Podsumowanie LaLigi: 25. kolejka

Dariusz Maruszczak

26 lutego 2019, 22:14

własne/Twitter

2 komentarze

W 25. kolejce LaLigi Barcelona pokonała Sevillę 4:2, choć do przerwy przegrywała 1:2. Klasę w miniony weekend potwierdził Leo Messi, a skuteczną grą w defensywie imponują ostatnio Atlético, Real Sociedad i Athletic. Zapraszamy na przegląd ciekawostek i statystyk z 25. kolejki Primera División.

25. kolejka w pigułce

1. Barcelona była bliska straty punktów w meczu z Sevillą, ale na szczęście ma Leo Messiego, który zanotował 50. hat-trick w karierze, czym zapewnił Katalończykom zwycięstwo. Argentyńczyk znów zranił swoją ulubioną ofiarę. W ostatnich 21 spotkaniach z Sevillą Messi strzelił 21 goli i zanotował trzynaście asyst. Andaluzyjczycy od 2007 roku nie wygrali w LaLidze z Barceloną, gdy Messi był w składzie Dumy Katalonii. W zatrzymaniu La Pulgi nie pomogła Sevilli nawet zmiana ustawienia przez Pablo Machína, który po raz pierwszy od 63 meczów postawił na taktykę z czterema piłkarzami w linii obrony.

2. Atlético ma za sobą bardzo udany tydzień. Najpierw Rojiblancos zachwycili piłkarską Europę, zwyciężając z Juventusem 2:0, a następnie wygrali w takim samym stosunku z Villarrealem. Po serii dziewięciu meczów ligowych bez gola przełamał się Álvaro Morata, dla którego było to pierwsze trafienie w barwach Rojiblancos. Dobra forma strzelecka Moraty będzie bardzo istotna dla drużyny Simeone, ponieważ gdy Hiszpan zdobywa gola, jego drużyna zawsze sięga po trzy punkty w LaLidze. Stało się tak w 22 spotkaniach. Do tej pory Atlético zdobyło u siebie najwięcej punktów z grona wszystkich zespołów występujących w LaLidze.

3. Valencia wciąż bije rekordy w liczbie remisów, których obecnie ma na koncie aż piętnaście. Żaden zespół w historii LaLigi nie dzielił się punktami równie często na tym etapie sezonu. W meczu z Leganés Los Che byli bliscy zwycięstwa, ale i tym razem nie zdołali oszukać przeznaczenia, ponieważ w 89. minucie Martín Braithwaite strzelił gola na 1:1. Leganés nie przegrało u siebie już od 16 września i dwunastu spotkań w LaLidze oraz Pucharze Króla. Żaden inny klub w Hiszpanii nie może pochwalić się takim osiągnięciem, nawet Atlético.

4. Real Sociedad nie zdołał wygrać z Gironą, ale też nie stracił gola, więc na Montilivi padł remis 0:0. Baskowie nie przegrali jeszcze w tym roku w LaLidze, co jest zasługą nie tylko trenera Imanola Alguacila, ale też bramkarza Geronimo Rulliego. Po słabych poprzednich miesiącach Argentyńczyk wydaje się wracać na właściwe tory. Rulli w ostatnich pięciu meczach puścił tylko jednego gola (z dobitki po obronionym wcześniej rzucie karnym), a skuteczność jego interwencji wynosi w tym roku 83,9% (obronił 26 z 31 strzałów). Nawet Marc-André ter Stegen nie może pochwalić się tak dobrym wynikiem. Natomiast Girona dopiero po raz pierwszy od 10 listopada zdołała zachować czyste konto.

5. Betis wygrał 2:0 z Realem Valladolid, a oba trafienia były szczególne. Pierwszego gola dla Verdiblancos zdobył Aïssa Mandi po strzale przewrotką, a drugie trafienie było autorstwa 37-letniego Joaquína, który uczcił w ten sposób wyprzedzenie Xaviego w klasyfikacji piłkarzy z największą liczbą występów w historii LaLigi.

6. Athletic wygrał z Eibarem 1:0 po bramce Raúla Garcíi już w 42. sekundzie meczu. Było to najszybsze trafienie (razem z golem Frana Yeste z 2009 roku) piłkarza Los Leónes w XXI wieku. Athletic dobrze spisuje się ostatnio w grze defensywnej. Na San Mamés podopieczni Gaizki Garitano nie dali sobie strzelić bramki w spotkaniach z Eibarem (1:0), Sevillą (2:0), Betisem (1:0) i Barceloną (0:0). To najlepsza passa zespołu z Bilbao od 20 lat. W ostatnich jedenastu starciach Athletic stracił tylko pięć goli, najmniej w lidze. Gorzej wiedzie się ostatnio ich oponentom z sobotniej rywalizacji. Eibar traci piłkę średnio 181,2 razy na mecz, co jest najgorszym wynikiem w pięciu najsilniejszych ligach europejskich. Być może sytuacja tego klubu poprawi się po powrocie Pedro Leóna, który pojawił się na boisku w drugiej połowie spotkania z Athletikiem po niemal dziesięciu miesiącach absencji.

7. Real Madryt wygrał z Levante 2:1 w kontrowersyjnych okolicznościach po przyznaniu gościom rzutu karnego w wyniku "kopnięcia" Cheicka Doukoure w Casemiro. Dani Carvajal przyznał, że z 25 metrów słyszał kopnięcie w nogę kolegi z drużyny. Rozwiązał się zatem problem z systemem VAR. Wystarczy, żeby LaLiga zatrudniła prawego obrońcę Realu, który sporne kwestie będzie rozstrzygał "na słuch". Nacho po 182 meczach w barwach Los Blancos otrzymał pierwszą czerwoną kartkę, przez co nie będzie mógł wystąpić w El Clásico. Jedyną bramkę dla Levante strzelił Roger Marti, który jest pierwszym piłkarzem w tym sezonie, który trafiał do siatki w obu meczach z Los Blancos. Napastnik ma już na koncie 40 bramek dla klubu z Walencji i stał się najlepszym strzelcem tego klubu w XXI wieku. Na stadionie Levante ładnie przywitany został były bramkarz Granotas Keylor Navas.

Powiązane artykuły

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Jezeli chca podtrzymac LaLige to jeszcze rozumiem zamiary choc potepiam, bo to niesportowe. Ale zeby robic to az tak newralgicznie to juz jest przegiecie.

Dani CarVARal :)