

Ja z kolei zaczelem sie interesowac Barcelona przez moja mame. Lubilem pilke nozna i moglem biegac po boisku caly dzien. Pewnego dnia mama kupila mi "poliestra" Luisa Enrique ... Ucieszylem sie straznie i zaczelem na wszelkie sposoby szukac informacji nt klubu ktorego koszulke przywdziewalem na szko0lnych boiskach. I tak zaczela sie moja przygoda z Barca ktora po niedlugim czasie przerodzila sie w milosc i trwa do dzis i trwac bedzie na zawsze.
Byl to rok 1996 jezeli dobrze pamietam ... Luis przechodzi do Barcy z Realu ...

Odpowiadasz użytkownikowi Pawlak1992.

Czy na pewno chcesz zgłosić komentarz do moderacji?

Dziękujemy za pomoc. Zgłoszenie zostanie podpisane Twoją nazwą użytkownika.

0

Znakomity artykuł, bardzo przyjemnie się go czytało. Byłoby świetnie, gdybyś napisał rownież część drugą - po ponownym spotkaniu z Europą.

Odpowiadasz użytkownikowi Pawlak1992.

Czy na pewno chcesz zgłosić komentarz do moderacji?

Dziękujemy za pomoc. Zgłoszenie zostanie podpisane Twoją nazwą użytkownika.

2

Romario nigdy nie zapomnę.Stoichkova również choć go z innych aspektów gry i zachowań.Podobnie jak Koemana.
Ale prócz Barcy trudno zapomnieć resztą magicznych latających Holendrów( tych z Milanu i reprezentacji) Rijkard,Gullit i oczywiście Van Basten, który mnie jako pierwszy zachwycił.Maradonę to głównie jednak zapamiętałem prócz pięknej gry to ze skandalu w jakim się pożegnał na MŚ W 1994

Odpowiadasz użytkownikowi Pawlak1992.

Czy na pewno chcesz zgłosić komentarz do moderacji?

Dziękujemy za pomoc. Zgłoszenie zostanie podpisane Twoją nazwą użytkownika.

1

moja historia z Barcelona jest bardzo podobna do tej autora tego tekstu. mam 31 lat, kibicuje Barcie od 1992, pochodzę ze szczecina i również bylem na tym meczu z Hertha w Berlinie. mialem wtedy 15 lat, wydalem na bilet 50 marek, mialem najlepsze miejsca a tam mgla i zero widocznosci

Odpowiadasz użytkownikowi Pawlak1992.

Czy na pewno chcesz zgłosić komentarz do moderacji?

Dziękujemy za pomoc. Zgłoszenie zostanie podpisane Twoją nazwą użytkownika.

2

Ciekawe ile przez ten czas autor przeżył wzlotów i upadków w kibicowaniu. Mój staż jest nieco krótszy, bo coś koło 15 lat, a momentów zwątpienia trochę było. Największy i najgorszy to odejście Figo - kapitana i dowódcy. Człowiek z dumą chodził w koszulce z nr 7 przez miesiąc, bo zachciało mu się odejść do Madrytu. I taki piękny srebrno-szary trykot bez kołnierzyka (wyjazdówka bodajże 99/00) poszła w otchłań szafy. A niech Cię szlag Luis!!

Odpowiadasz użytkownikowi Pawlak1992.

Czy na pewno chcesz zgłosić komentarz do moderacji?

Dziękujemy za pomoc. Zgłoszenie zostanie podpisane Twoją nazwą użytkownika.

1

@Pawlak1992: Dobre King. Ja do tej pory pamiętam ten świński ryj... pamiętam też moje nadzieje pokładane w Litmanenie (moim ulubieńcu) kiedy przychodził do Barcy. Pamiętam czasy kiedy mówiło się ludziom, że kibicuje się Barcelonie to oni przeważnie reagowali, " kibicujesz tym co zawsze chcą wejść z piłką do bramki a im to nie za bardzo wychodzi". Tych wzlotów i upadków było o wiele więcej, ale to może na odrębny temat. Tak czy inaczej oby Barca pod wodzą Luisa (kolejny ulubieniec) sięgnęła nieba... czyli trypletu!
Ps. Masz jeszcze tę koszulkę Figo?

Odpowiadasz użytkownikowi Pawlak1992.

Czy na pewno chcesz zgłosić komentarz do moderacji?

Dziękujemy za pomoc. Zgłoszenie zostanie podpisane Twoją nazwą użytkownika.

0

@Pawlak1992: A wiesz co, jeszcze z rok temu gdzieś ją odkopałem w szafie. Także sentymentalna podróż miała miejsce.

Odpowiadasz użytkownikowi Pawlak1992.

Czy na pewno chcesz zgłosić komentarz do moderacji?

Dziękujemy za pomoc. Zgłoszenie zostanie podpisane Twoją nazwą użytkownika.

4

też się cieszę że są tutaj takie osoby. ja mam 31 lat, Barcelonie kibicuje od przegranego ćwierćfinału LM z PSG, czyli też już będzie jakieś 20 lat. co to były za czasy jak się miało jeden tv w domu i rodzice pozwalali mi w nocy mecz oglądać, magia Camp Nou, tego olbrzyma, Dariusz Szpakowski, tvp1. wiadomo że inaczej się patrzy na to przez pryzmat wspomnień lat dziecięcych bo wtedy była ta beztroska, liczyło się tylko to żeby następnego dnia założyć na WF'ie koszulkę Barcy i mijać kolegów z klasy. Jak mi wujek z hiszpanii przywiózł oryginalną koszulkę Stoichkova to prawie wylewu dostałem ;)

Odpowiadasz użytkownikowi Pawlak1992.

Czy na pewno chcesz zgłosić komentarz do moderacji?

Dziękujemy za pomoc. Zgłoszenie zostanie podpisane Twoją nazwą użytkownika.

0

"Dlaczego nie ma powtórek?" Nie żebym miał jakieś problemy, ale wydaje mi się, że z tak rozgarniętą żoną to Ty masz stary istny raj.

Odpowiadasz użytkownikowi Pawlak1992.

Czy na pewno chcesz zgłosić komentarz do moderacji?

Dziękujemy za pomoc. Zgłoszenie zostanie podpisane Twoją nazwą użytkownika.

0

konto usunięte

Jaka to mila niespodzianka przeczytac artykul kibica, ktory zaczal byc fanem Barcy dokladnie wtedy, kiedy i ja zapalalem miloscia do tego klubu. Mimo iz jestem kibicem mlodszym wiekowo od ciebie, to rowniez final z wielkim Milanem byl dla mnie prawdziwym, swiadomym poczatkiem przygody z druzyna z Katalonii._Serdeczne pozdrowienia wierny kibicu:)

Odpowiadasz użytkownikowi Pawlak1992.

Czy na pewno chcesz zgłosić komentarz do moderacji?

Dziękujemy za pomoc. Zgłoszenie zostanie podpisane Twoją nazwą użytkownika.

1

To znaczy,że 40-latków trochę tu jest.Myślałem,że jestem sam

Odpowiadasz użytkownikowi Pawlak1992.

Czy na pewno chcesz zgłosić komentarz do moderacji?

Dziękujemy za pomoc. Zgłoszenie zostanie podpisane Twoją nazwą użytkownika.

11

@Pawlak1992: Ech , Senior Th@les, ja się urodziłem lub zostałem pierwszą ofiarą zapłodnienia in vitro na pięć lat przed tym, jak w Londynie umarł zresztą w niewyjaśnionych okolicznościach - Jimy Hendrix, co ciekawe, na tej stronie jest jeszcze starszy ode mnie user... o pięć lat! Starsi Panowie dwaj, starsi panowie dwaj... już szron na głowie i nie to zdrowie (czyt. Viagra) la la la. Moja przygoda i namiętność z Barçą zaczęła odtąd, odkąd do klubu z Katalonii trafili moi ówczesni idole, czyli Cruyff i Neeskens, oczywicha, że dzięki tym dwóm nietuzinkowym Tulipankom (Kalibabka jak już), to dowiedziałem się że istnieje taki klub jak Barça, bo o kibicowaniu tak na full wypas to nawet nie było mowy, bo niby gdzie miałem kookać w ówczesnej tv? Radzimy rolnikom czy w Starym Kinie (Janicki)? Pamiętaju, jak Barça wpipcyła w Finale PE ze Steuą Bukareszt grając prawie że u siebie... czyli w Sevilli, ale to wówczas była big surprise, a jacy szczęśliwi byli dumni potomkowie "Słońca Karpat" czy "Jutrzenki Wszystkich Rumunów", czyli ich wodza narodu (który później został, zresztą słusznie pociągnięty z kałacha) - Nicolae Ceauşescu. Wówczas to był dzień konia bramkarza Steauy - Duckadama, który to obronił wszystkie karne wykonywane przez graczy Barçy - OMG! Kiedyś była taka dykteryjka (o ile prawdziwa?), że po owym meczorze to syn" Gwiazdy Karpat ", Nicu, to zażądał od Helmutha, żeby ten mu podarował te rękawice, w których Duckadam obronił owe karniaczki, ponoć Helmuth odmówił...a jak odmówił, to mu w podzięce połamano ręce i gnaty! Może to jest prawda, a może fałsz , ale w komunie to wszystko było możliwe!Pzdr ;)Ten felieton coś a'la Perfect -" Atobiografia".

Odpowiadasz użytkownikowi Pawlak1992.

Czy na pewno chcesz zgłosić komentarz do moderacji?

Dziękujemy za pomoc. Zgłoszenie zostanie podpisane Twoją nazwą użytkownika.

2

@Pawlak1992: Ale jak na swoje lata to masz jeszcze fenomenalną pamięć.Ja jutro nie będę pamiętał kto strzelił Almerii.Ale nie dlatego,że ta pamięć taka już do niczego tylko zwyczajnie mam mnóstwo innych spraw na głowie.Ja nie pamiętam nawet daty swojego rozwodu,choć takie rzeczy powinny siedzieć człowiekowi w głowie.Neeskensa jednak pamiętam jeszcze,ale wtedy to ja chyba Ipswich Town kibicowałem.
Może by jaki kącik seniora założyć?

Odpowiadasz użytkownikowi Pawlak1992.

Czy na pewno chcesz zgłosić komentarz do moderacji?

Dziękujemy za pomoc. Zgłoszenie zostanie podpisane Twoją nazwą użytkownika.

14

@Pawlak1992: Trochę przesadziłeś z tą moją pamięcią, fakt faktem, że zapamiętałem najważniejsze wydarzenia w ówczesnych latach odnośnie wydarzeń związanych z futbolem, ale czy ciężko było tego nie zapamiętać? Przecież meczorów było jak na lekarstwo i ociupinę, czyli jedynie MŚ, ME czy PEMK, UEFA lub Puchar Intertoto, a poza tym to często i gęsto chodziłem napruty jak Messerschmitt i to od samego rańca, chociaż wódka była sprzedawana od gdz. 13:00 ot, cały fenomen socjologiczny i społeczny komuny ;) Śpiewaliśmy sobie z funflami od butelki taką piosenkę - "Kiedy ranne wstają zorze, wstają wszyscy meliniorze!". To co - zakładamy gazetkę gadzinową czy kółko różańcowe? ;)

Odpowiadasz użytkownikowi Pawlak1992.

Czy na pewno chcesz zgłosić komentarz do moderacji?

Dziękujemy za pomoc. Zgłoszenie zostanie podpisane Twoją nazwą użytkownika.

1

@Pawlak1992: Och, to Ty w zasadzie młodzieniaszek jesteś i solówy [Zobacz link: https://www.youtube.com/watch?v=a6meMBtTgKQ] nażywo nie pamiętasz :). Na dźwięki Henrixa osłabiałem moją ówczesną narzeczoną a dzisiejszą żonę, przyprawiając ją o niejakie "zmięknięcie" kolan :) Jej najulubieńsza muzyczna kartka z kalendarza to : [Zobacz link: https://www.youtube.com/watch?v=03yPUlBE5OU], szczególnie urywek z solówką po mocnym zaśpiewie.... ach. Jakoś człowiek to zawsze ma wrażenie, że nawet za młodości to i komuna była "kolorowsza", a wódka smaczniejsza :)

Odpowiadasz użytkownikowi Pawlak1992.

Czy na pewno chcesz zgłosić komentarz do moderacji?

Dziękujemy za pomoc. Zgłoszenie zostanie podpisane Twoją nazwą użytkownika.

9

@Pawlak1992: Siemanderko i strzałeczka ;) Witam serdecznie w klubie (Jared Leto und Matthew McConaughey) gitarzysty wszech, czyli Jimiego Hendrixa ;) Cosika Ci zapodam, kurna, miałem chyba z 10 lat, bez przerwy byłem na żywca gwałcony w ówczesnych czasach muzą w wykonaniu takich megacracków polskiego Szoł Biznesu jak Dąbrowski, Majewska, śp. Anna Jantar, Sośnicka czy Rodowicz, ja pierdziele ... z muzy zza granicy to szło Goombay Dance Band, Afric Simone, Slade, Sweet czy Boney M, kurna, jeszcze obowiązkowe luknięcie na Festiwal Muzyki Radzieckiej w Zielonej Górze, po którym to musiałem drzeć ryjosława na lekcji muzyki, ja Cię kręcę , co za yebana indoktrynacja mojego aż nadto inteligentnego czerepa (żartobliwie). Któregoś dnia kiedyś ida z matulą na obowiązkowe party, czyli International Women's Day, wchodzą i słucham w pytkę jeża jak leci Bobby Vinton "Moja droga ja Cię kocham", ale nagle w oddali słyszę jakiś nieprawdopodobny i niepowtarzalny dźwięk, bo synalek tej lali, u której byłem na dżamprezce to miał magnetofon szpulowy, no Szeryfie, ale na ówczesne czasy to było niczym jak Lamborghini czy Ferrari, wchodzę do jego pokoju i słyszę ten dźwięk gitary Hendrix'a. Ocipiałem i oniemiałem z wrażenia, to tak jakby w tamtych czasach ktoś miał telefuuun komórkowy (totalna abstrakcja i utopia) , wówczas mój inteligentny mózg przeszedł dezynfekcję i dezynsekcję, zdębiałem i osłupiałem! Kurna, gwałciłem matulę przez rok czasu, żeby mi zafundowała magnetofon, zamiast pedałowatego rowerka "Wigry 1,2,5",miałem w gdzieś hokejówki czy figurówki, tylko marzyłem o magnetofonie zk (zakład karny) 140,w końcu mi staruszka kupiła i tak w ten oto sposób Hendrix kroczy ze mną blisko 40-ści lat, szmat czasu. Pzdr ;)

Odpowiadasz użytkownikowi Pawlak1992.

Czy na pewno chcesz zgłosić komentarz do moderacji?

Dziękujemy za pomoc. Zgłoszenie zostanie podpisane Twoją nazwą użytkownika.

1

@Pawlak1992: "takich megacracków polskiego Szoł Biznesu" - dobre :), pozwolisz że będę kopiował oralnie, przy zachowaniu praw autorskich w gronie kumatych :) ?
"po którym to musiałem drzeć ryjosława na lekcji muzyki? "
A pamiętasz przegląd pieśni legionowych i partyzanckich? U nas tych kilka mniej o Oce i mniej "zgodnych z linią" przemycało się do repertuaru, bo podstawówka miała patrona - Hubala i nijak go nie można było wcielić do Armii czerwonej :). Miałem to szczęście, że dzięki kółku historycznemu i starej AKowskiej sanitariuszce - Historyczce, nabrałem właściwych proporcji między Sikorskim a Świerczewskim :)
I niestety muszę jedynie ze smutkiem przyznać, ze Hendrixa poznałem wśród całego zagramanicznego chłamu, od którego odfiltrowanie go zajęło trochę, więc niestety głuugo po "rowerze jakości 1 (eksportowej)" z Radomia, "załatwionym" z taśmy w tajemniczych okolicznościach.
I wspomina się wszystko miło, tylko kto nie wystał po swój pierwszy drewniany 3-kołowiec w dyżurach 2 dni od 8-16 z matką na 20-kilku stopniowym mrozie w wieku 4 lat zawinięty jak tobołek na sankach, bo nie było z kim mnie zostawić, nigdy mi nie wmówi że to były "piękne czasy".
Pozdro i trzymaj się Cieplej niż -20 ;)

Odpowiadasz użytkownikowi Pawlak1992.

Czy na pewno chcesz zgłosić komentarz do moderacji?

Dziękujemy za pomoc. Zgłoszenie zostanie podpisane Twoją nazwą użytkownika.

2

Szacunek! Trochę jakbym o sobie czytał. Prawie 40 na karku, nie mieszkam w kraju, w podobnym czasie zacząłem kibicować Barcelonie, ale jedno się zgadza w 100% . Jak zbliżamy się do Camp Nou cały "latam". Szybkie piwko w Jardins de Bacardi i na stadion. Pozdrawiam. VeB!

Odpowiadasz użytkownikowi Pawlak1992.

Czy na pewno chcesz zgłosić komentarz do moderacji?

Dziękujemy za pomoc. Zgłoszenie zostanie podpisane Twoją nazwą użytkownika.

0

U mnie zaczęło się tak że wujek był za barcą i ja razem z nim kibicowalem i ta miłość do barcy pozostała od samego dziecka

Odpowiadasz użytkownikowi Pawlak1992.

Czy na pewno chcesz zgłosić komentarz do moderacji?

Dziękujemy za pomoc. Zgłoszenie zostanie podpisane Twoją nazwą użytkownika.

0

Też byłem na tym meczu w Berlinie. Zrobiłem sobie nawet fotkę z Frankiem De Boer'em. Mgła była naprawdę wielka. Mecz oglądałem z 1ego rzędu, a i tak nie widziałem połowy boiska.

Odpowiadasz użytkownikowi Pawlak1992.

Czy na pewno chcesz zgłosić komentarz do moderacji?

Dziękujemy za pomoc. Zgłoszenie zostanie podpisane Twoją nazwą użytkownika.

0

@Pawlak1992: pokaz zdjecie baby

Odpowiadasz użytkownikowi Pawlak1992.

Czy na pewno chcesz zgłosić komentarz do moderacji?

Dziękujemy za pomoc. Zgłoszenie zostanie podpisane Twoją nazwą użytkownika.

0

@Pawlak1992: oj dzidzius co ty wiesz ,ciebie jeszcze w planach nie bylo,choc nie twoja wina....;)

Odpowiadasz użytkownikowi Pawlak1992.

Czy na pewno chcesz zgłosić komentarz do moderacji?

Dziękujemy za pomoc. Zgłoszenie zostanie podpisane Twoją nazwą użytkownika.

2

Ale ze mnie sezonowiec... Tak na calkiem powaznie to dopiero od czasow Guardioli na lawce, a i to nie od samego poczatku.

Odpowiadasz użytkownikowi Pawlak1992.

Czy na pewno chcesz zgłosić komentarz do moderacji?

Dziękujemy za pomoc. Zgłoszenie zostanie podpisane Twoją nazwą użytkownika.

1

@Pawlak1992: ja mam 14 lat i pewnie nazwiecie mnie gimbusem nie mogę sobie przypomnieć od ilu lat kibicuje próbowalem po koszulkach nadal nie pamietam

Odpowiadasz użytkownikowi Pawlak1992.

Czy na pewno chcesz zgłosić komentarz do moderacji?

Dziękujemy za pomoc. Zgłoszenie zostanie podpisane Twoją nazwą użytkownika.

9

Ciekawe, ciekawe, każda historia zaczyna się inaczej. Ja sam mam problem z określeniem od czego zaczęło się moje kibicowanie Barcy. Mam mętlik w głowie. Byłem zbyt młody aby pamiętać szczegóły. Pamiętam jedynie kiedy kupowałem mój pierwszy szalik. Tato poprosił panią aby rozłożyła wszystkie szalika jakie ma a je bez dłuższej chwili zastanowienia wybrałem ten właściwy (tak, ten w najpiękniejsze barwy). Do dzisiaj zachodzę w głowę, czy to wtedy zeszły się nasze drogi, czy może ten szalik był już świadomym wyborem. Nie odgadnę bo zbyt odległe czasy, ale wiem że to była mniej więcej 2 klasa podstawówki. Może szalik, a może Luiz Nazario de Lima przyciągnął mnie do Barcy.

Odpowiadasz użytkownikowi Pawlak1992.

Czy na pewno chcesz zgłosić komentarz do moderacji?

Dziękujemy za pomoc. Zgłoszenie zostanie podpisane Twoją nazwą użytkownika.

0

@Pawlak1992: mam 23 lata i pierwsze moje spotkanie z Barca było prawdopodbnie w 2004 roku, kiedy grając jako dzieciak w FIFE wybrałem Barcelone ze względu na wyjazdowe koszulki, wcześniej oglądałem czasami mecze FCB w LM ale nie byłem określony co do drużyny - ten kto zagrał lepszy mecz temu kibicowałem. Wszystko zmienił Ronaldinho, to jego gra przyciągnęła mnie do Barcy a gol przeciwko Chelsea to przypieczętował, cieszyłem się jak wariat :D no a teraz w maju spełnie to marzenie obejrzenia Barcy na żywo na Camp Nou - coś pięknego! Odliczam dni :D

Odpowiadasz użytkownikowi Pawlak1992.

Czy na pewno chcesz zgłosić komentarz do moderacji?

Dziękujemy za pomoc. Zgłoszenie zostanie podpisane Twoją nazwą użytkownika.

2

@Pawlak1992: U mnie trochę inaczej, nie szalik a koszulka z numerem 9 (Patrick'a Kluivert'a) która nie była oryginalna kupiona na zwyczajnym targu pod szkołą. Chciałem ją odszukać ale zbyt często się przeprowadzaliśmy i po prostu jej nie ma. Założyć jej już pewnie nie mógł :D. Od tego momentu można powiedzieć że kibicuje FCB.

Odpowiadasz użytkownikowi Pawlak1992.

Czy na pewno chcesz zgłosić komentarz do moderacji?

Dziękujemy za pomoc. Zgłoszenie zostanie podpisane Twoją nazwą użytkownika.

3

@Pawlak1992: Haha, koszulkę Kluiverta z bazaru każdy w tamtych czasach miał! :D Z tego paskudnego, nieprzepuszczalnego poliestru, gdzie jak się człowiek spocił, to mógł w tym pływać...

Odpowiadasz użytkownikowi Pawlak1992.

Czy na pewno chcesz zgłosić komentarz do moderacji?

Dziękujemy za pomoc. Zgłoszenie zostanie podpisane Twoją nazwą użytkownika.

1

@Pawlak1992: Hehe, święta racja, mój szalik oczywicha też był z bazaru a nie jakiegoś firmowego sklepu. Do dzisiaj w ciuchlandach można znaleźć bardzo ciekawe perełki. W domu mam gdzieś szalik który wygląda na początek lat 90-tych, albo koszulkę Koemana (również niezbyt przepuszczalną :D).

Odpowiadasz użytkownikowi Pawlak1992.

Czy na pewno chcesz zgłosić komentarz do moderacji?

Dziękujemy za pomoc. Zgłoszenie zostanie podpisane Twoją nazwą użytkownika.

0

konto usunięte

@Pawlak1992: Ja dostałem koszulkę Rivaldo

Odpowiadasz użytkownikowi Pawlak1992.

Czy na pewno chcesz zgłosić komentarz do moderacji?

Dziękujemy za pomoc. Zgłoszenie zostanie podpisane Twoją nazwą użytkownika.

0

@Pawlak1992: Dokładnie, nie było technologi dri-fit tak jak teraz w obecnych koszulkach.

Odpowiadasz użytkownikowi Pawlak1992.

Czy na pewno chcesz zgłosić komentarz do moderacji?

Dziękujemy za pomoc. Zgłoszenie zostanie podpisane Twoją nazwą użytkownika.

6

Genialny tekst,czytany jednym tchem.Poznajemy ciekawą historię prawdziwego kibica Barcy,które tyle lat jest wierny swojej drużynie.Gratulacje dla autora za wytrwałość,poświęcenia,i wierność,Życzę co najmniej kolejnych dwudziestu lat z Barceloną i wielu sukcesów naszej drużyny.

Odpowiadasz użytkownikowi Pawlak1992.

Czy na pewno chcesz zgłosić komentarz do moderacji?

Dziękujemy za pomoc. Zgłoszenie zostanie podpisane Twoją nazwą użytkownika.

2

Prosiłbym o więcej takich artykułów. Świetnie się to czyta.

Odpowiadasz użytkownikowi Pawlak1992.

Czy na pewno chcesz zgłosić komentarz do moderacji?

Dziękujemy za pomoc. Zgłoszenie zostanie podpisane Twoją nazwą użytkownika.

0

w jakiej branzy pracujesz autorze tych wspomnien?

Odpowiadasz użytkownikowi Pawlak1992.

Czy na pewno chcesz zgłosić komentarz do moderacji?

Dziękujemy za pomoc. Zgłoszenie zostanie podpisane Twoją nazwą użytkownika.

0

@Pawlak1992: Można powiedzieć, że w szeroko pojmowanej logistyce. Ostatnio w potężnym molochu zajmującym się min. spedycją morską.

Odpowiadasz użytkownikowi Pawlak1992.

Czy na pewno chcesz zgłosić komentarz do moderacji?

Dziękujemy za pomoc. Zgłoszenie zostanie podpisane Twoją nazwą użytkownika.

1

Półfinał w 1994 i 3:0 z Porto w rewanżu, pomimo gry Barcy w dziesiątkę. A potem petarda łopatą prosto w twarz i 0:4 z Milanem w finale. To był mój początek. Byłem jeszcze w 1988 na meczu Lech-Barca i to chyba miało jakiś wpływ na mój późniejszy wybór. Ale nie ważne jak długo jest się kibicem, ważne, żeby być wiernym i lojalnym w każdej sytuacji.

Odpowiadasz użytkownikowi Pawlak1992.

Czy na pewno chcesz zgłosić komentarz do moderacji?

Dziękujemy za pomoc. Zgłoszenie zostanie podpisane Twoją nazwą użytkownika.

0

konto usunięte

Wspaniały artykuł! Takiego osobistego tekstu właśnie mi tu brakowało ;-)

Odpowiadasz użytkownikowi Pawlak1992.

Czy na pewno chcesz zgłosić komentarz do moderacji?

Dziękujemy za pomoc. Zgłoszenie zostanie podpisane Twoją nazwą użytkownika.

7

Świetny tekst, nacechowany emocjami i wspomnieniami. Może trochę mi zabrakło opisu okresu czasu po 2003. roku, ale i tak wciągnąłem ten artykuł jednym tchem :) moja przygoda z Barceloną trwa już 10 lat i mam nadzieję, że za kolejne 10 będę mógł pochwalić się podobnymi doświadczeniami. Pozdrawiam!

Odpowiadasz użytkownikowi Pawlak1992.

Czy na pewno chcesz zgłosić komentarz do moderacji?

Dziękujemy za pomoc. Zgłoszenie zostanie podpisane Twoją nazwą użytkownika.

13

Pisanie o swoich dzieciach per "bachory" to trochę jak pisać o swojej matce per "stara". Niby ma być śmiesznie, ale pozostaje spory niesmak.

Odpowiadasz użytkownikowi Pawlak1992.

Czy na pewno chcesz zgłosić komentarz do moderacji?

Dziękujemy za pomoc. Zgłoszenie zostanie podpisane Twoją nazwą użytkownika.

1

@Pawlak1992: Amigo, z całego tekstu wyłapałeś jedynie "bachory"? Trochę więcej dystansu do siebie, życia, świata. Niesmak? A może za wszelką cenę chęć przywalenia w dowolnym miejscu, byleby tylko przywalić?

Odpowiadasz użytkownikowi Pawlak1992.

Czy na pewno chcesz zgłosić komentarz do moderacji?

Dziękujemy za pomoc. Zgłoszenie zostanie podpisane Twoją nazwą użytkownika.

0

G9

@Pawlak1992: Nie przejmuj się takimi osłami, tacy jak on po prostu mają kompleksy i czują się lepiej, gdy mogą komuś dowalić :-)
Dopiero teraz uświadamiam sobie, jak bardzo krótka jest moja przygoda z Barçą. Ale cóż, daty urodzin sobie nie wybrałem :-D

Odpowiadasz użytkownikowi Pawlak1992.

Czy na pewno chcesz zgłosić komentarz do moderacji?

Dziękujemy za pomoc. Zgłoszenie zostanie podpisane Twoją nazwą użytkownika.

0

@Pawlak1992: Dlaczego nazywasz mnie osłem? Kompleksy widocznie masz Ty skoro w ten sposób się do mnie zwracasz. Aha, pokaż mi, w którym miejscu dowaliłem autorowi (skądinąd bardzo ciekawego) artykułu.

Odpowiadasz użytkownikowi Pawlak1992.

Czy na pewno chcesz zgłosić komentarz do moderacji?

Dziękujemy za pomoc. Zgłoszenie zostanie podpisane Twoją nazwą użytkownika.

1

@Pawlak1992: Nie, cały artykuł przeczytałem z wielką uwagą, bo mnie zaciekawił i do tego jest napisany w dobrym stylu. Jedynym zgrzytem są dla mnie te wcześniej wspomniane "bachory". Widocznie nie tylko ja to wyłapałem, skoro tylko/aż 11 osób podziela moją opinię. Żeby nie było, nie mam nic do autora. Co do mojego dystansu, to nie martw się, bo bez niego nie byłbym w stanie normalnie funkcjonować na tym świecie.

Odpowiadasz użytkownikowi Pawlak1992.

Czy na pewno chcesz zgłosić komentarz do moderacji?

Dziękujemy za pomoc. Zgłoszenie zostanie podpisane Twoją nazwą użytkownika.

0

Zmeczylo mnie wywracanie oczami czytajac ten tekst ...

Odpowiadasz użytkownikowi Pawlak1992.

Czy na pewno chcesz zgłosić komentarz do moderacji?

Dziękujemy za pomoc. Zgłoszenie zostanie podpisane Twoją nazwą użytkownika.

4

....finał 1992 roku na Wembley i strzał Ronalda Koemana ...... i tak zaczęło się moje kibicowanie Dumie Katalonii :)
VeB

Odpowiadasz użytkownikowi Pawlak1992.

Czy na pewno chcesz zgłosić komentarz do moderacji?

Dziękujemy za pomoc. Zgłoszenie zostanie podpisane Twoją nazwą użytkownika.

0

@Pawlak1992: miałem dokładnie tak samo :)

Odpowiadasz użytkownikowi Pawlak1992.

Czy na pewno chcesz zgłosić komentarz do moderacji?

Dziękujemy za pomoc. Zgłoszenie zostanie podpisane Twoją nazwą użytkownika.

1

@Pawlak1992: no i moje również w tm samym czasie,choć to nie bramka Koemana o tym zadecydowała.Jego akurat średnio lubiłem

Odpowiadasz użytkownikowi Pawlak1992.

Czy na pewno chcesz zgłosić komentarz do moderacji?

Dziękujemy za pomoc. Zgłoszenie zostanie podpisane Twoją nazwą użytkownika.