Ramon Besa: Winę za sytuację Messiego ponosi Guardiola

Julia Cicha

23 czerwca 2018, 11:00

El Pais

83 komentarze

Kilka dni temu na łamach FCBarca.com opublikowaliśmy felieton znanego dziennikarza Ramona Besy krytykujący reprezentację Argentyny. Teraz Katalończyk na łamach El País poszukał przyczyn niepowodzeń Albicelestes i Barcelony, które odnalazł w niewłaściwym traktowaniu Messiego.

Do niedawna Messi prowadził podwójne życie, a porażka Argentyny z Chorwacją nieoczekiwanie sprawiła, że obie ścieżki zawodnika spotkały się. W przeszłości widzieliśmy Leo szczęśliwego i odnoszącego sukcesy na Camp Nou lub smutnego i przegrywającego z Argentyną. Dziś jednak zarówno w Barcelonie, jak i w Rosji zadaje się to samo pytanie: dlaczego Albicelestes nie wygrywają mundialu, a Barça nie sięga po Ligę Mistrzów od 2015 roku, skoro oba zespoły mają najlepszego zawodnika na świecie? Na to pytanie nie ma odpowiedzi, nie oczekuje się jej też od Messiego.

Wydaje się, że drużyna Blaugrany straciła na odejściu Puyola, Xaviego, Neymara i ostatnio Iniesty. Z kolei Argentyna nie wykazuje oznak poprawy. Zmiany trenerów nie pomogły w odnalezieniu najlepszego wersji „10”, a ostatnie pokolenie piłkarzy nie radzi sobie ze strachem i frustracją. Zawodnicy są ofiarami dziedzictwa Maradony – wszystko działa na imprezach i przed kamerami, ale nie na boisku. Odwrotnie było w przypadku Cruyffa.

Żaden trener nie rozumiał Cruyffa lepiej niż Guardiola. Możliwe, że żaden szkoleniowiec nie wpłynął na Leo Messiego tak, jak zrobił to obecny przywódca Manchesteru City. Guardiola „zabijał” za Messiego. Podejmował decyzje, które do teraz są mu wyrzucane. Zrezygnował z Eto’o po oficjalnym odejściu Ronaldinho, odrzucił Ibrahimovicia, jednego z najlepszych indywidualnych graczy, mimo że ten codziennie stawiałby Argentyńczykowi wyzwania. W tamtym okresie nie mówiono o Messim, ale o Messim jako fałszywej dziewiątce.

Guardiola popełnił tylko jeden błąd, który obecnie powiela Argentyna i Barca: przyznał, że piłka nożna to gra na tyle prosta, że polega jedynie na uszczęśliwianiu Messiego. Tak łatwo i tak trudno, ponieważ obecnie Argentyńczyk jest zagubiony i zdany na przebieg wydarzeń. Stał się ofiarą krytyki sugerującej, że nie daje z siebie wszystkiego. Zupełnie jakby futbol nie polegał jedynie na strzelaniu bramek, ale również na byciu wojownikiem znającym hymn i patrzącym na narodową flagę, mimo że później taki wojownik jest bezbronny na boisku tak jak Caballero.

Messi nie reaguje, nawet nie mówi, a i tak Sampaoli uparł się, by co miesiąc jeść z nim obiad, by dowiedzieć się, czego chciał, co mu pasowało, czego potrzebował, by być szczęśliwym chłopcem stworzonym przez Guardiolę. Nie wiedział, że „10” trzeba czasem sprowokować, zmotywować, postawić przed nim wyzwanie, zamiast tylko spełniać żądania. Tak zrobił Luis Enrique, który poświęcił przywództwo Messiego na rzecz tridente z Luisem Suárezem i Neymarem. Teraz kolej Valverde. Txingurri jest bardzo dobrym trenerem, a do tego zyskał zaufanie Leo.

Punktem wyjścia dla szkoleniowca Barçy jest mecz z Romą tak samo, jak dla Argentyny będzie to starcie w Niżnym Nowogrodzie. Wyzwanie pozostaje to samo: stworzyć bardzo dobry zespół, w którym Messi będzie mógł odnieść sukces, a nie układać skład „służący” mu. Leo potrzebuje współpracowników, nie przyjaciół, zupełnie jak w każdej firmie. Wielkość Cristiano Ronaldo oraz to, co odróżnia go od Messiego, polega na tym, że Portugalczyk strzela gole niezależnie od tego, z kim oraz przeciwko komu gra. Wciąż karmi swoje ego oraz markę CR.

Cristiano jest indywidualistą tak jak Ibrahimović, nie ma nic wspólnego z Messim. „Argentyna gra, jakby Leo nie istniał” – trafnie powiedział Valdano. Nie chodzi jednak o zmniejszenie znaczenia najlepszego piłkarza na świecie i być może w historii. Trzeba jedynie określić jego rolę w Barçy i w reprezentacji. Chodzi o zespół, a nie indywidualności, co wie Sampaoli, który potrafił pokonać Argentynę, prowadząc Chile. Obecnie nie wie, jak grać z Chorwacją i Islandią, zobaczymy, jak z Nigerią.

Nie chodzi o przywództwo, a o tożsamość: kluczem do zrozumienia Messiego nie jest posiadanie go w drużynie w celu wygrywania ani pytanie go, jak odnieść sukces. Trzeba przekonać go stylem gry i sprawić, by za nic w świecie nie chciał stracić żadnego ze spotkań, które przypomną mu o marzeniach z dzieciństwa w Rosario. Messi zakończył swoje podwójne życie. Nie służy rozwiązywaniu problemów innych, a jedynie utrzymaniu się jako numer 1 z pomocą Barçy i Argentyny.

Bardziej niż wymagać, trzeba mu dziękować i spróbować przekonać go do piłkarskiego rewanżu. Nie powinno być to tak trudne w Argentynie, która ma bogatą piłkarską tradycję, oraz w tak wielkim i historycznym klubie jak Barcelona.

Powiązane artykuły

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Messi sobie nie radził już wcześniej w Argentynie,więc nie winiłbym Guardioli za to.

Szkoda, że era Messiego przypadła na erę Ronaldo. Gdyby urodził się w innych czasach to pewnie uchodziłby za najlepszego. A tak to Cristiano Ronaldo zostanie zapamiętany jako ten co zdobył rekordową liczbe ZP, pociągnął swoją reprezentacje do ME, a także zdobył 3 LM z rzędów bijąc i ustanawiając wszystkie rekordy jakie się da. Szkoda dla naszego Leosia, bo gdyby urodził się 10 lat wcześniej to spokojnie mógłby walczyć z Zidanem czy grubym Ronaldo o miano najlepszego początku XXI w.

Nigdy nie patrzyłem na to z tej perspektywy, ale to jest niestety prawda. Świetny artykuł.

masło maślane...

Analizując, trochę w ty racji...

Kolejny artykuł na siłe...

Szwecja

Można analizować i wyciągać wnioski ale takiej totalnej dominacji Barcy jak za Pepa to my długo lub wcale już nie zobaczymy na swoje oczy.

Inaczej, Autor trafnie zauważa, że "lizanie dupy" Messiego na siłę przez trenerów kończy się źle zarówno dla niego samego jak i drużyny. Wszystko buduje się pod niego, pyta jak dzieciaka czy go główka nie boli i czy ten, a tamten piłkarz mu odpowiada i efekty są takie jakie są. Kto wie czy Argentyna nie grałaby lepiej gdyby wszyscy nie musieli spinać dupy żeby zadowolić jednego bożka...

Krystyna temu winna, pocałować go powinna xD

konto usunięte

Jutro -"Winę za sytuacje Messiego ponosi papież Kościoła Palmariańskiego Piotr Trzeci "

Artykuł w stylu: im głupiej, tym śmieszniej.

Franek Mourinho, Jose Smuda i Adam Guardiola - oni są temu winni.

Wina jest po stronie wszystkich , ponieważ sam Mesii nie jest wstanie nic zrobić trzeba grać razem

Może i to prawda a może nie, my możemy tylko przytakiwać głową lub też kręcić, że nie. Ale prawda jest taka, że nie wiemy do końca jakie są/były relacje Leo z trenerami.
"Messi nie powołał Icardiego"
Leo Messi dzień później "Nie miałem wpływu na powołania do reprezentacji"
Gdzie leży prawda? Na pewno gdzieś po środku

Turniej dla Leo jeszcze się nie skończył, więc na wnioski przyjdzie jeszcze czas..

Mimo całego uwielbienia dla Leo i tego, że nie zgadzam się ze wszystkim, co autor ma na myśli, to temat przewodni jest jak najbardziej trafny. Od wielu lat zespół jest uzależniony od formy "10". Trochę tak jak w grze podwórkowej. Niestety na tym poziomie każdy trochę bardziej wymagający rywal jest w stanie pokryć Lionela, przez co reszta zespołu nie wie jak ma grać. Kiedyś do kreowania byli jeszcze Xavi, Iniesta czy Neymar, teraz przyszedł Cou i liczę, że odciąż troche Messiego i nie będzie tylko jego paziem jak cała reszta. Wystarczy spojrzeć jak niektórzy piłkarze Barcy grają bez Messiego. Przykład z brzegu - Rakitic. Nie wiem czy zagrał w ostatnich latach tak dobry mecz w barwach dumy Katalonii jak kilka dni temu z Argentyna. Odnosi się wrażenie, że obecność Argentyńczyka nieco paraliżuje partnerów czy to w klubie czy reprezentacji.

Konkluzja jest taka: W dzisiejszym futbolu taktyka jest na takim poziomie, że nie da się opierać gry wyłącznie na jednym zawodniku, bo nawet najlepszego na świecie można zatrzymać. Jest to gra zespołowa gdzie 11 zawodników ma być pewnych swoich umiejętności i dawać z siebie to co najlepsze, to za co zostali ķupieni/powołani.

Cóż trochę w tym prawdy jest. Zresztą do tej pory mi szkoda Ibry, zwłaszcza po tym jak przeczytałem w jego autobiografii jak bardzo chciał grać w Barcelonie. Lubię Guardiole, ale rozumiem też frustrację Szweda na niego.

To wina Tuska :D :D

Wymagania co do Messiego są zdecydowanie większe niż te które ma CR, od Ronaldo nikt nie wymagał wygrania euro, MŚ czy 3 LM z rzędu on nie miał takiej presji że musi coś wygrać z reprezentacją. A Messi że ma tak ogromne umiejętności wygrywania meczy w pojedynkę, więc postawiono go pod ścianą i twierdzi się że on musi wygrać MŚ i Copa America w pojedynkę, bez pomocy kolegów najlepiej. To pokazuje też wielkość Messiego nad CR, ponieważ nie ma piłkarza na świecie który sprostałby wymaganiom Messiego.

Problemem jest trener, którego Argentyna nie miała dobrego od.. czasu. Jeśli ktoś nie wpuszcza na blisko Dybale, bo ten nie dogaduje się z Messim, to ja cię sunę.. co to za trener??? To jego obowiązkiem jest takie ułożenie zespołu, żeby wszystko działało. Argentyna ma największy ofensywny potencjał od lat, a grają jak my..

CO jest nie tak z tym światem? Czemu nikt nie chce rozliczać wobec tego co jest teraz a nie tego co było kiedyś? Leo daje ciała i trzeba to powiedzieć otwarcie. Jak idzie po kontrakt 50 milionów to idzie sam, ale jak nie idzie to drużyna mu nie pomagała. Wynagrodzenie jest indywidualne i adekwatne do roli człowieka w drużynie. Jeżeli ktoś nie daje rady to trzeba otwarcie mówić, a nie dawac mu kolejne alibi. Zagłaskać psa także można na śmierć, a gówno jest gównem mimo, że niektórzy chcą w nim widzieć perfume. Dziś jak nigdy widać co znaczy w życiu sportowca motywacja, jeżeli jej nie ma to taki człowiek popada powoli w przeciętność i tylko pojedyncze wyskoki przypominają, że powinno być inaczej.

Miałem dokładnie takie same odczucia... Leo Messiego trzeba było wrzucić w gotowy projekt, w gotowy zespół, a nie próbować tworzyć go pod niego. Dać mu wyzwanie wpasowania się w dobry zespół. Szkoda, że Sampaoli tego nie rozumie.

Bardziej idiotycznego i clickbaitowego tytułu już się nie da wymyslec

Jest tak: Ronaldo jest wypoczęty, bo Zidane rotował, bez CR7 Real istnieje i nadal jest mocny, zaś Barca bez Messiego ani rusz. Dodatkowo Valverde to beton i nie rotuje, więc Leoś jest zajechany, zaś Ronaldo świeży. To pierwszy z powodów czemu jest tak a nie inaczej. Drugi powód jest oczywisty i każdy raczej to zauważył: Ronaldo ma drużynę, która mu pomaga, zaś Messi ma kolegów 'a nie wiem co zrobić z piłką, to podam do Leo', dodatkowo w AFA jest straszny syf. No i trzeci powód to kwestia psychiki: Messi jak nie idzie, ale jest np. 0-0, czy 0-1 to stara się, szarpie, jak już jest 0-2 to opuszcza głowę, zrezygnowany. Ronaldo zaś, tak samo jak i Real: zawsze walka do końca, będą atakować do ostatniej sekundy. Jak nie cierpię Realu, tak za to ich na prawdę szanuję. W mojej ocenie powinniśmy powoli budować drużynę na innych zawodnikach niż Leo i Busquets, Argentyna powinna robić to samo, bo tu czwarty powód: Leo ma już 31 lat i nie będzie biegał jakby miał motorek w 4 literach, jak to było 10 lat temu.

Rozliczanie Messiego i Ronaldo jest niesprawiedliwe i krzywdzące dla Messiego. Ronaldo przypisuje się sukcesy całej drużyny a od Messiego oczekuję się wygrywania samodzielnie meczów, Ronaldo rozlicza się tylko z goli...

Jak Marcelo zrobi kapitalną robotę i dogra do Ronaldo po meczu mówi się tylko o Ronaldo. Messi pokazał wszystkim że umie dosłownie wszystko od rozgrywania po strzelanie i przyzwyczaił wszystkich przez to oczekiwania są niebotyczne.

Tekst bez sensu. Szukanie analizy tego co sie dzieje z Argentyną, oczywiście moim zdaniem całkowicie błędne wnioski.
Po pierwsze Eto'o odszedł dla kasy a nie z powodu Leo, podobnie Ibra odszedł nie przez Leo ale przez konflikt z Guardiolą. Gdyby nie chciał klasowych zawodników którzy mogliby przyćmić Leo nie sprowadziły Henry/ego czy Villi (ich gra w Barcelonie to inna sprawa)/ Autor mówi o katastrofie w Barcelonie bo... nie wygrała Ligi Mistrzów, pomijając mistrzostwo z olbrzmią przewagę i otarciem się o sezon bez porażki i Puchar Hiszpanii. Selekcjonuje fakty które mu pasują do założonej tezy.
Było Tridente z Neymarem i Suarezem jakby wcześniej nie było MVP. Messi grał zawsze pierwsze skrzypce, strzelał wolne, karne. Jego wielkość poznawalismy po oddawniu ich Neymarowi. To nie pozycja Neymara to sprawiła, ale wielkość Leo.
Biadolenie na Barcelonę że był straszny sezon a Messi sie nie odnajduje, gdy spokojnie zdobywa Złotego Buta, to raczej Luis grał słabiutko w tym sezonie a Dembele jeszcze się nie zakllimatyzował.
Problem Argentyny to nie Leo, bo to jest ich zbawienie, problemem to słaba taktyka, słabe przygotowanie, brak zgrania i słabość formy zawodników. Wielki talent Aguero nic nie gra, Dybala wchodzi i więcej niecelnych podań i fatalnych strzałów niż przegranej kasy u Buka po meczu Niemiec z Meksykiem.
Bardzo łatwo jest uprawiać spychologię, Barca gra słabo wina Messiego, Argentyna gra slabo wina Messiego i odwrotnie - Barca gra dobrze - świetny zespół, Argentyna gra dobrze świetny team.
Leo nie jest problemem reprezentacji Argentyny, gdy go nie było w eliminacjach to Argentyna zmierzała do oglądania Mistrzostw przed telewizorami. To Leo dał Albicelestes awans, teraz liczył że zespół będzie potrafił grać jak drużyna. On jest kryty przez 3-4 zawodników co stwarza przestrzenie pozostałym, ale Ci tego nie wykorzystują.

Nie zgodzę się z dwoma zapisami z felietonu:

1. Wysunięcie na front Guardioli jako osoby winnej obecnej sytuacji Messiego.

2. "Wielkość Cristiano Ronaldo oraz to, co odróżnia go od Messiego, polega na tym, że Portugalczyk strzela gole niezależnie od tego, z kim oraz przeciwko komu gra." - Portugalia ma stabilniejszy zespół i silniejszy kolektyw niż Argentyna i skoro obydwaj zawodnicy w klubach potrafią zdobywać po 50 bramek, a wracają do kraju by grać dla reprezentacji gdzie Argentyna, której potencjał ofensywny jest porównywalny do Brazylii albo i lepszy i spośród 10 drużyn w strefie CONMEBOL strzela raptem 19 bramek (2-gi najgorszy wynik w strefie) a Brazylia 41 i Argentyna ledwo "wdziera się" na mundial... Portugalia kończy eliminacje ze świetnym bilansem bramkowym 32-4. Rozumiem, że nie można przyrównywać tego tak bezpośrednio, bo grupy eliminacyjne w Europie są zdecydowanie słabsze dla takich potentatów ale zmierzam do tego, że skoro tacy piłkarze jak Ronaldo i Messi wracają do drużyny reprezentacyjnej i jeden gra bardzo dobrze, a drugi zdecydowanie poniżej swoich możliwości to należy się przyjrzeć pozostałym zawodnikom w zespole... Właściwie dobrany zespół umożliwia prawie każdemu zawodnikowi na boisku granie na swoim optymalnie wysokim poziomie, a skoro Messi jest niewidoczny tzn. że zespół nie daje mu możliwości grania tego co potrafi najlepiej... - i tutaj wracamy znowu do kwestii kolektywu drużyny. Gdyby zamienić w reprezentacjach miejscami Messiego i CR7 to sytuacja najprawdopodobniej byłaby odwrotna. Messi grałby świetnie a CR7 byłby stłamszony...

Stąd nie jest to "wielkość CR7", o której pisze autor, bo powinno to brzmieć "CR7 w odróżnieniu od Messiego gra w reprezentacji, której kolektyw umożliwia mu bycie wielkim"....

Wszystkie te perypetie z Messim w roli głównej przywodzą na myśl wybitnego ucznia renomowanej szkoły, którego nadgorliwi rodzice, okadzeni bajdurzeniem o konieczności bycia "kimś", usiłują za wszelką cenę wepchnąć go na piedestał. Uparcie wierzących, że wiedzą najlepiej w świecie, co dla ich pociechy jest najlepsze. Prymus, uginając się pod presją, stara się ze wszystkich sił, by sprostać tym oczekiwaniom, ale koniec końców ten "balonik" pęka - pojawia się zgryzota i zwątpienie, a w głowie rodzi się myśl "na co mi to wszystko, chcę stąd uciec".

Najbardziej w tych całych analizach postawy Argentyny rozwala mnie, jak to nagle "Cristiano jest wielkim graczem, który strzela w ważnych meczach" a "Messi nie radzi sobie z presją" :D Portugalczyk wygrał rzutem na taśmę Euro 2016, na którym nie był wiodącą postacią w swojej drużynie, a w finale zszedł po kilku minutach. Messi za uszy wyciągnął Argentynę do trzech finałów z rzędu - niestety potem zawiedli jego partnerzy, można go ewentualnie winić za ostatni przestrzelony karny z Chile. Na tym Mundialu problem polega na fatalnej grze defensywnej jego drużyny. W Argentynie prawdpodobnie jest największy procent trenerów piłkarskich na świecie wśród populacji, nawet na tym Mundialu to widać, bo prowadzą chyba 4 czy 5 drużyn. Sabella potrafił poukładać szczelną defensywę z Garayem i Fernandezem, którzy dzisiaj nawet nie wiem, gdzie grają - Tacie jeszcze udało się dojść do finału Copa America, a Bauza i Sampaoli okazują się kompletnymi niewypałami. Czemu nikt nie spróbuje wyciągnąć Simeone, nie skontaktuje się z Bielsą? Drużyna powinna być jak najbardziej ustawiona pod Messiego, ale to nie znaczy, że Messi ma w niej bronić, rozgrywać, atakować i strzelać gole.

Albo ten kto pisał ten artykuł nie jest dobrym pisarzem i nie potrafi przekazywać tego o co mu chodzi, albo tłumaczenie jest po prostu do dupy. Ogólnie z tezą się zgadzam, ale bardzo źle się to czyta, ze względu na formę

Idealnie powiedziane/napisane ! Leo musi być czasem głodny i zły, a nie najedzony i szczęśliwy !

Sampaoli wydawał się trenerem z silnym charakterem i twardą ręką, który ruszy tą Argentynę, a okazał się fanboyem Messiego, jak żaden inny trener do tej pory. Nawet ta konferencja... Zamiast mówić o drużynie jako całej, to opowiada dalej, że jako zespół nie stworzylismy opytmalnej gry dla Messiego. Litości

Oczywiście się zgadzam.
Powinno się wykorzystywać takiego zawodnika na boisku razem z innymi zawodnikami a nie tylko Messi i jego sługusy. Do pozowania ręczników ma ludzi. Trzeba mu ludzi do gry.

Tytuł podniósł mi ciśnienie, ale im dalej brnąłem w tekst, tym bardziej zgadzałem się prawie z każdym słowem w nim zawartym. Świetna analiza.

konto usunięte

Bardzo trafne podsumowanie obecnej sytuacji. Oby pewne rzeczy w Barcelonie uległy zmianie, bo niestety od kilku lat zmierza to właśnie w kierunku tego jak to wygląda w kadrze Argentyny.

Co raz więcej takich głupich wypowiedzi się pojawia!