Valverde przegrał mniej spotkań niż Luis Enrique i Pep Guardiola w pierwszych 65 meczach w roli trenera Barcelony

Dariusz Maruszczak

20 września 2018, 09:30

Mundo Deportivo

94 komentarze

Jak podaje Mundo Deportivo, podczas pierwszych 65 meczów w roli trenera Barcelony Ernesto Valverde poniósł mniej porażek niż jego słynni poprzednicy Luis Enrique i Pep Guardiola.

Obecny szkoleniowiec Barcelony nie zaznał goryczy porażki w 60 z 65 spotkań, a więc w ponad 92% pojedynków. Do tej pory zaliczył 47 zwycięstw i 13 remisów. Valverde nie odniósł jednak najwięcej zwycięstw z wymienionej trójki, ponieważ Luis Enrique wygrał 53 mecze, natomiast Pep Guardiola o jeden mniej od Txingurriego.

Valverde od momentu objęcia Barcelony przegrał tylko w pięciu starciach. Dwie porażki jego zespół zaliczył w spotkaniach z Realem Madryt o Superpuchar Hiszpanii, które odbyły się w połowie sierpnia. Później jednak Blaugranie przydarzyły się tylko trzy wpadki: z Espanyolem w Pucharze Króla, Romą w Lidze Mistrzów i Levante w LaLidze. Mimo zaledwie trzech potknięć w 56 meczach druga z porażek kosztowała Barcelonę brak sukcesu w Lidze Mistrzów.

Fot. Tunde Eludini / CC BY-SA 4.0

Powiązane artykuły

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

"Ignorancie" "dorośnij" i to wszystko po stwierdzeniu faktu. Porownujemy Valverde do legend, Pepa i Luisa. Szczegolnie ten drugi pokazał ze do konca nikogo nie mozna skreslac. Jednak daruj sobie te wycieczki słowne niczym nie poparte

Chciałbym aby Vidal w trudnych sytuacjach pokazł charakter i wolę walki w pomocy aby Messi nie musiał się cofać aż tak bardzo.

Ludzie, zrozumcie, że mecz to nie tylko wynik. To, że udało nam się wygrać z Sociedad, to był przypadek. Dwa gole strzelone przypadkowo, a nie z rozegrania akcji. Całe rozegranie leży na głowie Messiego i Coutinho, bo Dembele bardzo dużo psuje, Suarez jest napastnikiem, a Rakitić nic nie potrafi zrobić. I to nie jest dobre. Z tego biorą się nasze porażki w Lidze Mistrzów. Bo jeśli Messi zagra jeden mecz gorzej, to już nie tworzymy sytuacji.

Ludzie krytykujący Valverde niech sobie przypomną (kto nie pamięta lub nie wierzy, to niech sprawdzi) pamiętny sezon 2002/2003, który dokończyliśmy na 6 miejscu w tabeli. Dokończyliśmy cudem, był nawet taki moment, że niewiele punktów dzieliło nas od strefy spadkowej. Uratował tonący okręt Radomir Antić i nigdy mu tego nie zapomnę. Nie zawsze było tak różowo, jak w ostatnich latach, dlatego Ja pracę, którą wykonuje Valverde szanuję. Oceniać go negatywnie, czy też hurra pozytywnie po pierwszym sezonie i początku drugiego jest co najmniej śmieszne.

najmniej a kluczowe. roma to trauma dla kibiców. A Levante to trauma dla Ernesta, któremu sezon bez porażki śnił się zapewne jako największe trofeum

5 porażek,ale jakie bolesne i szkodliwe....

... i wygral mniej pucharow a gra druzyny wygladała mniej przyjemnie dla oka

No fajnie ale jakoś tak brakuje mi tego jak kiedyś ta piłka chodziła jak po sznureczku, ta gra w dziadka w czasie meczu. Obecny styl jakoś mało mi się podoba ale w sumie to wtedy byli najlepsi pomocnicy bo był Iniesta i Xavi przede wszystkim to to była magia. Ciężko będzie jeszcze wrócić do takiej gry bez takich gigantów piłki.

Może i przegrał mniej Ale nie wygrał 6 trofeów w 1 sezonie. Poza tym ja się pytam kiedy zagra Malcom?

Wszystko fajnie, pięknie ale... Czy oglądamy nasza drużynę z zapartym tchem, czy ktoś z was nie może oderwać oczu od TV nawet na minutę, bo boi się przegapić jakiegoś Magicznego zagrania, akcji? Czy nie jest tak, że naprawdę wieje nuda przez większość meczu? W ogóle futbol zrobił się mega nudny

Polecę klasykiem "psy szczekają, a karawana jedzie dalej!"

Co by nie zrobili kogo.by nie zatrudnili i tak będzie to nie którym przeszkadzać. Jaki wynik w jakim stylu i pewnie nie długo dojdzie że wygrana byla ale nie z ładnym i bramkami tylko takie sobie zwyczajne. Musicie w końcu to zrozumieć że za pepa tiki-taka Barca zaskoczyła wszystkich bo od czasu johana cruijffa nikt takiej piłki nie grał. Teraz większość zespołów znalazło sposób na ten sposób gry. Wczoraj był tego dowód. Man City - Lyon 1:2. Co z tego że posiadanie 70 % jak nie było 3 punktów

Boli porażka z Levante :(

Edit. Z drugiej strony w jednym z sezonów Pepa przegraliśmy tylko z Atletico w lidze i w ogóle to nie bolało, bo porażka była w 1 części sezonu. Tutaj była na sam koniec. Liczba porażek taka sama, ale jaka różnica bólu kibica :)

Czytanie komentarzy na tej stronie kojarzy mi się z masochizmem. Czytam stronę o mojej ulubionej drużynie, grają w niej świetni piłkarze, maja dobrego, doświadczonego trenera.

Tymczasem dzięki Wam, wiem ze:

1. Valverde nie zmienia Busquetsa, Roberto i Suareza.
2. Dembele zawsze będzie gorszy od Mbappe i Asensio
3. Po co komu dyscyplina taktyczna, skoro nie ma efektownej tiki taki, podań piętą itp.
4. Zwycięstwa tak naprawdę się nie licza, bo są zwycięstwami mało efektownymi. Po co komu jakieś punkty z 2:1, skoro lepiej wygrac np 6:2 jak za Pepa?
5. Jeżeli komuś nie wyjdzie mecz czy kilka meczy - jest beznadziejny, najlepiej byłoby go sprzedać i kupić Hazarda.

"Ale stylu ni ma!!! Zwolnić go!"

Wyniki ma, to jest niepodważalne. Czapki z głów. Tylko gdzie ta moja ukochana Barca? Rozstałem się z nią 6 lat temu i do tej pory nie wróciła.

W większości przypadków ludziom przestanie przeszkadzać styl w jakim wygrywa, kiedy zdobędzie ligę mistrzów. Taka prawda, że styl to w wielu przypadkach narzekań jedyny punkt zaczepienia dla kibiców. A co jeśli gralibyśmy w pięknym ofensywnym stylu, z kosmicznym posiadaniem piłki, nie mając efektów ciężkiej pracy? Zaczęlibyśmy narzekać na brak wyników i wolelibyśmy zobaczyć drużynę grającą mniej atrakcyjnie, a będącą skuteczną i zwycięską.

Prawda jest taka gdyby nie mecz z Roma wygralibyśmy wszystko czasami tak się zdarza... Jeden mecz nam nie wyszedł ale sezon był kapitalny. Real 3 ostatnie sezony gra słabo i brzydko ale ligę mistrzów wygrał jaki wniosek ? Chyba sami sobie pomyślnie bo nie trzeba pisać

I to jest piękny przykład jak statystyka buduje skrzywiony punkt widzenia. W 2014/2015 przegraliśmy chyba 7 lub 8 meczów we wszystkich rozgrywkach, a za Valverde tylko 5. Wtedy zgarnęliśmy tryplet, teraz dublet i odpadliśmy z hukiem z LM. Wniosek? Żeby wygrać wszystko trzeba wiedzieć kiedy można przegrać... :)

Nadal jestem przeciwny temu że on jest szkoleniowcem

Nie chce mi się analizować w jakich starciach przegrał PG i LE, ale te TYLKO pięć spotkań EV to: Kompromitujące porażki z odwiecznym rywalem o superpuchar, derby z Espanyolem, z którym to raczej zawsze wygrywaliśmy, wiadomo jaka porażka z Romą, która wiadomo co znaczyła, i porażka z Levante, która zakończyła serię bez porażek i zaprzepaściła szans na sezon bez porażki.

Najgorsze jest to, że nie jestem jakimś przeciwnikiem i wielkim krytykiem EV, ale takie artykuły powodują że aż się prosi o ripostę i wyciąganie błędów z przeszłości.

Suarez, Roberto, Rakitic i Busquet mogą grać piach a i tak ich trener nie zmieni, więc po co w ogóle mówić o jakieś rywalizacji, jak tam już jest skład ustalony.

Nie lubię tego trenera, nie podoba mi się, że ma tak mało zaufania do nowych, gra ciągle ta samą jedenastką, w tamtym sezonie jeszcze szło to zrozumieć, ale teraz mamy na rezerwie zawodników z takimi samymi umiejętnościami co w pierwszej drużynie....za chwilę ci zawodnicy będą coraz słabsi, bo jak się nie gra w ogóle trudno by było się w formie.

Luczo był weufistą to pytam się, kim jest Ernesto, no kim?

Nigdy mu nie zapomnę tej przegranej z Romą, to fatalne nastawienie graczy i co najgorsze jego bierność w trakcie zawodów. Pierwsza zmiana w 81' GOMES IN, a potem to już przy 0:3

Tylko że oni zdobyli tryplet w świetnym stylu, więc co mu to daje. Ja nie mogę się pozbyć z głowy katastrofalnego meczu z Romą, i później zaprzepaszczonej szansy na sezon bez porażki w meczu z Levante. Te momenty gdzieś przesłaniają mi ubiegłoroczny dublet.

Mnie najbardziej boli porażka z Levante. Liga bez przegranego meczu byłaby czymś niesamowitym.

Powoli, bardzo powoli, gra Barcy zaczyna wyglądać atrakcyjnie. Kto wie, może teraz EV skupi się nie tylko na efektywności, ale i na efektowności naszego futbolu.

A i tak gawiedź z LR będzie go zwalniać

Jak wygra tyle co Luis i Pep to możemy zacząć dyskutować.

Valverde OUT rzecz jasna ;]