Okiem Kibica: Przedziwny Klasyk

Okiem Kibica

20 grudnia 2017, 15:15

22 komentarze

Jesteśmy niezwykle szczęśliwi, iż tak wielu z Was odpowiedziało na naszą Akcję El Clásico i nadesłało swoje prace. Wybór nie był łatwy, jednak musieliśmy go dokonać. Wytypowane zostały trzy zwycięskie teksty naszych Użytkowników, z którymi będziecie mogli zapoznać się w najbliższych dniach. Ich autorom serdecznie gratulujemy, zaś wszystkim Czytelnikom, którzy wzięli udział w akcji, dziękujemy za zaangażowanie i zachęcamy do dalszej aktywności w ramach rubryki Okiem Kibica.

Zapraszamy do lektury pierwszego z nagrodzonych artykułów, autorstwa Użytkownika oleka222.


Każdy kibic – nieważnie czy najwierniejszy fan, śledzący ligę hiszpańską z dnia na dzień, z godziny na godzinę, czy też niedzielny obserwator, włączający dwudziestoletni telewizor tylko na najważniejsze mecze oraz finał Mam Talent. Każdy z nich po całym dniu świątecznych przygotowań wieczorem zasiądzie w fotelu, zapnie pasy i wystartuje z najciekawszym, najważniejszym i okrytym największą sławą pojedynkiem drużyn piłkarskich jaki tylko może istnieć – El Clásico.

A nie, chwilę, mecz jest przecież o 13.00.

Decyzja o rozegraniu tak ważnego, renomowanego spotkania o godzinie pasującej lepiej do konkursu skoków narciarskich, wywołała niemałe oburzenie. Internet huczał i grzmiał od komentarzy krytykujących szefostwo La Ligi za terminarz. Najczęściej pojawiającym się argumentem młodych gniewnych był ten o utracie klimatu wydarzenia. Dość absurdalny, zauważając, że spotkaniu towarzyszy sława i legenda. Niezależnie od okoliczności – pomijając lipcowe spotkania za wielką wodą – sprawia ona, iż temperatura zarówno na trybunach, jak i przed odbiornikami, sięga zenitu. Tak, godzina jest specyficzna, w pewnym sensie to nowość dla większości kibiców, lecz należy się z tym pogodzić. W dzisiejszym, mocno zglobalizowanym świecie, trzeba dostosowywać się również do innych wielkich rynków, w tym przypadku – azjatyckiego. Właśnie to robi w tej sytuacji La Liga. Sprawia, że towar eksportowy, jakim bez dwóch zdań jest pojedynek Realu i Barcelony, trafi do odbiorców w Chinach, Indiach, Japonii czy Indonezji. Patrząc tylko na populację tych państw stanowią one zdecydowanie większy rynek, niż ten europejski. Ustalenie to jest korzystne zarówno dla podmiotu decyzyjnego, jak również samych klubów. Europejscy kibice i tak obejrzą mecz, gdyż zdecydowanie większa liczba osób będzie miała wolną sobotę na dwa dni przed Bożym Narodzeniem niż chociażby na początki grudnia. Z kolei miliony Azjatów włączą telewizor i obejrzą wyjątkowo wypromowane spotkanie, kupią kilkaset tysięcy koszulek na tę okazję, a znaczna część z nowicjuszy, oglądających mecz Barcelony czy Realu po raz drugi w życiu, zacznie kibicować. Same korzyści i nikt nie liczy się z tym, że kochambarce123 marudzi na forum, a mecz i tak zobaczy.

Wracając do dostosowania się do innych rynków: nie jest tak, że tylko Europa musi się do wszystkich dopasować, a inni już nie. Organizacja znacznie większa od La Ligi, jaką jest NBA, również to robi. Koszykarski odpowiednik El Clásico – pojedynek Golden State Warriors z Cleveland Cavaliers – odbędzie się w Boże Narodzenie o 15.00, tylko po to, aby tych kilku Europejczyków mogło go obejrzeć. 15.00 to późna godzina i Klasyk również mógłby się o niej odbyć. Nie mielibyście nic przeciwko temu? To co powiecie o meczu Philadelphia 76ers – New York Knicks, który rozegrany zostanie w południe? A New York Knicks to organizacja mieszcząca się w pierwszej trójce pod względem liczby kibiców. Jakoś na forach koszykarskich, czy to europejskich, czy amerykańskich nie widziałem żadnego fana narzekającego na brak atmosfery. Nie jest to żadna nowość, iż spotkania w Boże Narodzenie odbywają się o wczesnych godzinach. Zwyczajnie, taka dola dzisiejszego rynku, taki skutek globalizacji i trzeba się z tym zwyczajnie pogodzić. Klimat, towarzyszący wydarzeniu sportowemu zawsze będzie istnieć. Stwarzają go wydarzenia boiskowe, te na trybunach czy przed telewizorem, a nie pora dnia.

Można natomiast powiedzieć, że termin meczu jest dziwny. Dziwny bo nowy. Pierwszy raz od kiedy śledzę rywalizację Barcelony z Realem spotkanie rozpocznie się o 13.00, na dwa dni przed Gwiazdką. Z pewnością w niejednym domu nastanie konflikt interesów. Główny prowadzący przygotowania do świąt nie dopuści, abyś nie pokroił marchewki do sałatki, nie ulepił pierogów, czy nie oskrobał karpia. A ty, kibicu, nie odpuścisz poświęcenia tak ważnego meczu jakim bez wątpienia jest Klasyk. Gdzieniegdzie, może i u ciebie w mieszkaniu, kłótnia skończy się typowym rozwiązaniem określanym jako sytuacja win-win. W tym przypadku, skrobaniem karpia na fotelu, przed telewizorem, przy dźwiękach komentarza Święcickiego i Ćwiąkały, zagłuszanego przez ciągłe pytania czy ryba już jest gotowa, by trafić na patelnię.

W pewnym sensie dziwne są też okoliczności, w jakich obydwie drużyny przystępują do zawodów. Patrząc na przedsezonowe działania na rynku transferowym Barcelony i kontuzję Dembélé, nikt raczej nie przewidywał, że to ona właśnie będzie jedyną drużyną z pięciu najlepszych lig europejskich bez porażki w krajowym pucharze, lidze oraz rozgrywkach międzynarodowych. Najprawdopodobniej mało kto spodziewał się również tak wyraźnego kryzysu Realu Madryt. Właśnie, to miał być akapit o kryzysach; to one są w tym wszystkim najdziwniejsze, gdyż po raz pierwszy od dawna obydwie drużyny przez nie przechodzą. Real Madryt jest w nie najlepszym położeniu. Strata czternastu punktów w piętnastu spotkaniach La Ligi oraz drugie miejsce w grupie Ligi Mistrzów, które skojarzyło klub z PSG w 1/8 tychże rozgrywek. Wszystko to świadczy o nie lada kłopotach, z jakimi walczy zespół Królewskich w tym sezonie. Przede wszystkim są to problemy strzeleckie. Karim Benzema jest w formie, w której potrafi spudłować absolutnie każdy strzał, zepsuć każdą sytuację wypracowaną przez kolegów. Z kolei Cristiano „Najlepszy Piłkarz w Historii” Ronaldo w pewnym momencie sezonu miał stosunek bramek do strzałów na poziomie nieprzekraczającym 2%. Trzeci z rażącej siły ataku Królewskich, Gareth Bale, leżał na łóżku w pokoju 213 madryckiego szpitala. Trio BBC przed spotkaniem z Málagą w 13. kolejce La Liga miało łącznie tyle samo goli w krajowych rozgrywkach, co wyszydzany przez cały świat Paulinho. Cóż, nie ma powodów do dumy. W dodatku poprzez sprzedaż Jamesa Rodrígueza oraz Álvaro Moraty Real mocno osłabił swoją ławkę rezerwowych, stanowiącą olbrzymią siłę w poprzedniej kampanii. Wspomniana dwójka gwarantowała przynajmniej kilka groźnych sytuacji pod bramką przeciwnika. Teraz w ich miejsce wchodzą, bądź mogliby wchodzić, zawodnicy o klasę słabsi. Isco zdecydowanie lepiej radzi sobie na środku pomocy. Marco Asensio nie jest zawodnikiem, tworzącym okazje z niczego. A Borja Mayoral nie należy do piłkarzy, których Zinedine Zidane obdarowywałby zaufaniem. Czy można mówić o jakiejkolwiek wierze w gracza, skoro przy absolutnie fenomenalnej formie Karima Benzemy otrzymał on w lidze 117 minut? Nie wspominając o tym, że 75 z owych minut z dostał w spotkaniu z Realem Sociedad, gdy francuski miłośnik amatorskiej kinematografii był kontuzjowany.

W kryzysie jest również Barcelona. Trochę innym, niż ten Realu. W końcu jest liderem ligi hiszpańskiej, wygrała niełatwą grupę Ligi Mistrzów z finalistą poprzednich rozgrywek – Juventusem, a od sierpnia nie przegrała spotkania. Klub z Katalonii jest natomiast w kryzysie bardziej charakterystycznym dla czterdziestoletnich kobiet, bez rzeczywistego odwzorowania w wynikach: kryzysie wartości. Przede wszystkim podjęto decyzję o odejściu od tego, co wyniosło Dumę Katalonii na piedestał – stawiania na wychowanków, na produkty słynnej na całym świecie La Masíi. W miejsca, w które jeszcze osiem lat temu wskoczyliby najlepiej rokujący zawodnicy drużyny B, ściągani są piłkarze, którzy swoją grą zwyczajnie nie zasługiwaliby na reprezentowanie barw blaugrana. Ivan Rakitic, André Gomes, Paco Alcácer, Thomas Vermaelen, niesławny Douglas, Paulinho, Aleix Vidal, Arda Turan – wymieniać można dalej, a to wszystko za kwotę przekraczającą 200 milionów euro. Zdecydowanie zbyt wysoką. Nie twierdzę, że sprowadzenie niektórych z nich było błędem, lecz nie są to gracze, nie do zastąpienia przez obiecujących juniorów ze szkółki. Uczeni od małego filozofii gry w barwach Barcelony. Nic nie kosztują. Jeśli okażą się wyśmienitymi piłkarzami, jak Iniesta, Xavi i wielu, wielu innych – to świetnie. Mamy zawodnika na wysokim poziomie, który dużo nam zawdzięcza i kocha klub. Natomiast jeśli dany piłkarz okaże się absolutnym niewypałem, sprzedaż czy wypożyczenie nie bolą, nawet jeśli w przypadku Barçy często są one nieudolne. W przypadku transferów błędna decyzja osób odpowiedzialnych za budowanie kadry kończy się olbrzymią stratą pieniężną. Także uszczerbkiem na wizerunku, gdy sytuacja się powiela, a tak niestety się dzieje. Kryzys wartości Barcelony widoczny jest nie tylko u jej sterów, zasad, lecz także na boisku. Przede wszystkim o sile Blaugrany przestali stanowić pomocnicy. Nie tak, jak za owianych pewnym rodzajem mistycyzmu czasów, odległych ledwie o pięć lat, gdy trenerem był Guardiola. To już nie główni kreatorzy gry, twórcy okazji, ani osoby całkowicie kontrolujące tempo spotkań. W tym sezonie widzimy jeszcze większe pogwałcenie świętości, którą wyznawali kolejni szkoleniowcy Barcelony od jeszcze bardziej mitycznych lat – ery Johana Cruyffa. Wspomnianą świętością jest formacja 4-3-3. Już w poprzednich sezonach zespół z Katalonii odszedł w obronie od tego schematu, natomiast w tym roku nastąpił przełom i cała organizacja drużyny odbywa się w klasycznym ustawieniu 4-4-2, prowadzącym do marginalizacji osłabionej już linii pomocy.

Każdy kibic – nieważnie czy najwierniejszy fan, śledzący ligę hiszpańską z dnia na dzień, z godziny na godzinę, czy też niedzielny obserwator, włączający dwudziestoletni telewizor tylko na najważniejsze mecze oraz finał Mam Talent. Każdy z nich po całym dniu świątecznych przygotowań o godzinie 13.00 zasiądzie w fotelu, zapnie pasy i wystartuje z najciekawszym, najważniejszym i okrytym największą sławą pojedynkiem drużyn piłkarskich jaki tylko może istnieć – El Clásico, jednocześnie skrobiąc wigilijnego karpia. Niech właśnie owa ryba będzie jedynym, co straci głowę tego dnia. W sumie, może być to ona i Sergio Ramos. Jego „strata głowy” kończy się najczęściej czerwoną kartką. Jeszcze lepiej: ów sazan, piłkarz z numerem cztery reprezentujący Real Madryt i całe, szeroko pojęte madridisimo, straci głowę, opuszczając boisko. W tym czasie barcelońska piętnastka pokaże światu swoją koszulkę – po ostatniej bramce na 5:0. Nierealne? Prawdopodobnie tak, ale na tym polega cała magia świąt. Niech to zdanie będzie właśnie takim życzeniem. Świątecznym marzeniem ode mnie dla ciebie, kibicu Barcelony.

Autor: oleka222

Powiązane artykuły

El Clásico Klasyk Okiem Kibica Publicystyka Real Madryt

Komentarze (22)

0

"gdy francuski miłośnik amatorskiej kinematografii był kontuzjowany" - do teraz zbieram szczenę z podłogi :D

"cała organizacja drużyny odbywa się w klasycznym ustawieniu 4-4-2, prowadzącym do marginalizacji osłabionej już linii pomocy" - ale tego nie rozumiem, zwiększamy ilość pomocników z 3 do 4 i mówimy o marginalizacji?

Odpowiadasz użytkownikowi Pawlak1992.

Czy na pewno chcesz zgłosić komentarz do moderacji?

Dziękujemy za pomoc. Zgłoszenie zostanie podpisane Twoją nazwą użytkownika.

0

Na temat tekstu - w zasadzie zgadzam się z resztą komentujących, porównanie do NBA kiepskie, (moim zdaniem bardziej by pasowało porównanie ze spotkaniami na szczycie w NFL), odchodzenie od filozofii klubu - czy ja wiem?

Nie da się mieć zawsze geniuszy futbolu jak Xavi, Messi lub Iniesta (popatrzmy na inne wielkie kluby i co się z nimi stało po odejściu ich legend).

Co do argumentu o ekspansji do Chin i innych Indii to brzmi to sensownie ale z drugiej strony nie jestem do tego przekonany.

To są bardzo odmienne kraje i kultury i ciężko powiedzieć czy uda się tam zaszczepić zainteresowanie piłką/La Ligą. Kraje takie jak Chiny są bardzo samowystarczalne - możnaby w tym wypadku spojrzeć na rynek elektroniczny, gier wideo, media społecznościowe itp.

Jeśli miałbym obstawiać to bardziej że liga chińska stanie się popularna w Europie niż odwrotnie.

Odpowiadasz użytkownikowi Pawlak1992.

Czy na pewno chcesz zgłosić komentarz do moderacji?

Dziękujemy za pomoc. Zgłoszenie zostanie podpisane Twoją nazwą użytkownika.

0

"Każdy z nich po całym dniu świątecznych przygotowań wieczorem zasiądzie w fotelu[...]"

Wieczorem? Godzina 13 to wieczór? Czy mówimy o Panach Chinczykach? :D
Haha no tak, brawo, pięknie mnie ukarano za złe nawyki komentowania po 1 akapicie.

Odpowiadasz użytkownikowi Pawlak1992.

Czy na pewno chcesz zgłosić komentarz do moderacji?

Dziękujemy za pomoc. Zgłoszenie zostanie podpisane Twoją nazwą użytkownika.

0

Ciężko mi zgodzić, się z czymkolwiek poza wzmiankami o Benzemie...
O NBA nie ma co się wypowiadać, temat został wyczerpany przez innych. Porównanie nieadekwatne i tyle.

Ale ten kryzys Barcelony? Czy to ma coś wspólnego z El Clasico? Temat na osobny artykuł bardzo dobry, ale dlaczego został wrzucony akurat tutaj to nie mam pojęcia.

Ale oczywiście szacunek za własne poglądy :) czytało się przyjemnie

Odpowiadasz użytkownikowi Pawlak1992.

Czy na pewno chcesz zgłosić komentarz do moderacji?

Dziękujemy za pomoc. Zgłoszenie zostanie podpisane Twoją nazwą użytkownika.

0

Porównanie do NBA zupełnie do mnie nie trafia. Co innego mecz sezonu zasadniczego, zupełnie inną sprawą są finały tych rozgrywek. Z tego co pamiętam, to tegoroczne finały nie były już rozgrywane w tak sprzyjającej dla europejskiego widza porze.

Odpowiadasz użytkownikowi Pawlak1992.

Czy na pewno chcesz zgłosić komentarz do moderacji?

Dziękujemy za pomoc. Zgłoszenie zostanie podpisane Twoją nazwą użytkownika.

0

Troszkę głupot, ale dużo ciekawiej przeczytać coś z czym możemy się nie zgodzić i wywołuje to u nas jakieś emocje, niż czytam o tym jak trawa jest zielona, a niebo białe albo [Zobacz link: https://www.youtube.com/watch?v=lcJ04RegSKo] (bez kontekstów politycznych), choć momentami właśnie za dużo wtrąceń albo takich melancholijnych (ale w znaczeniu, powodujących nudność) wtrąceń. Za NBA na pewno plus.

Dobra robota.

Odpowiadasz użytkownikowi Pawlak1992.

Czy na pewno chcesz zgłosić komentarz do moderacji?

Dziękujemy za pomoc. Zgłoszenie zostanie podpisane Twoją nazwą użytkownika.

0

Dużo włożonej pracy (w tekst), dużo własnych przemyśleń. Doceniam. Chociaż przyznaje się jak czekista czekiście, dla mnie tekst jest zbyt nużący. Z każdym kolejnym słowem, mój zapał aby dotrwać do jego końca, słabł.
Z sekcją merytoryczną nie będę dyskutował, aczkolwiek argumenty zdawały mi się odrobinę naiwne, a wnioski zbyt łatwo i pobieżnie konstruowane.
Miejscami fajne, doprawione sarkazmem poczucie humoru; kiedy indziej flaki w oleju. Nierówność. Wyrzuciłbym kilka zdań, pozbył się ozdobników, bo długo nie zawsze znaczy dobrze.
Nota końcowa - napisałeś tekst jakich nie lubię. A jednak go przeczytałem. Przedstawiłeś swój punkt widzenia, gdzieś tam przemyciłeś szczyptę emocji. Fajne.
Przepraszam jeśli zabrzmiałem jak wszystko wiedzący mędrzec z siwą brodą. Nie taki miałem zamiar.

Odpowiadasz użytkownikowi Pawlak1992.

Czy na pewno chcesz zgłosić komentarz do moderacji?

Dziękujemy za pomoc. Zgłoszenie zostanie podpisane Twoją nazwą użytkownika.

1

konto usunięte

Szanuję, że poświęciłeś tyle czasu na napisanie tego tekstu. Z większością mógłbym się zgodzić, ale akapit z porównaniem meczu Realu z Barcą do rozgrywek NBA jest nie na miejscu. W dodatku dopatrzyłem się błędu, a mianowicie: "W dodatku poprzez sprzedaż Jamesa Rodrígueza oraz Álvaro Moraty Real mocno osłabił swoją ławkę rezerwowych, stanowiącą olbrzymią siłę w poprzedniej kampanii." Kolumbijczyk nie został sprzedany tylko wypożyczony na dwa lata z opcją pierwokupu.

Odpowiadasz użytkownikowi Pawlak1992.

Czy na pewno chcesz zgłosić komentarz do moderacji?

Dziękujemy za pomoc. Zgłoszenie zostanie podpisane Twoją nazwą użytkownika.

0

@Pawlak1992: To mógłbyś, czy się zgadzasz? Bo w zasadzie powiedziałeś jednocześnie nic nie mówiąc. Nieco zabawnie wyszło. Czasem warto używać prostych słów do opisania prostych zdarzeń.

Odpowiadasz użytkownikowi Pawlak1992.

Czy na pewno chcesz zgłosić komentarz do moderacji?

Dziękujemy za pomoc. Zgłoszenie zostanie podpisane Twoją nazwą użytkownika.

6

Przede wszystkim szacunek za poświęcony czas oraz przelanie swoich myśli w zgrabny sposób na papier.

Co do samej kompletnie się nie zgadzam. Ani z akapitem o porze roku, ani o transferach, ani o wychowankach, ani o odchodzeniu wartości. Generalnie z niczym poza życzeniami, aby Ramos stracił głowę. Najlepiej tak jakoś w ... 3 minucie.

Ktoś już napisał, że mecze na dworze a mecze w hali (przywołane NBA) to inna sprawa, ale przede wszystkim widzę tutaj wygodną manipulację. Czy to, że NBA przestawiła kilka meczów oznacza, że cały świat się tak podporządkowuje? A przepraszam, w jakich godzinach są rozgrywane wyścigi F1? Tylko proszę nie mówić, że nie można porównywać wielkości tych dwóch organizacji.

Argument, że w tą sobotę mamy więcej czasu niż w każdą inną jest w ogóle absurdalny. W tą sobotę nikt z moich znajomych nie ma czasu - oczywiście poza dwiema godzinami na klasyk. :)

Co do przewidywanie sytuacji obu zespołów ... no dobra... tutaj jest pół na pół, bo gra Barcelony ustabilizowała się szybciej niż myślałem, ale z kolei słaba gra Realu mnie nie zaskakuje. Grają tak jak w poprzednim sezonie (poza meczami w ostatnich fazach play off ligi mistrzów), ale wreszcie przestały wpadać rożne w ostatnim kwadransie no i Morata też już nie poratuje. Superpuchar nie był żadnym wyznacznikiem. Te dwa zespoły były na innych etapach przygotowań, ani Barca nie była taka słaba, ani Real tak mocny, jak to wyglądało w tamtym dwumeczu, choć niewątpliwie w świat został wysłany szpetny obraz.

Co do transferów. Piłkarze, którzy się nie sprawdzili byli wyróżniającymi się graczami w dobrych zespołach, więc nie było wielkich przesłanek na nie. Co do Paulinho jak słyszę "Chiny" to mnie mdli. Poza grą w Chinach grał też od dechy do dechy i był ważną postacą w mocnej reprezentacji, która jako pierwsza na świecie awansowała na mundial. Mamy wstawić wychowanków, bo 10 lat temu mieliśmy dobrych? Dostają swoje szansy w mniej ważnych meczach. Który z wychowanków zrobił taką karierę jak ci ostatni 20 lat temu? Słucham nazwisk. Cud, żeby trafiło się kolejny raz na przestrzeni 10 lat takie pokolenie. Cud, który został przypięczetowany trzema złotymi medalami na trzech kolejnych mistrzostwach (świata i Europy).

Zmiana ustawienia nie jest żadnym odejściem od stylu, czy świętości. W moim odczuciu jest tylko adaptacją. Barca dalej gra piłką, dalej ma ją prawie najwięcej czasu w Europie ustępując tylko Bayernowi, który nie ma przeciwników i City, które jest prowadzone przez ucznia La Masii. Zmieniło się tylko ustawienie, uszczelniły się formacje. W 4-4-2 pomoc jest jeszcze ważniejsza niż w 4-3-3. Zapewnia stabilność i pokrywa całą szerokość boiska. Dobrze realizowane ustawienie doprowadza do tego, że mamy najmniej straconych bramek w lidze. Drugie pod tym względem Atletico gra w...4-4-2. Chwała Valverde za pójscie po rozum do głowy i ADAPTACJĘ.

Proszę nie odbieraj tego jako atak. Wyraziłem tylko co myślę.

Jeszcze raz szacunek za napisanie artykułu, który mimo odmiennego zdania przyjemnie się czytało.

Pozdrawiam

Odpowiadasz użytkownikowi Pawlak1992.

Czy na pewno chcesz zgłosić komentarz do moderacji?

Dziękujemy za pomoc. Zgłoszenie zostanie podpisane Twoją nazwą użytkownika.

0

@Pawlak1992: Dobra recenzja tego artykułu,aczkolwiek i autor i recenzent mają po części rację w swoich wypowiedziach. Prawda jest taka ,że każdemu prawdziwemu kibicowi Barcelony ani karp, ani sałatka jarzynowa ani bigos,golonka,pierogi,śledzie i jeszcze inne dania świąteczne nie zabronią usiąść w sobotę o 13.00 z zaciśniętymi kciukami .To nie jest czas na skrobanie karpia(to powinno robić się w piątek)-to jest czas,żeby zasiąść przed telewizorem,lub na Santiago Bernabeu(jeżeli ktoś ma taką możliwość) i dać z siebie wszystko,czyli po prostu kibicować Barcelonie z całego serca,tak jak na to zasługują!!!!!

Odpowiadasz użytkownikowi Pawlak1992.

Czy na pewno chcesz zgłosić komentarz do moderacji?

Dziękujemy za pomoc. Zgłoszenie zostanie podpisane Twoją nazwą użytkownika.

4

Fajny tekst ale...
Nie mozesz porownywac meczu NBA do pilkarskiego.
Mimo wszystko lepiej mi sie oglada mecz pilki kiedy murawa jest sztucznie oswietlona niz gdy pol boiska jest oswietlone sloncem a na drugiej jest cien. Maly szczegol ale jednak ta jasno zielona, mieniaca sie od reflektorow murawa daje potezny klimat.
W NBA to nie ma wiekszego znaczenia bo mecze rozgrywane sa pod zamknietym dachem i tam zawsze floodlighty daja po galach az milo.
Malo tego, znam kila osob ktore w sobote o tej godzinie beda jeszcze w pracy.

Odpowiadasz użytkownikowi Pawlak1992.

Czy na pewno chcesz zgłosić komentarz do moderacji?

Dziękujemy za pomoc. Zgłoszenie zostanie podpisane Twoją nazwą użytkownika.

0

@Pawlak1992: Albo w samolocie do domu :/

Odpowiadasz użytkownikowi Pawlak1992.

Czy na pewno chcesz zgłosić komentarz do moderacji?

Dziękujemy za pomoc. Zgłoszenie zostanie podpisane Twoją nazwą użytkownika.

1

Bardzo dobry artykuł :) oby więcej takich

Odpowiadasz użytkownikowi Pawlak1992.

Czy na pewno chcesz zgłosić komentarz do moderacji?

Dziękujemy za pomoc. Zgłoszenie zostanie podpisane Twoją nazwą użytkownika.

1

Nie ze wszystkimi kwestiami się zgadzam, ale artykuł całkiem zgrabny :) Żałuję, że nie miałem czasu, bo też bym coś naskrobał (i to nie karpia)...

Odpowiadasz użytkownikowi Pawlak1992.

Czy na pewno chcesz zgłosić komentarz do moderacji?

Dziękujemy za pomoc. Zgłoszenie zostanie podpisane Twoją nazwą użytkownika.

3

Bardzo, bardzo fajny felieton , jednak z jedną rzeczą bym się nie zgodził, mianowicie chodzi mi tutaj o ustawienie. Siłą Barcelony w tym sezonie jest moim zdaniem właśnie brak przypisanego konkretnego ustawienia, dzięki czemu zmienia się intensywność gry, zawodnicy rotują i przeciwnik bywa wrzucany na niezłą karuzelę. Messi pojawia się z przodu a w pewnym momencie wraca do rozegrania (nawet do poziomu Busquetsa) po czym znów ląduje z przodu. Suarez morduje się na skrzydle, po czym schodzi do środka i wraca na swoją ulubioną pozycje, podobnie Paco, Paulinho - ten to już krąży kosmicznie, gra na wysokości Busquestsa i rozbija ataki, po czym wykańcza akcje w polu karnym przeciwnika. Alba - ten jest ekwiwalentny obecności dwóch zawodników na boisku - niby jeden ale jakby biegał jeszcze ktoś w tym samym czasie i nigdy nie wiesz gdzie będzie. Ustawienie Barcy to takie 4-3-3 przechodzące w 4-4-2 i wracające do pierwotnego. Tak bym to określił.

Największą zmianą w porównaniu jednak chociażby do ubiegłego sezonu jest wzrost jakości defensywy. NAwet Rakitic - wygląda znacznie słabiej w ataku, ale z kolei dużo, dużo haruje w obronie i tym nadrabia.

Odpowiadasz użytkownikowi Pawlak1992.

Czy na pewno chcesz zgłosić komentarz do moderacji?

Dziękujemy za pomoc. Zgłoszenie zostanie podpisane Twoją nazwą użytkownika.

2

konto usunięte

Jest tak, jak miało być. Dobry tekst i oby tak dalej. Gratulacje:)

Odpowiadasz użytkownikowi Pawlak1992.

Czy na pewno chcesz zgłosić komentarz do moderacji?

Dziękujemy za pomoc. Zgłoszenie zostanie podpisane Twoją nazwą użytkownika.

1

Mysle ze remis w tym meczu wezme w ciemno ! Pomyslcie jak Real dostanie becki z PSG ( wielce prawdopodobne) bedzie sie skupiał na lidze i wtedy kazdy pkt przewagi bedzie na wage złota .....

Odpowiadasz użytkownikowi Pawlak1992.

Czy na pewno chcesz zgłosić komentarz do moderacji?

Dziękujemy za pomoc. Zgłoszenie zostanie podpisane Twoją nazwą użytkownika.

3

W sumie uśmiechnąłem się z tych pojazdów po Benzemie. To jest dramat co on gra w tym sezonie.

Odpowiadasz użytkownikowi Pawlak1992.

Czy na pewno chcesz zgłosić komentarz do moderacji?

Dziękujemy za pomoc. Zgłoszenie zostanie podpisane Twoją nazwą użytkownika.

1

@Pawlak1992: A ja sadze, ze PSG nawali w pory i odpadnie po zacietym pojedynku.

Odpowiadasz użytkownikowi Pawlak1992.

Czy na pewno chcesz zgłosić komentarz do moderacji?

Dziękujemy za pomoc. Zgłoszenie zostanie podpisane Twoją nazwą użytkownika.

7

Tekst bardzo przyjemny do czytania, jedyny mankament jaki widze to ten o sile pomocy, z ktorym to niekoniecznie musze ja, jak i inni, sie zgadzać. Kwestia postrzegania piłki, tak sądzę. Ogółem gratulacje dla autora, odwazne spostrzeżenia, subtelna ironia i co najważniejsze, spora neutralność wzgledem obu drużyn. Jeszcze raz gratulacje.

Odpowiadasz użytkownikowi Pawlak1992.

Czy na pewno chcesz zgłosić komentarz do moderacji?

Dziękujemy za pomoc. Zgłoszenie zostanie podpisane Twoją nazwą użytkownika.

9

Za Valverde powróciła linia pomocy, to właśnie w niej Barca ma najlepszy % procent posiadania piłki. Obecny trener po stracie Neymara skupi się na tym, jakby go zastąpić i udało mu się to linią pomocy, dzięki ktorej udało się w tym sezonie zdobyć kluczowe punkty (Getafe, Betis). Jeśli dodamy to, że Alba często gra tak naprawdę za dwóch (jako lewy obrońca i skrzydłowy w jednym) to można dodać do tego mecz z Valencią. Busquets i Iniesta robią w tym sezonie kapitalną robotę. Nawet Denis Suarez i Gomes mieli swoje pięć minut :) W tym sezonie grę robią głównie pomocnicy!!! Formacja 4-4-2 skupia się na rozgrywaniu piłki do boku, rozszerzając obszar gry co powoduje dominację i robienie wolnej przestrzeni. Jeśli Barca osiąga skutek wielu zdobytych bramek z jednoczesnym zachowaniem równowagi w defensywie, to myślę, że jest to trafiona formacja :)

Odpowiadasz użytkownikowi Pawlak1992.

Czy na pewno chcesz zgłosić komentarz do moderacji?

Dziękujemy za pomoc. Zgłoszenie zostanie podpisane Twoją nazwą użytkownika.