Okiem Kibica: Real, czy należy go nienawidzić?

Okiem Kibica

21 grudnia 2017, 16:30

43 komentarze

Prezentujemy drugi z tekstów, nagrodzonych w ramach Akcji El Clásico. Zapraszamy do lektury artykułu autorstwa Użytkownika Wilk.


Razu pewnego, gdzieś w Katalonii,
Kopała szmaciankę grupa gamoni.
Postanowili klub wnet utworzyć,
Który z rzemiosła futbol miał w sztukę przetworzyć.
By klub się wdzięcznie wszystkim kojarzył,
Imieniem dzierlatki ktoś go obdarzył.
Królową piłki dziś obwołana,
Ze swej potęgi powszechnie jest znana.
Wirtuozeria, charakter jak dzwon,
To części składowych, sukcesów trzon.
Szacunkiem wielkim na globie darzona,
przedstawiam Państwu, to Barcelona.

* * *

Barcelona. Czemu akurat ona? Może lubię bocadillos de jamón w barze nieopodal stadionu? A może urąbać się do utraty pamięci w wyszynku wątpliwej reputacji, usytuowanym gdzieś w wąskich uliczkach Barcelonety? Odpowiedź jest chyba bardziej złożona niż się wydaje i na próżno starać się ją upchnąć w jedno zdanie.

Historia mojego przywiązania do Barcelony liczy przeszło dwadzieścia lat i kiedyś, niemal trzy lata temu, dzięki uprzejmości Redakcji zdarzyło mi się w tej rubryce na ten temat pisać. Powtarzać się nie zamierzam. Powiem jedynie, iż trzy lata temu liczyłem lat czterdzieści, dzisiaj czterdzieści trzy, lecz w temacie Barcelony na przestrzeni tego czasu niewiele się zmieniło. Nasz długotrwały romans trwa. Przez rzeczone trzy lata nie zmieniło się również nic w moim podejściu do matematycznych analiz. Nadal jestem typem, który słabo odnajduje się w statystykach. Nie czuję cyfr i nie wesprę swoich argumentów rzędami liczb. Dostaję łupieżu na wszystko, co z nimi związane i co matematyczną spójność próbuje wprowadzić. Będzie za to krótki traktat domorosłego filozofa i niespełnionego socjologa, który pofolgował trochę wyobraźni. Bowiem w obliczu zbliżającej się fiksacji El Clásico, tknęło mnie aby w klawiaturę ponaparzać. Wytrwałym i odważnym, chcącym brnąć dalej, gratuluję odwagi. Tym zaś z Was, którzy właśnie tekst porzucają, uznając go za bełkot niespełnionego pisarczyka, dziękuję za uwagę poświęconą dotychczas. I tak długo wytrwaliście.

* * *

Historia lubi kręcić pętle. Dziesięć lat temu  ̶  po odjęciu daje to 2007 rok, co oznacza że z moją matematyką jednak nie jest tak źle ̶ barcelońsko-madryckie starcie również rozgrywano w dzień poprzedzający wigilijny wieczór. Niestety, mimo całej magii nadchodzących świąt, Mikołaja, prezentów i innych srutu-tutu, rozstrzygnięcie jakie wówczas padło, było mało satysfakcjonujące dla zwolenników katalońskiego klubu. Zresztą grą również trudno było się zachwycać. Klub wszedł w fazę tak zwanej schyłkowej ery Rijkarda i Ronaldinho, serwując coraz większą nijakość. Wraz z najukochańszą z moich żon, udawaliśmy się wtedy na święta do Trójmiasta, do siostry. Dzwoniłem z drogi do szwagra, pytając, czy wyposażył swoje domostwo w ofertę telewizyjną Canal+, gdzie transmitowano mecz.

̶  Niech się wali, niech się pali, święta nieważne, ja ten mecz koniecznie muszę wieczorem obejrzeć. Inaczej nie zjawiamy się na Boże Narodzenie.

Mniej więcej tymi słowami nakreśliłem szwagrowi powagę sytuacji, licząc że wstrząsną chłopem do głębi. Szczęśliwie dla mnie, wstrząsnęły.

̶  Przyjeżdżajcie, piwo w lodówce, mecz wieczorem oglądamy.

Po El Clásico rozgrywanym w październiku 2014 roku, które oglądałem w środku nocy ̶ mieszkaliśmy wówczas w Azji ̶ żona przy śniadaniu zapytała mnie o wynik. Jak i we wcześniej opisanym przypadku Barcelona przegrała, zachowując nawet pewne fatalne w prezencji podobieństwo gry.

̶  To co teraz?  ̶  usłyszałem kolejne pytanie.

̶ Nic. To nie koniec świata. Już sobie zamówiłem w sklepie koszulkę Realu  ̶  odpowiedziałem z uśmiechem.

Duże oczy, wyrażające zdumienie, były najlepszą odpowiedzią. Podobnie rozdziawione otwory paszczowe bachorzej zgrai, która z rzadką u siebie konsekwencją, w tym wypadku nie odpuszcza i niezmiennie podaje się za moje dzieci. Niewiele brakowało by ostatnie kęsy śniadania utknęły im w przełyku.

̶ Jak to, tata kibicem Realu?! Przecież kibicuje Barcelonie od zawsze! Dłużej niż my żyjemy! Nie, to niemożliwe!

Żona zaś tylko wydusiła:

̶  Nie mówisz poważnie, nie? No cały szacunek bym do ciebie straciła.

Dobrze, że choć w tym punkcie jesteśmy zgodni.

To zaledwie dwa przykłady z długiej listy potyczek z Realem. Trudno pamiętać wszystkie mecze w ich ramach. Pamięć zawodzi. Nie ulega jednak wątpliwości, że starcie tych dwóch drużyn budzi ogromne emocje u sympatyków obu stron, ale i nie tylko. Opętanie w tym dniu zdaje się dotykać cały piłkarski świat.

Ale gdybym kiedykolwiek i wiedziony czymkolwiek, zapragnął udziału w teleturnieju Karola Strasburgera i tenże Karol namówiłby mnie na podanie trzech meczów El Clásico, które z różnych i zrozumiałych tylko dla mnie powodów utkwiły mi najmocniej w pamięci, moja lista wyglądałaby następująco:

• październik 2000 roku  ̶  pierwszy występ Figo na katalońskiej ziemi w koszulce Los Blancos. Kocioł panujący na trybunach, świński łeb oraz blisko pięćdziesiąt telefonów komórkowych na murawie trudno zapomnieć.

• grudzień 2008 roku  ̶  mój prezent urodzinowy i pierwsze El Clásico oglądane na żywo z pułapu trybun Camp Nou. Barça odniosła zwycięstwo 2:0 po bramkach Eto oraz Messiego, ale trudno powiedzieć bym pamiętał wiele z przebiegu samego meczu. Byłem nieprzytomny ze szczęścia, a kontakt ze mną mocno ograniczony. Zachowywałem się jak pacjent psychiatryka po udarze mózgu.

• listopad 2010 roku  ̶  numer trzy, choć w tym zestawianiu hierarchia nie obowiązuje. Mecz zakończony manitą. Manity były i z pewnością jeszcze nie raz się wydarzą. W obie strony. Jednak nigdy wcześniej, ani później nie obserwowałem tak ogromnej przepaści między poziomami gry obu drużyn. To była maestria w wykonaniu ekipy dowodzonej przez Guardiolę. Xavi i spółka postanowili nie tyle ten mecz wygrać, ile rozjechać walcem każdego zawodnika Realu z osobna, po czym go zeskrobać i rozsypać pomiędzy źdźbła murawy.

* * *

Nie ja jedyny w przywiązaniu do katalońskiego klubu powołuje się na wielkie idee, bogatą historię lub wzniosłe hasła. Wielekroć idealizowałem barceloński obraz w trakcie kibicowskich sporów. Kto by nie chciał widzieć w swoim klubie twór romantyczny, donkiszoterią zalatujący. Bohatera opowieści wyłącznie pozytywnego. Bo przecież przywiązanie do Barcelony pierwiastek melodramatycznej miłości ̶ bezkrytycznej i wyidealizowanej  ̶  bez wątpienia wstrzykuje. I jak ktoś już przede mną powiedział  ̶  Barça to taka nieuzbrojona armia Katalonii. Coś w tym jest. Mógłbym mielić językiem w nieskończoność o legendach powszechnie znanych większości, którzy trwają przy Barcelonie. Czemu Jordi Cruyff nosi właśnie takie imię, a nie inne; wypowiedź jego ojca: „…Nie mógłbym grać w klubie otwarcie wspierającym faszyzm…”; incydent z senyerą w hotelowym pokoju, zajmowanym przez Stoiczkowa; mityczna antypatia Franco do Barcelony; prześladowania, bombardowanie klubowych budynków, zmiana herbu, flagi, finał pucharu Hiszpanii z 1943 toku... Tyle tylko, że pewna część tych opowiadań, z biegiem lat i przekazywana z ust do ust, jak to mają w zwyczaju legendy, nabrała wymiaru nie do końca oddającego rzeczywistość.

Czemu? Chociażby dlatego, że Franco, wbrew temu co się mówi w barcelońskich kręgach, nie był ani zajadłym zwolennikiem Realu, ani przeciwnikiem Barcelony. W ogóle nie był zagorzałym kibicem piłkarskim. Jeśli już mówić w jego przypadku o przywiązaniu, to w młodych latach bliżej mu było do odwiecznego rywala Los Blancos ̶ Atlético. Real stał się kwestią priorytetową dopiero w latach 50-tych, na kanwie jego ówczesnych sukcesów oraz popularności, które dawały możliwość wykorzystywania madryckiej drużyny w charakterze tuby propagandowej. Przypominam, o czym należy pamiętać by prawdę historyczną utrzymywać w mocy: Barca, jako ta nieskalana królowa, także posiadała w swoich zagonach zwolenników faszyzmu. Zarówno Josep Samitier, jak i Ricardo Zamora otwarcie popierali nacjonalistów. Na ten temat także mógłbym prowadzić nieskoczenie długi dyskurs. Jednak zdecydowanie lepiej ode mnie zrobił to Alfredo Relaño w książce Wrogowie, którzy nie mogą bez siebie żyć. Bez ogródek demaskuje krążące i mające niewiele wspólnego z prawdą opowieści z mchu i paproci, dotyczące walki obu klubów. Książkę tę gorąco polecam tym, którzy jeszcze jej nie czytali. Zgadzam się z Rafałem Stecem, który opatrzył ją posłowiem, że jest to jedna z najlepszych pozycji okołopiłkarskich wydanych w Polsce. Nie ma więc potrzeby bym fakty tam zawarte przelewał tutaj. Zakończę wątek również nie swoimi słowami  ̶  najlepsza rzecz jakiej oba kluby dokonały, to wyeksportowały swoją nienawiść w świat.

* * *

Staram się zachowywać zdrowe podejście do kwestii barcelońsko-madryckiej wojny. Nie dopuszczam, aby ktoś robił mi sieczkę z mózgu, tylko dlatego, że to się dobrze sprzedaje. Nie zamierzam brać udziału w obustronnym okładaniu się inwektywami. Miał Real swoje czarne charaktery, miała je i Barcelona. Ale oba kluby, cokolwiek by się nie mówiło, niewiele dzieli, a więcej łączy. Oba to wielkie konglomeraty futbolowe, walczące bezpardonowo o swoje. Mecze z Realem to wielkie sportowe wydarzenie i kumulacja piłkarskich emocji. Ale nie widzę powodu, by doprawiać je dodatkowo nienawiścią. Często zdarza mi się oglądać El Clásico w towarzystwie osób kibicujących madrytczykom. Czemu i za co mam ich nie lubić? Chętnie wychylę browarka, wzniosę toast doskonałą rioją z kibicem z Madrytu, opierając o barek żarliwą dyskusję na tematy kopane. Nie widzę powodu, by nienawidzić go tylko za to, że kibicuje Realowi. Przez dziewięćdziesiąt minut jesteśmy rywalami, nie wrogami, ale przed i po meczu jestem gotów upodlić się z nim w najbliższym z barów. Tylko głupiec, nie potrafiący docenić piękna futbolu, może powiedzieć, że Real to słaba drużyna.

Autor: Grzegorz Załubski vel. Wilk

Powiązane artykuły

El Clásico Klasyk Okiem Kibica Publicystyka Real Madryt

Komentarze (43)

0

Artykuł niezły choć autor trochę się zapedzil porównując faszyzm Franco z nacjonalizmem katalonczykow.Faszyzm z nacjonalizmem na tyle wspólnego co Izba Lordów z izbą wytrzeźwień.

Odpowiadasz użytkownikowi Pawlak1992.

Czy na pewno chcesz zgłosić komentarz do moderacji?

Dziękujemy za pomoc. Zgłoszenie zostanie podpisane Twoją nazwą użytkownika.

0

@Pawlak1992: Dziękuję za pochlebne słowa, ale też w żadnym miejscu nie dokonuje porównania o jakim wspominasz.

Odpowiadasz użytkownikowi Pawlak1992.

Czy na pewno chcesz zgłosić komentarz do moderacji?

Dziękujemy za pomoc. Zgłoszenie zostanie podpisane Twoją nazwą użytkownika.

0

Ja akurat uwielbiam Real.
....szczególnie gdy dostają łomot 6:2 lub 5:0, a nawet 4:0 czy 3:2.

Odpowiadasz użytkownikowi Pawlak1992.

Czy na pewno chcesz zgłosić komentarz do moderacji?

Dziękujemy za pomoc. Zgłoszenie zostanie podpisane Twoją nazwą użytkownika.

0

mimo wszystko bliżej mi do Stoiczkova : "Jeśli trzymasz z Barcą, Real to Twój wróg. Ja wybrałem Barcelonę"

Odpowiadasz użytkownikowi Pawlak1992.

Czy na pewno chcesz zgłosić komentarz do moderacji?

Dziękujemy za pomoc. Zgłoszenie zostanie podpisane Twoją nazwą użytkownika.

2

Bardzo fajny tekst, przyjemnie się go czytało :) Szczególnie podoba mi się opis klasyku z manitą i tego, co piłkarze Barcy zrobili z graczami Realu - trafniej bym nie potrafił tego ująć!

Odpowiadasz użytkownikowi Pawlak1992.

Czy na pewno chcesz zgłosić komentarz do moderacji?

Dziękujemy za pomoc. Zgłoszenie zostanie podpisane Twoją nazwą użytkownika.

1

Zdrowe podejście i o to chodzi, widać, że gość ma mózg, a nie tylko replikę.

Odpowiadasz użytkownikowi Pawlak1992.

Czy na pewno chcesz zgłosić komentarz do moderacji?

Dziękujemy za pomoc. Zgłoszenie zostanie podpisane Twoją nazwą użytkownika.

5

Mam wielu znajomych kibiców Realu. Ba, moja narzeczona jest za Realem. Do zdroworozsądkowych ludzi im kibicujących nic nie mam. Zresztą do samego klubu też, nawet szacunku. Tak, można go nienawidzić. Tak po prostu. Co w tym dziwnego?

Odpowiadasz użytkownikowi Pawlak1992.

Czy na pewno chcesz zgłosić komentarz do moderacji?

Dziękujemy za pomoc. Zgłoszenie zostanie podpisane Twoją nazwą użytkownika.

0

@Pawlak1992: zastanów się nad ślubem... :P

Odpowiadasz użytkownikowi Pawlak1992.

Czy na pewno chcesz zgłosić komentarz do moderacji?

Dziękujemy za pomoc. Zgłoszenie zostanie podpisane Twoją nazwą użytkownika.

0

@Pawlak1992: dokładnie tak , tez tak mam , identycznie jak ty . Nie wiem dlaczego ludzie mnie nie rozumieja ..

Odpowiadasz użytkownikowi Pawlak1992.

Czy na pewno chcesz zgłosić komentarz do moderacji?

Dziękujemy za pomoc. Zgłoszenie zostanie podpisane Twoją nazwą użytkownika.

1

[Zobacz link: https://www.youtube.com/watch?v=_jX3qsyIlHc]

Odpowiadasz użytkownikowi Pawlak1992.

Czy na pewno chcesz zgłosić komentarz do moderacji?

Dziękujemy za pomoc. Zgłoszenie zostanie podpisane Twoją nazwą użytkownika.

7

Bez czytania artykułu odpowiadam na pytanie, tak należy xD

Odpowiadasz użytkownikowi Pawlak1992.

Czy na pewno chcesz zgłosić komentarz do moderacji?

Dziękujemy za pomoc. Zgłoszenie zostanie podpisane Twoją nazwą użytkownika.

5

Jak widzę kibica, który mówi, że nienawidzi innego klubu, kibiców tego klubu, to wiem że mam do czynienia z niedorozwiniętym psychopatą którego należy unikać jak ognia. W tą sobotę mecz obejrzę z kumplem z grupy na studiach, zapalonym Madritista, nie raz oglądaliśmy już razem El Clasico, wymieniliśmy się spostrzeżeniami, zbilismy browara, czasem nawalilismy, ale generalnie było super. Prawdziwa nienawiść to można żywić do kogoś kto robi Ci krzywdę, a nie do kogoś kto biega w innym kolorze trykotu za piłką, albo za kimś kto wspiera tych piłkarzy.

Odpowiadasz użytkownikowi Pawlak1992.

Czy na pewno chcesz zgłosić komentarz do moderacji?

Dziękujemy za pomoc. Zgłoszenie zostanie podpisane Twoją nazwą użytkownika.

12

@Pawlak1992: Przecież wiadomo, że jest inna nienawiść w futbolu, a inna "do kogoś kto robi Ci krzywdę".

Sęk w tym, że po prostu słowo "nienawidzę" opisuje nasz stan do danego klubu czy piłkarza. Choć do piłkarzy nie używam takich określeń. Piłkarze się zmieniają, często jest to ich praca itd.
Jednak do klubu? Jak najbardziej.

Nie widzę nic w tym złego. Część osób kibicuje dla samego klubu, a część właśnie uwielbia tą rywalizację. Każdą osobę napędza coś innego.
Nie mamy 1000 słów na opisywanie uczuć. Nie lubię PSG, bo mnie ten klub zwyczajnie wkurza, ale nienawidzę Realu Madryt. (oczywiście, czasami użyję chociażby zwrotu nie znoszę, ale wszystko zależy od sytuacji i stanu emocjonalnego) Tak po prostu. To nie znaczy, że nie mam przyjaciół czy znajomych którzy kibicują Białym.

Mamy w % określać jak który klub nie lubimy? :)


Dopóki nie zachowujemy się jak zwierzęta i nie napieprzamy się kijami baseballowymi na przystankach, to wszystko jest ok. Zresztą nie chcę obrażać zwierząt...

Odpowiadasz użytkownikowi Pawlak1992.

Czy na pewno chcesz zgłosić komentarz do moderacji?

Dziękujemy za pomoc. Zgłoszenie zostanie podpisane Twoją nazwą użytkownika.

0

@Pawlak1992: Problem polega na tym, że nienawiść, która przez sjp jest definiowana jako wielka wrogość i niechęć do kogoś/czegoś musi wynikać z jakichś przynajmniej przyzwoitych przesłanek. Już tłumaczę dlaczego.

Po pierwsze musi istnieć w słowniku gradacja słów i nie trafia do mnie tłumaczenie, że mamy zbyt ich zasób, żeby móc odpowiednio wyrazić emocje. Otóż mamy i należy to jasno podkreślić, a jeżeli ktoś nie potrafi, to jest świetny moment żeby to nadrobić, bo idą święta i jest trochę czasu żeby poczytać książki. Jeżeli pozwolimy, żeby przesadnie wyegzaltowane słowa weszły do naszego słownika i zastępowały nam uczucia z palety szarości, to popadniemy w prosty błąd dychotomii myślenia i będziemy (nieświadomie) traktować ludzi albo dobrze albo źle, a nie będziemy potrafili gdzieś znaleźć neuralności.

Po drugie jednak, co chyba ważniejsze, to mimo wszystko tylko piłka nożna. Mimo iż bardzo emocjonalnie reaguje na wszystko co związane z piłką zwłaszcza z moim ukochanym klubem (o czym świadczy moja historia banów na tej stronie xD), to niewątpliwie widzę, że to tylko i wyłącznie rozrywka. Forma zabawy, pasji, hobby, to wszystko jest ważne, nie przeczę, ale jednak należy wiedzieć gdzie w życiu jest miejsce na jakie uczucia. W sporcie moim zdaniem pojęcia nienawiść i niechęć w ogóle nie powinny funkcjonować. Większość sportów nie powstała jako mechanizm do katalizowania zwierzęcych instynktów, ale jako narzędzie do zabawy, do miłego spędzania czasu, czy też gloryfikowania pozytywnych postaw i negowania tych negatywnych, dlatego mimo częstych wybuchów jakie stosuje, patrząc na to na chłodno myślę, że po prostu powinniśmy się wyzbywać negatywnych emocji w stosunku do przeciwników, a jedynie stanowczo i mocno dopingować swoich i tak by było zdrowo. Wiadomo, sporo w tym utopii, ale nie zaszkodzi być czasem marzycielem :D

Odpowiadasz użytkownikowi Pawlak1992.

Czy na pewno chcesz zgłosić komentarz do moderacji?

Dziękujemy za pomoc. Zgłoszenie zostanie podpisane Twoją nazwą użytkownika.

0

@Pawlak1992: Odnoszę się teraz wyłącznie do nomenklatury, bo jeśli chodzi o tak skrajne uczucia wobec klubu piłkarskiego to się z Tobą zgadzam. Przy czym myślę o emocjach naprawdę skrajnych, bo negatywne odczucia wobec rywali są normalną częścią rywalizacji.

Ale do rzeczy, samo słowo "nienawidzić". Ja nienawidzę wątróbki. Nienawidzę posłodzonej herbaty i kawy. Tego słowa używa się także w tym kontekście. Myślę, że wiele osób, które mówią "nienawidzę Realu" myśli o tym, o czym ja w przypadku wątróbki. Niekoniecznie o tym, że chętnie wbiłby komuś siekierę w plecy.

Odpowiadasz użytkownikowi Pawlak1992.

Czy na pewno chcesz zgłosić komentarz do moderacji?

Dziękujemy za pomoc. Zgłoszenie zostanie podpisane Twoją nazwą użytkownika.

0

konto usunięte

@Pawlak1992: Nieco wybielasz i spłycasz Eoren. Nie urodziliśmy się wczoraj i dobrze wiemy, jak wygląda przeciętny kibic "nienawidzący" odwiecznego rywala i czym się charakteryzuje. Oczywiście, że pierwszy lepszy nie rzuci siekierą w plecy, bo tego nie zrobi nawet największy wróg (o ile nie popchnie go do tego dodatkowy asumpt). Ty nienawidzisz wątróbki, ale nią nie gardzisz (no chyba, że gardzisz jedzeniem, to wtedy nie było tematu :D ), a większość zapalonych nienawistników gardzi, zwyczajnie GARDZI kibicami Realu, piłkarzami czy w całości instytucją. I myślę, że o kogoś takiego chodziło userowi wojtanowsky, a nie o ludzi pałających żądzą mordu.

Odpowiadasz użytkownikowi Pawlak1992.

Czy na pewno chcesz zgłosić komentarz do moderacji?

Dziękujemy za pomoc. Zgłoszenie zostanie podpisane Twoją nazwą użytkownika.

0

@Pawlak1992: No co Ty, przecież w pierwszym zdaniu napisałam, że "odnoszę się do samej nomenklatury". To luźne przemyślenie, nie tyczy się bezpośrednio kibiców i rywalizacji, ale słowa, które może być zaskakująco szerokie znaczeniowo.

Ani nie spłycam, ani nie wybielam, bo i co? Piszę przecież zupełnie o czym innym, tylko nawiązując do tego rozmowy. Co więcej nawet wspomniałam, że zasadniczo z wojtanowskym się zgadzam, dlatego strasznie nadinterpretowałeś.

Co do siekiery w plecy to hiperbola. Możesz sobie to zamienić na przykład na oplucie - będzie bliższe realnym sytuacjom. Swoją drogą miałam wspomnieć nawet, że nie gardzę wątróbką, więc trafiłeś :P Nie masz ze mną w tej kwestii co polemizować, bo jesli chodzi o postawy niektórych kibiców to moja opinia jest taka sama lub podobna.

Odpowiadasz użytkownikowi Pawlak1992.

Czy na pewno chcesz zgłosić komentarz do moderacji?

Dziękujemy za pomoc. Zgłoszenie zostanie podpisane Twoją nazwą użytkownika.

1

konto usunięte

@Pawlak1992: W porządku, każdy ma prawo do swojego zdania. Ale gardzić wątróbką mimo wszystko nie wypada :(

Odpowiadasz użytkownikowi Pawlak1992.

Czy na pewno chcesz zgłosić komentarz do moderacji?

Dziękujemy za pomoc. Zgłoszenie zostanie podpisane Twoją nazwą użytkownika.

9

Jeżeli ktoś ma wątpliwości, co do nazistowskich koneksji Realu i dyskredytowaniu Barcelony przez franksistów, to polecam zaznajomić się z osobą niejakiego Santiago Bernabeu (desygnowany przez faszystów na prezesa, twóca potęgi, walczył po stronie nazistów jak również m.in. donosił na swoich kumpli, ma krew na ręku). Polecam także dowiedzieć się jak niejaki Alfredo di Stefano znalazł się w Madrycie a nie w Barcelonie, a także jakim cudem Barcelona wygrała pierwszy mecz pucharowy a w drugim poległa 11:1 i dlaczego bramkarz przy każdej puszczanej bramce machał czapeczką.
To nawet nie chodzi o to, że Franko interesował się sportem, kibicował Realowi itd. to chodziło o to, że FC Barcelona skupiała w swoich szeregach wielu katalońskich działaczy z kompletnie innej strony politycznej i klub był kojarzony właśnie z hiszpańską lewicą i dążeniami katalońskimi do uniezależnienia się, więc nie mógł wygrywać. W tym celu stworzyli własnego potwora, który mógłby to kontrolować... Zresztą obecna sytuacja polityczna w Hiszpanii, balonik zwany "wolna Katalonia" nadmuchany do granic, referendum, również sprawiają, że mistrzostwo dla Barcelony nie byłoby w Hiszpanii w smak. Nie lubię teorii spiskowych i pieprzenia głupot, nie wiem czy to może mieć jakiś związek z tym, ale jak na chwilę obecną w meczu bramek widmo FC Barcelona : Reszta Hiszpanii jest w 2017 wynik 3:0. Ale to może być tylko zbieg okoliczności oczywiście.
Reasumując, na Barcelonę trzeba patrzeć nie tylko na klub sportowy, ale też pewien symbol i instytucje o charakterze trochę jednak politycznym.

Odpowiadasz użytkownikowi Pawlak1992.

Czy na pewno chcesz zgłosić komentarz do moderacji?

Dziękujemy za pomoc. Zgłoszenie zostanie podpisane Twoją nazwą użytkownika.

1

@Pawlak1992: Nazizm i faszyzm nie jest tym samym. Podobnie jak socjalizm nie jest tym samym co komunizm. Ale to szczegół.
Wokół wyniku 11-1 jest sporo legend. Podobno atmosfera na stadionie Realu była mało "sprzyjająca" chodzi np. o gwizdy i... rzucanie petard w bramkarza Barcy (tak po prawdzie był to rewanż za podobne zachowanie kibiców Blaugrany).
Dodatkowo po 30 minutach było 2:0 dla Realu (czyli przed wejściem aparatczyka Franco) , plus sędzia jeszcze w pierwszej połowie wyrzucił z boiska wyrzucił jednego zawodnika Barcy. Wg mnie najbardziej prawdopodobną przyczyną była agresja ze strony kibiców Realu. Zawodnicy Barcy odpuścili, bo bali się że zostaną zlinczowani.
Przypuśćmy, że Franco był kibicem Realu (choć tak na prawdę nie był kibicem żadnej drużyny). Czemu pozwolił by Real przegrał w finale z Athletic Bilbao? Podkreślam w finale pucharu na jego cześć. Żeby było śmieszniej klub z Bilbao wygrywał ten puchar od 1943 do 1945 (czyli trzy razy z rzędu).
Nie bronie Realu, a tym bardziej gen. Franco, ale już nie chce mi się czytać kolejnych "urban legend" jak to w 43 Franco (pewnie własnoręcznie) przystawiał lufę karabinu do głów piłkarzy Barcelony.
W 1950 roku (czyli jeszcze za rządów Franco) Realu został upokorzony przez Barce. Katalończycy wygrali 7 -2.

Odpowiadasz użytkownikowi Pawlak1992.

Czy na pewno chcesz zgłosić komentarz do moderacji?

Dziękujemy za pomoc. Zgłoszenie zostanie podpisane Twoją nazwą użytkownika.

1

@Pawlak1992: Betisowi też jednej nie uznali, więc mamy 3-1 :)

Odpowiadasz użytkownikowi Pawlak1992.

Czy na pewno chcesz zgłosić komentarz do moderacji?

Dziękujemy za pomoc. Zgłoszenie zostanie podpisane Twoją nazwą użytkownika.

2

@Pawlak1992: Nie chcę wchodzić w kwestię nazwania franksistów nazistami czy faszystami, wiadomo że to nie jest to samo, natomiast do dzisiaj nawet historycy nie potrafią się zgodzić co do nazwania tego ustroju. Był to niewątpliwie ustrój totalitarny i zbrodniczy, jak zwał tak zwał....
Spotkanie Realu z Barceloną (11:1) niestety pełne jest niejasności i można tutaj spekulować, ponieważ w tej historii można sobie dużo rzeczy samemu dopowiedzieć. Jak było ? Tego już się pewnie nie dowiemy, faktem jest, że mecz był jednym wielkim przekrętem, a piłkarze obrzucani byli petardami przez madrycką dzicz, sędzia wyrzucił niesłusznie zawodnika Barcelony, a pozwolił ciąć równo z trawą piłkarzom Realu.
Chrzanić, ten pucharek generalissimusa. Nie widzę z kolei komentarza do transferu Di Stefano - którego przyjście i rola poskutkowały tymi wszystkimi zwycięstwami w europejskich pucharach, którymi Real szczyci się do dziś....
Historia tego klubu jest brudna, pełna gnoju, oszustw i polityki, nawet te białe trykociki nie przysłonią tego, co się kryje za tym herbem. Tyle w temacie.

Odpowiadasz użytkownikowi Pawlak1992.

Czy na pewno chcesz zgłosić komentarz do moderacji?

Dziękujemy za pomoc. Zgłoszenie zostanie podpisane Twoją nazwą użytkownika.

1

@Pawlak1992: faktycznie, reszta Hiszpanii trafiła bramkę widmo honorową :)

Odpowiadasz użytkownikowi Pawlak1992.

Czy na pewno chcesz zgłosić komentarz do moderacji?

Dziękujemy za pomoc. Zgłoszenie zostanie podpisane Twoją nazwą użytkownika.

0

@Pawlak1992: "Czemu pozwolił by Real przegrał w finale z Athletic Bilbao?" - jak dokładnie miewał się Athletic, jak fakt że Baskonia swoje ciągoty niepodległościowe wygasiła szybko o wojnie domowej, co było jakby kontrastem dla Katalonii. O wynikłych z tego profitach.
O układzie społecznym, który Baskonia sobie wywalczyła po epoce Franco bombami (np Katalonia ma podatek dochodowy 53% od najbogatszych, 19% Katalończyków generuje 25% PKB Hiszpanii), tymczasem Baskonia płaci podatek ryczałtowy, dzięki temu mogą sobie pozwolić na podatki regionalne w wysokości 20%.
Nic tu nie jest takie oczywiste. Czasem Kastylia wolała mieć wroga w postaci Katalonii, którą Sam Santiago uwielbiał, gdyby nie Katalończycy, a potulną Baskonię pogłaskać, by pokazać, że marchewka czeka w drugiej ręce.

Odpowiadasz użytkownikowi Pawlak1992.

Czy na pewno chcesz zgłosić komentarz do moderacji?

Dziękujemy za pomoc. Zgłoszenie zostanie podpisane Twoją nazwą użytkownika.

0

@Pawlak1992: A co tu komentować transfer Di Stefano? Stał się legendą i ikoną Realu. Gdyby nie chciał to nie zagrałby ani jednego meczu w barwach Realu. Zaryzykuję nawet stwierdzeniem, że pewnie tego specjalnie nie żałował.
Faktem natomiast jest że Bernabeu przeforsował po znajomości niewygodną ustawę dotyczącą limitu obcokrajowców. Mimo tego Barca miała do wyboru Kubala lub Di Stefano. Wybrali Węgra, czy dobrze ? Nie mnie to oceniać.
Co do samych brudów, myślę, że jak się dobrze poszuka to w każdym klubie coś się znajdzie. Oczywiście dziwnie to kontrastuje z "bielą" koszulek Realu, która ma oznaczać bodajże "czystość". Ale czy historia Barcy jest aż tak kryształowa ?

Odpowiadasz użytkownikowi Pawlak1992.

Czy na pewno chcesz zgłosić komentarz do moderacji?

Dziękujemy za pomoc. Zgłoszenie zostanie podpisane Twoją nazwą użytkownika.

1

@Pawlak1992: No ok. Moja znajomość ekonomii Hiszpanii jest znikoma. Więc do momentu zapoznania się z jakimiś artykułami nie będę się wypowiadał.
Ale zatem jak wytłumaczysz mi fakt, że Barcelona wygrała ten puchar rok wcześniej? Łącznie za panowania Franco wygrała 9 razy puchar, 8 razy zdobyła mistrzostwo. Real wygrał 6 pucharów + 14 mistrzostw, czyli zdobyli o 3 trofea więcej niż Barca. Wniosek zatem, że albo Franco nie interesował się aż tak bardzo piłką, albo był aż takim nieudacznikiem.

Odpowiadasz użytkownikowi Pawlak1992.

Czy na pewno chcesz zgłosić komentarz do moderacji?

Dziękujemy za pomoc. Zgłoszenie zostanie podpisane Twoją nazwą użytkownika.

0

@Pawlak1992: "Ale zatem jak wytłumaczysz mi fakt, że Barcelona wygrała ten puchar rok wcześniej?"
Bywały okresy, ze byliśmy po prostu sportowo niepodważalnie lepsi, bywały takie, kiedy nie przeszkadzano, tę marchewkę stosując. (Na polu ekonomi, była marchewką decyzja o relokacja fabryki Seata do Katalonii).
Trzeba pamiętać, ze były to czasy, kiedy Prezydenta Barcy, "nadawano" z Madrytu. Politycznie. Spośród popleczników generała wojsk Franco okresu wojny domowej, który został w powojennej Hiszpanii ministrem sportu.
Nie można było w takim układzie, jeszcze bardziej przykręcać śruby, więc czasem pozwalano i Katalończykom i Baskom wygrać puchar.
Czasem jednak, kiedy Katalończycy okazywali się niewdzięczni, stosowano kij, jak przy meczu 11:1. W tamtym sezonie (może nawet po meczu - nie pamiętam), dymisję złożył ten narzucony przez Madryt Prezydent Barcy.
Świat nie jest czarno-biały. Nie zawsze wpływ na wyniki musi być widoczny jak karny odgwizdany za faul 2 metry przed polem karnym. Czasem to szeptana propaganda w związku sędziów, wedle którego, dobrze byłoby, żeby "produkt eksportowy" jakim był dla Reżimu Real, nie przegrywał na własnym poletku.
Czasem to bezpośrednie uczucia, sympatie antypatie klubowe ważnych osób.
Trzeba też pamiętać, że w totalitaryzmach, w epoce po nich, kiedy demokracja się wykuwa, a Hiszpania swoją wykuwała po raz pierwszy na dłużej w latach '80, układy towarzyskie, znajomości, wpływy, to często alternatywne kręgi władzy niż tytularne urzędy.
Nic tu nie jest proste i oczywisty. Po Katalońskiej stronie, jest hodowane rzez 60 lat poczcie krzywdy, a potem fakt, ze produktywność Katalonii, nie przekłada się wprost na zwiększenie poziomu życia w niej samej. Że ktoś, kto stał nad nią z batem, teraz dalej ma bat - finansowy.
...ech to naprawdę skomplikowane,bo reszta Hiszpanii - czasem sama, czasem na skutek propagandy, jeszcze czasów Franco, traktuje Katalończyków jak zdrajców....
A dziś sprawa się jeszcze bardziej skomplikowała, bo zwolennicy niepodległości, w oficjalnych wyborach, zdobyli ponad 50% i to mimo nieuznanego i zwalczanego brutalnie referendum.

Odpowiadasz użytkownikowi Pawlak1992.

Czy na pewno chcesz zgłosić komentarz do moderacji?

Dziękujemy za pomoc. Zgłoszenie zostanie podpisane Twoją nazwą użytkownika.

1

@Pawlak1992: O transferze Di Stéfano do RM to ja mam tony materialów, tylko nie mam kiedy do tego usiasc. W ostatnich 3-4 latach wycieklo sporo nowej dokumentacji z archiwów Falangi otaz River Plat, które pokazuja caly transfer w zupelnie innym swietle. Poza tym, wystarczy spojrzec na sklad komisji które interweniowala w sprawie Alfreda i popatrzec na biogramy.

Odpowiadasz użytkownikowi Pawlak1992.

Czy na pewno chcesz zgłosić komentarz do moderacji?

Dziękujemy za pomoc. Zgłoszenie zostanie podpisane Twoją nazwą użytkownika.

1

@Pawlak1992: Baskonia ma specjalny status podatkowy, którego zasdrosci jej pozostale 15 regionów. Baskowie nie odprowadzaja podatku VAT do Madrytu, a na dokladke dostaja kase z Madrytu, tak jak gdyby to robili. Poza tym Baskonia to ok 829 trupów i wbrew temu co prawi "hiszpanskie lewactwo", znkomita wiekszosc zostala popelniona po 1975:

[Zobacz link: https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/7/75/Evoluci%C3%B3n_asesinatos_cometidos_por_ETA.jpg/1280px-Evoluci%C3%B3n_asesinatos_cometidos_por_ETA.jpg]

Odpowiadasz użytkownikowi Pawlak1992.

Czy na pewno chcesz zgłosić komentarz do moderacji?

Dziękujemy za pomoc. Zgłoszenie zostanie podpisane Twoją nazwą użytkownika.

1

@Pawlak1992: Limity limitami panie kolego, ale jak tak taki RM kupil Puszkasa? Majora wegierskiej armi, kraju wówczas komunistycznego, a Hiszpania nie utrzymywala wowczas stosunków dyplomatycznych z blokiem komunistycznym.

Odpowiadasz użytkownikowi Pawlak1992.

Czy na pewno chcesz zgłosić komentarz do moderacji?

Dziękujemy za pomoc. Zgłoszenie zostanie podpisane Twoją nazwą użytkownika.

0

@Pawlak1992: Szanowny Panie kolego, domyślam się że to klasyczne prowo.
Wątek jest zakończony, ale niech będzie. Może i był majorem, ale jakimś dziwnym trafem wyemigrował do Hiszpanii w 1956 roku. Odsyłam byś sprawdził co w tym roku działo się u Węgrów. Zauważ Szanowny kolego, że od 56 roku Puskás nie gra w reprezentacji Węgier lecz Hiszpanii.
Przy okazji Szanowny kolego posyłam link do artykułu.
[Zobacz link: http://on.interia.pl/styl-zycia/ciekawostki/news-ferenc-puskas-pilkarski-geniusz-znienawidzony-przez-komunist,nId,2462109]

Odpowiadasz użytkownikowi Pawlak1992.

Czy na pewno chcesz zgłosić komentarz do moderacji?

Dziękujemy za pomoc. Zgłoszenie zostanie podpisane Twoją nazwą użytkownika.

1

@Pawlak1992: Prowo? Raczej nie. Po prostu w Hiszpanii za czasów Franco bylo kilka rozwiazan dostepnych tylko i wylacznie RM, chociazby lukratywny kontrakt z Hiszpanska Telewizja, który byl poza zasiegiem innych ekip. No ale z drugiej strony FC Barcelona nagrodzila gen. Franco medalem i to 2 razy...

Odpowiadasz użytkownikowi Pawlak1992.

Czy na pewno chcesz zgłosić komentarz do moderacji?

Dziękujemy za pomoc. Zgłoszenie zostanie podpisane Twoją nazwą użytkownika.

0

@Pawlak1992: ...tylko Krzyżem Wielkim (I klasy) Virtuti Militari, zostali odznaczeni Leonid Breżniew, Karol Świerczewski, Józef Broz-Tito, Nikołaj Bułganin, Konstanty Rokossowski.
Mało chwalebna plejada... ale cóż, taki wtedy był klimat. Order od Barcy, dla dyktatora, też jest uproszczeniem jako suchy fakt, bez kontekstu.

Odpowiadasz użytkownikowi Pawlak1992.

Czy na pewno chcesz zgłosić komentarz do moderacji?

Dziękujemy za pomoc. Zgłoszenie zostanie podpisane Twoją nazwą użytkownika.

0

"Wraz z najukochańszą z moich żon, udawaliśmy się wtedy" - Ile masz żon? :D

Odpowiadasz użytkownikowi Pawlak1992.

Czy na pewno chcesz zgłosić komentarz do moderacji?

Dziękujemy za pomoc. Zgłoszenie zostanie podpisane Twoją nazwą użytkownika.

13

@Pawlak1992: Zasadniczo jedną i tej odpowiedzi będziemy się trzymać ;)

Odpowiadasz użytkownikowi Pawlak1992.

Czy na pewno chcesz zgłosić komentarz do moderacji?

Dziękujemy za pomoc. Zgłoszenie zostanie podpisane Twoją nazwą użytkownika.

2

Ten wiersz na początku niszczy - w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Aż ciarki miałem jak to czytałem na głos. Super!

Odpowiadasz użytkownikowi Pawlak1992.

Czy na pewno chcesz zgłosić komentarz do moderacji?

Dziękujemy za pomoc. Zgłoszenie zostanie podpisane Twoją nazwą użytkownika.

1

Dosyć ciekawy tekst i szybko mi się skończył, lepszy niż poprzedni ;)

Odpowiadasz użytkownikowi Pawlak1992.

Czy na pewno chcesz zgłosić komentarz do moderacji?

Dziękujemy za pomoc. Zgłoszenie zostanie podpisane Twoją nazwą użytkownika.

0

Co to w ogóle za pytanie ?? Oczywiście że nie.. Nienawidzić można kogoś kto opluł ci matkę, a nie klub piłkarski.. Litości.

Odpowiadasz użytkownikowi Pawlak1992.

Czy na pewno chcesz zgłosić komentarz do moderacji?

Dziękujemy za pomoc. Zgłoszenie zostanie podpisane Twoją nazwą użytkownika.

3

@Pawlak1992: Oczywiście, że można nienawidzić również klub piłkarski. Np. Realu Mourinho - chamskiego, brutalnego można było nienawidzić.

Odpowiadasz użytkownikowi Pawlak1992.

Czy na pewno chcesz zgłosić komentarz do moderacji?

Dziękujemy za pomoc. Zgłoszenie zostanie podpisane Twoją nazwą użytkownika.

0

@Pawlak1992: Również nie szanuję ludzi którzy plują na rywala zza barykady.

Odpowiadasz użytkownikowi Pawlak1992.

Czy na pewno chcesz zgłosić komentarz do moderacji?

Dziękujemy za pomoc. Zgłoszenie zostanie podpisane Twoją nazwą użytkownika.

1

@Pawlak1992: Z dzisiejszej perspektywy oceniam, że to była tylko taktyka, taka niezbyt przyjemna twarz na pokaz, jedyna możliwa dla ówczesnego Realu. Chcieli wygrać z nieziemską Barcą i w końcu to uczynili, bo nie można wygrywać wszystkiego. Nie mam nienawiści do słabszych, że są słabsi - też nie powinieneś :) Pozdrawiam.

Odpowiadasz użytkownikowi Pawlak1992.

Czy na pewno chcesz zgłosić komentarz do moderacji?

Dziękujemy za pomoc. Zgłoszenie zostanie podpisane Twoją nazwą użytkownika.

1

@Pawlak1992: Ale rozumiesz, ze to tylko podkolorowane sformulowanie?

Odpowiadasz użytkownikowi Pawlak1992.

Czy na pewno chcesz zgłosić komentarz do moderacji?

Dziękujemy za pomoc. Zgłoszenie zostanie podpisane Twoją nazwą użytkownika.

0

nalezy... ale bez fanatyzmu :) i szanowac tez nalezy!

Odpowiadasz użytkownikowi Pawlak1992.

Czy na pewno chcesz zgłosić komentarz do moderacji?

Dziękujemy za pomoc. Zgłoszenie zostanie podpisane Twoją nazwą użytkownika.