Następny mecz:  Barcelona  -  Tottenham     ·  Niedziela, 29 lipca 05:05  ·  International Champions Cup TVP Sport   ·  Kolejne mecze   ·  Terminarz

Ramon Besa: Winę za sytuację Messiego ponosi Guardiola

 23 czerwca 2018, 11:00

 Julia Cicha

Źródło: El Pais

 83 komentarze

Kilka dni temu na łamach FCBarca.com opublikowaliśmy felieton znanego dziennikarza Ramona Besy krytykujący reprezentację Argentyny. Teraz Katalończyk na łamach El País poszukał przyczyn niepowodzeń Albicelestes i Barcelony, które odnalazł w niewłaściwym traktowaniu Messiego.

Do niedawna Messi prowadził podwójne życie, a porażka Argentyny z Chorwacją nieoczekiwanie sprawiła, że obie ścieżki zawodnika spotkały się. W przeszłości widzieliśmy Leo szczęśliwego i odnoszącego sukcesy na Camp Nou lub smutnego i przegrywającego z Argentyną. Dziś jednak zarówno w Barcelonie, jak i w Rosji zadaje się to samo pytanie: dlaczego Albicelestes nie wygrywają mundialu, a Barça nie sięga po Ligę Mistrzów od 2015 roku, skoro oba zespoły mają najlepszego zawodnika na świecie? Na to pytanie nie ma odpowiedzi, nie oczekuje się jej też od Messiego.

Wydaje się, że drużyna Blaugrany straciła na odejściu Puyola, Xaviego, Neymara i ostatnio Iniesty. Z kolei Argentyna nie wykazuje oznak poprawy. Zmiany trenerów nie pomogły w odnalezieniu najlepszego wersji „10”, a ostatnie pokolenie piłkarzy nie radzi sobie ze strachem i frustracją. Zawodnicy są ofiarami dziedzictwa Maradony – wszystko działa na imprezach i przed kamerami, ale nie na boisku. Odwrotnie było w przypadku Cruyffa.

Żaden trener nie rozumiał Cruyffa lepiej niż Guardiola. Możliwe, że żaden szkoleniowiec nie wpłynął na Leo Messiego tak, jak zrobił to obecny przywódca Manchesteru City. Guardiola „zabijał” za Messiego. Podejmował decyzje, które do teraz są mu wyrzucane. Zrezygnował z Eto’o po oficjalnym odejściu Ronaldinho, odrzucił Ibrahimovicia, jednego z najlepszych indywidualnych graczy, mimo że ten codziennie stawiałby Argentyńczykowi wyzwania. W tamtym okresie nie mówiono o Messim, ale o Messim jako fałszywej dziewiątce.

Guardiola popełnił tylko jeden błąd, który obecnie powiela Argentyna i Barca: przyznał, że piłka nożna to gra na tyle prosta, że polega jedynie na uszczęśliwianiu Messiego. Tak łatwo i tak trudno, ponieważ obecnie Argentyńczyk jest zagubiony i zdany na przebieg wydarzeń. Stał się ofiarą krytyki sugerującej, że nie daje z siebie wszystkiego. Zupełnie jakby futbol nie polegał jedynie na strzelaniu bramek, ale również na byciu wojownikiem znającym hymn i patrzącym na narodową flagę, mimo że później taki wojownik jest bezbronny na boisku tak jak Caballero.

Messi nie reaguje, nawet nie mówi, a i tak Sampaoli uparł się, by co miesiąc jeść z nim obiad, by dowiedzieć się, czego chciał, co mu pasowało, czego potrzebował, by być szczęśliwym chłopcem stworzonym przez Guardiolę. Nie wiedział, że „10” trzeba czasem sprowokować, zmotywować, postawić przed nim wyzwanie, zamiast tylko spełniać żądania. Tak zrobił Luis Enrique, który poświęcił przywództwo Messiego na rzecz tridente z Luisem Suárezem i Neymarem. Teraz kolej Valverde. Txingurri jest bardzo dobrym trenerem, a do tego zyskał zaufanie Leo.

Punktem wyjścia dla szkoleniowca Barçy jest mecz z Romą tak samo, jak dla Argentyny będzie to starcie w Niżnym Nowogrodzie. Wyzwanie pozostaje to samo: stworzyć bardzo dobry zespół, w którym Messi będzie mógł odnieść sukces, a nie układać skład „służący” mu. Leo potrzebuje współpracowników, nie przyjaciół, zupełnie jak w każdej firmie. Wielkość Cristiano Ronaldo oraz to, co odróżnia go od Messiego, polega na tym, że Portugalczyk strzela gole niezależnie od tego, z kim oraz przeciwko komu gra. Wciąż karmi swoje ego oraz markę CR.

Cristiano jest indywidualistą tak jak Ibrahimović, nie ma nic wspólnego z Messim. „Argentyna gra, jakby Leo nie istniał” – trafnie powiedział Valdano. Nie chodzi jednak o zmniejszenie znaczenia najlepszego piłkarza na świecie i być może w historii. Trzeba jedynie określić jego rolę w Barçy i w reprezentacji. Chodzi o zespół, a nie indywidualności, co wie Sampaoli, który potrafił pokonać Argentynę, prowadząc Chile. Obecnie nie wie, jak grać z Chorwacją i Islandią, zobaczymy, jak z Nigerią.

Nie chodzi o przywództwo, a o tożsamość: kluczem do zrozumienia Messiego nie jest posiadanie go w drużynie w celu wygrywania ani pytanie go, jak odnieść sukces. Trzeba przekonać go stylem gry i sprawić, by za nic w świecie nie chciał stracić żadnego ze spotkań, które przypomną mu o marzeniach z dzieciństwa w Rosario. Messi zakończył swoje podwójne życie. Nie służy rozwiązywaniu problemów innych, a jedynie utrzymaniu się jako numer 1 z pomocą Barçy i Argentyny.

Bardziej niż wymagać, trzeba mu dziękować i spróbować przekonać go do piłkarskiego rewanżu. Nie powinno być to tak trudne w Argentynie, która ma bogatą piłkarską tradycję, oraz w tak wielkim i historycznym klubie jak Barcelona.

Udostępnij:

Komentarze (83)

Gorące tematy